Nocow – Vozduh/Voda/Zemlya
Paweł Gzyl:

Opus magnum naszego sąsiada zza wschodniej granicy.

Andy Cooper – The Layered Effect
Jarek Szczęsny:

Dawno niewidziana radość.

Dirtmusic – Bu Bir Ruya
Łukasz Komła:

Tym razem muzykę duetu „pobrudzili” Turcy.   

Frank Bretschneider – Lunik
Paweł Gzyl:

Awangarda też lubi potańczyć.

Młody Łucznik – Dreambank
Jarek Szczęsny:

Raczej wygryw.

JANKA – Krzyżacy EP
Ania Pietrzak:

Na pełnym luzie.

The Empire Line – Rave
Paweł Gzyl:

Rave nie zawsze znaczy to samo.

Rhye – Blood
Jarek Szczęsny:

Jakby nic się nie zmieniło.

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn – Behind Your Eyelids
Ania Pietrzak:

Muzyka, która przypomina o pierwotności oddechu.

Various Artists – Waves Of The Future
Paweł Gzyl:

Retrofuturystyczne wizje.

John Tejada – Dead Start Program
Paweł Gzyl:

W odwrotnym kierunku niż reszta.

Efrim Manuel Menuck – Pissing Stars
Jarek Szczęsny:

Topniejące napięcie.

Palmbomen II – Memories Of Cindy
Paweł Gzyl:

Elektroniczne wspomnienia z przyszłości.

Fire! – The Hands
Jarek Szczęsny:

Krótkie spięcie.

Lake People – Phase Transition

Urocza muzyka jak sprzed dwóch dekad. Ale ze współczesnym uderzeniem.

Kiedy niemiecki producent Martin Enke z Lipska zaczynał działalność na początku minionej dekady, początkowo nie mógł się skoncentrować na jednym stylu. Firmując swe nagrania szyldem Lake People, jak również Llewellyn i Trickform, sięgał z powodzeniem po electro i house w minimalowej wersji, jak również po zdubowane eksperymenty z techno i IDM-em. Sytuacja wyklarowała się dopiero w 2013 roku, kiedy nawiązawszy kontakt z monachijską wytwórnią Permanent Vacation, skoncentrował się na nastrojowej elektronice w stylu lat 90., czego podsumowaniem okazał się jego debiutancki album „Purposely Uncertain Field”. Dwa lata później artysta wraca z nowym wydawnictwem.

I znów Lake People wyczarowuje ze swoich analogowych syntezatorów wspaniałe brzmienia. Zaczyna się od pomysłowego electro, w którym połamane rytmy sąsiadują ze zdubowanymi akordami i bajkowymi klawiszami. W „Subsurface” uderza już twardy bit techno, a towarzyszą mu modulowane dźwięki Hammonda, kojarzące się z kraut rockiem. „Mutual Isolated” dudni tym samym rytmem, a tym razem kontrapunktem są dlań ambientowe pasaże uzupełnione detroitowymi akordami. W „Catharctic” niemiecki producent przełamuje głębokie techno mechanicznym pulsem rodem z electro, zanurzając wszystko w symfonicznych syntezatorach.

Druga część albumu zaczyna się od „Syuzhet” – wycieczki w stronę dub-house’u, mocno jednak nasyconego nostalgią, poprzez zestawienie drżących klawiszy z tęsknym piano. „Spark Eroded” wprowadza na płytę acidowe efekty, które oplatają przyjazną melodią chicagowskie rytmy wyciskane z automatu perkusyjnego. Enke nie zapomina oczywiście o electro. Dostajemy je ponownie w „Delusive”, gdzie jednak jest też miejsce na dźwięki Rolanda TB-303. Album wieńczy klasyczny breakbeat w brytyjskim stylu – ozdobiony jednak fortepianową fantazją i seksownym samplem dziewczęcego głosu.

„Phase Transition” zawiera wszystko to, co stanowiło o sukcesie „Purposely Uncertain Field”: zgrabnie przywołane echa muzyki sprzed dwóch dekad, umiejętnie wykreowany nastrój zadumy, uwodzące swym szlachetnym pięknem melodie i analogowy ton. Z drugiej strony tym razem jednak Martin Enke podkręcił swą muzykę bardziej na współczesną modłę. Decyduje o tym przede wszystkim jej brzmienie: mocne, momentami nawet ciężkie, głębokie i przestrzenne, bliskie aktualnej wizji techno czy electro. Połączenie to sprawdziło się idealnie: powstały przebojowe kompozycje, które uderzają również klubową mocą.

Mule Musiq 2017

www.mulemusiq.com

www.facebook.com/lakepeople

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. pdymm

    kapitalnie odprężająca pozycja. na słoneczne lato, którego nie ma, jak znalazł.;)