Dubit – Vitriol
Paweł Gzyl:

Studia nie poszły na marne.

Ghostpoet – Dark Days + Canapés
Jarek Szczęsny:

Dojrzałość artysty.

Siriusmo – Comic
Paweł Gzyl:

Koniec szczeniackich wygłupów.

Meridian Brothers – ¿Dónde Estás María?
Łukasz Komła:

Meridian Brothers po raz kolejny wysyłają nas na planetę szaleństw!  

STILL – I
Paweł Gzyl:

Gotowi na twerking?

Gebrueder Teichmann – Lost On Earth
Jarek Szczęsny:

Braterskie przedsięwzięcie.

Meeting By Chance – Lines EP
Ania Pietrzak:

Wydawałoby się, że muzyka nie słyszy tego kto słucha. To nieprawda, słyszy.

Khalil – The Water We Drink
Paweł Gzyl:

R&B tylko dla odważnych.

Zola Jesus – Okovi
Jarek Szczęsny:

Pop w industrialno-elektronicznej masce.

Beastie Respond – Information City
Krystian Zakrzewski:

Symulacje rzeczywistości.

Mount Kimbie – Love What Survives
Bartek Woynicz:

Bez wątpienia jedna z najważniejszych płyt tego roku!

Nadine Shah – Holiday Destination
Jarek Szczęsny:

Nie ma ucieczki od polityki.

Various Artists – Superlongevity 6
Paweł Gzyl:

Największe gwiazdy minimalu na dwóch płytach.

Bicep – Bicep
Ania Pietrzak:

London calling!

Ikonika – Distractions

Muzyka ze szklarni.

Sara Abdel-Hamid, która przywdziała pseudonim Ikonika, powraca po czterech latach z nową płytą. Nie przynosi ze sobą kompletnej odmiany swoich dotychczasowych osiągnięć, ale je wzbogaca. „Distractions” to album naszpikowany syntetyczną muzyką w pełni zarządzaną i kontrolowaną przez człowieka. To jednocześnie zaleta jak i wada tego wydawnictwa. Jako, że brytyjska DJ-ka wrzuciła aż 13 kawałków na ten krążek to warto poświęcić czas i przytknąć ucho do klubowej sceny Zjednoczonego Królestwa.

Najnowsza płyta nie sprawi, że jej autorce w mig będzie można założyć królewską koronę na głowę, ale też nie zanudzi słuchaczy. Może nawet momentami szczerze zafascynować. Mnie urzekły najbardziej momenty, w których Ikonika dorzuca do swojej muzyki elementy rodem z science-fiction. Tu podrzucę trop do „Manual Decapitation” oraz „Lear”. W ogóle im mroczniej się robi, tym lepiej. Brytyjskość tej muzyki nie przejawia się w sposób równie szeroki jak w przypadku Sleaford Mods. Tu raczej wybrzmiewają echa li tylko Londynu. Z resztą okładka nawiązuje do futurystycznej wizji wielkiego miasta.

W dość ciekawy sposób DJ-ka przemyca tu też wpływy r&b, ale raczej bardziej eksperymentalnego. Odzwierciedla to „Noblest” z gościnnym udziałem Andrei Galaxy. Szersze grono słuchaczy zwabić ma udział Jessy Lanzy w „Hazelfield”. Osobiście wolę jak album wchodzi w rejon grime`u („Sacrifice”). Nierówność tej płyty polega na tym, że mnogość pomysłów nie jest połączona ze sobą wspólną wizją. Przydałby się może jakiś motyw przewodni. Trudno narysować pomost między mrocznym „Do I Watch It Like a Cricket Match?” a „Love Games”. Sprawia to wrażenie przesuwających się przed oczami niepowiązanych ze sobą scen.

Ikonika trzyma w ryzach cały proces twórczy. Kontroluje dopływ innych gatunków muzycznych, odmierza proporcje syntezatorów oraz wymierza długość trwania utworów. To wszystko przypomina proces hodowli roślin w szklarni, gdzie to człowiek próbuje spętać naturę, ochronić przed ingerencją zewnętrznych czynników lub je kontrolować. Taki efekt osiągnęła na nowej płycie. Dopuściłbym na jej miejscu więcej chaosu. Rozbiłbym szklaną powierzchnię i pozwoliłbym dźwiękom poszaleć bardziej. Tego mi zabrakło.

Hyperdub | 2017

Bandcamp

FB

 


 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze