OONDOOD – QSTNS?
Jarek Szczęsny:

Gorączka i włócznia.

Dany Rodriguez – D’Visions
Paweł Gzyl:

Stylowe techno i electro o oldskulowej urodzie.

UMFANG – Symbolic Use Of Light
Ania Pietrzak:

Surowica krwi minimal techno.

Lewis Fautzi – The Ascension Of Mind
Paweł Gzyl:

Transowe zapętlanie.

New Cage – Wszystko jutro
Łukasz Komła:

Joanna Halszka-Sokołowska i Bartłomiej Tyciński zmierzyli się z repertuarem Johnnego Casha, dokładając też własne nagrania. Nie ma mowy o mdłych coverach!

Janek Schaefer – Glitter in my tears
Jarek Szczęsny:

Strzępy i fragmenty.

Anton Kubikov – Whatness
Paweł Gzyl:

Ciepły powiew wschodniej melancholii.

Terrence Dixon – 12.000 Miles Of Twilight
Paweł Gzyl:

Hipnotyczny puls i psychodeliczny klimat.

Nicole Mitchell – Mandorla Awakening II Emerging Worlds
Jarek Szczęsny:

Afrofuturystyczna podróż w rok 2099.

Dauwd – Theory of Colours
Ania Pietrzak:

Rozluźniający chill house o „medycznych” właściwościach.

Wild Books – 2
Jarek Szczęsny:

Jak szczelnie wypełnić jednostkę czasową.

Lake People – Phase Transition
Paweł Gzyl:

Urocza muzyka jak sprzed dwóch dekad. Ale ze współczesnym uderzeniem.

Sufjan Stevens, Bryce Dessner, Nico Muhly, James McAlister – Planetarium
Jarek Szczęsny:

Jak zachwyca, kiedy nie zachwyca?

Neverending Delays – Muzak For The Masses
Jarek Szczęsny:

Nigdy nie będziesz wiedział co zaraz nastąpi.

Island People – Island People

Ambientowy kalejdoskop.

Kilka tygodni temu jedna z najbardziej cenionych wytwórni na elektronicznej scenie – Raster Noton – ogłosiła reorganizację. W jej łonie doszło do podziału na dwie firmy: Raster Media i Noton. Za pierwszą ma odpowiadać Olaf Bender znany jako Beytone, a druga – ma publikować wyłącznie dokonania Carstena Nicolaia i jego kooperacji. Tym samym po prawie dwóch dekadach sytuacja wróciła do punktu wyjścia sprzed 1999 roku, kiedy to Raster Music i Noton połączyły się, a wspólnie pieczę nad nową marką sprawowali w następnych latach z wielkimi sukcesami trzej artyści – wspomniani Bender i Nikolai oraz Frank Bretschneider.

Jako pierwsza rusza teraz z kopyta wytwórnia Raster Media. Jej katalog otwiera debiutancki album projektu Island People. Pod nazwą tą kryje się czterech muzyków z Glasgow i Berlina. Graeme Redie to producent techno i house’u działający od lat w duecie Silicone Soul. Iain „Chippy” McLennan jest angielskim gitarzystą, współpracującym z tymże projektem. Conor Dalton pracuje jako inżynierem dźwięku, choćby ze szkocką wytwórnią Soma, dla której nagrywa Silione Soul. David Donaldson zajmuje się przede wszystkim tworzeniem filmowych soundtracków i za oprawę muzyczną „Raya” z 2004 roku otrzymał nawet nagrodę Grammy.

Pierwsza płyta wspólnego projektu tych czterech osobistości powstała w drodze wymiany internetowej dźwiękowych plików – i początkowo była to jedynie dla wszystkich stron niezobowiązująca zabawa. Tę lekkość słychać teraz w umieszczonych na krążku kompozycjach. Choć to ambient, wszystkie nagrania przykrojone są do formatu kilkuminutowego utworu. Tylko im to służy – bo właściwie każda kompozycja jest inna i dzięki temu album wyróżnia się rzadką w tym gatunku zmiennością formy i nastroju. Jedynie w rzadkich przypadkach trochę osuwa się to w niepożądaną stronę, bo kilka kompozycji sprawia wrażenie niedopracowanych szkiców.

Większość muzyki z płyty robi jednak jak najlepsze wrażenie. Echem typowego dla Raster Noton chłodnego minimalu są tu nagrania osadzone na zredukowanych bitach i skoncentrowane na basowych modulacjach („Ember”). Stąd wiodą tropy do niemieckiego IDM-u spod znaku dawnych wydawnictw City Centre Offices – o kruchym i zwiewnym tonie („Waterway”). Nie brak tu także wycieczek w stronę „pop ambientu” w onirycznych i łagodnych utworach jakby zapożyczonych z katalogu Kompaktu („Colour District”).

Bardziej mroczną odsłonę muzyki Island People tworzą tu kompozycje odwołujące się do industrialnych („Cogs”) i dronowych preparacji („Shadows & I”). Równie gęstą i chmurną atmosferę znajdujemy w tych momentach, kiedy kwartet zwraca się w stronę przestrzennej kosmische musik („Vultures & Doves”). Najlepiej wypadają jednak nagrania wykorzystujące nieoczywiste dźwięki gitary, raz bliskie shoegaze’owi („Though I Knew You”), a kiedy indziej – ambientowej wersji country w wesrji Briana Eno („Sonde”).

Słucha się tego wszystkiego bardzo przyjemnie, bo Island People unikają dłużyzn i zgrabnie żonglują różnorodnymi motywami z bogatej historii gatunku. Muzyka ta ma oczywiście mocno soundtrackowy charakter – ale z drugiej strony, mimo dominacji elektroniki, zaskakuje „żywym” brzmieniem. Czy czwórka artystów będzie dawała koncerty? Trudno na razie powiedzieć – zawartość ich debiutanckiego albumu wskazuje jednak, że mogłyby one wypaść bardzo efektownie.

Raster Media 2017

www.raster-media.net

www.facebook.com/rasternoton

www.facebook.com/IslandPeopleMusicGroup

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. adamashnova

    Pyszne dźwięki 🙂

  2. Krystian Zakrzewski

    Smakuj mi ten album. Bardzo!