Nocow – Vozduh/Voda/Zemlya
Paweł Gzyl:

Opus magnum naszego sąsiada zza wschodniej granicy.

Andy Cooper – The Layered Effect
Jarek Szczęsny:

Dawno niewidziana radość.

Dirtmusic – Bu Bir Ruya
Łukasz Komła:

Tym razem muzykę duetu „pobrudzili” Turcy.   

Frank Bretschneider – Lunik
Paweł Gzyl:

Awangarda też lubi potańczyć.

Młody Łucznik – Dreambank
Jarek Szczęsny:

Raczej wygryw.

JANKA – Krzyżacy EP
Ania Pietrzak:

Na pełnym luzie.

The Empire Line – Rave
Paweł Gzyl:

Rave nie zawsze znaczy to samo.

Rhye – Blood
Jarek Szczęsny:

Jakby nic się nie zmieniło.

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn – Behind Your Eyelids
Ania Pietrzak:

Muzyka, która przypomina o pierwotności oddechu.

Various Artists – Waves Of The Future
Paweł Gzyl:

Retrofuturystyczne wizje.

John Tejada – Dead Start Program
Paweł Gzyl:

W odwrotnym kierunku niż reszta.

Efrim Manuel Menuck – Pissing Stars
Jarek Szczęsny:

Topniejące napięcie.

Palmbomen II – Memories Of Cindy
Paweł Gzyl:

Elektroniczne wspomnienia z przyszłości.

Fire! – The Hands
Jarek Szczęsny:

Krótkie spięcie.

Terrence Dixon – 12.000 Miles Of Twilight

Hipnotyczny puls i psychodeliczny klimat.

Zazwyczaj mówiąc o minimalowym techno z Detroit mamy na myśli zrealizowane z laboratoryjną precyzją nagrania Roberta Hooda. Tymczasem gatunek ten ma również innego, a mniej  znanego bohatera. Terrence Dixon zadebiutował w wieku 19 lat, kiedy w 1994 roku objawił swe pierwsze autorskie dokonania zarówno pod własnym imieniem i nazwiskiem, jak również pod szyldem Population One. Początkowo związany z wytwórnią kolegi po fachu – Claude’a Younga – o nazwie Utensil, w Europie został dostrzeżony dopiero pod koniec dekady, najpierw dzięki prowadzonej przez Andy’ego Vaza w Dusseldorfie tłoczni Background, a potem – dzięki berlińskiemu Tresorowi, który wydał mu w 2000 roku słynny album „From The Far Future”.

Abstrakcyjne i hipnotyczne brzmienie muzyki Dixona zdefiniowały trzy winylowe EP-ki o wszystko mówiącym tytule – „Minimalism I–III”. Nie było to jednak muzyka łatwa, stąd choć czarnoskóry producent ciągle tworzył i występował, tak naprawdę pozostawał znany tylko wtajemniczonym. Sytuacja zmieniła się dopiero w tym dziesięcioleciu. Choć najpierw zapowiedział, że wycofuje się z działalności, potem zasypał rynek nowymi płytami, które dzięki temu, że znalazły się w katalogach tak znanych firm, jak Tresor czy Rush Hour, zostały zauważone i docenione przez krytykę i fanów. Dopiero więc po dwóch dekadach działalności zaczęły się złote czasy dla Dixona – a ich podsumowaniem jest nowy album artysty dla Out-ER.

„12.000 Of Twilight” zawiera na trzech winylowych krążkach aż 21 premierowych utworów. Stanowią one idealną wręcz ilustrację stylu detroitowego producenta. Skupia się on na wycofanych, ale motorycznych podkładach rytmicznych, które są podstawą dla powtarzanych z transową zawziętością onirycznych loopów. Czasem kombinację tę uzupełniają tajemnicze głosy („Inside Radio Room”), a kiedy indziej – bardziej muzyczne partie Hammonda („Lost All Communication”), hipnotycznie pulsujące basy („Bonus Coverage”) czy kosmiczne efekty („Control Planet”). Wszystko to zredukowane, pozbawione typowej dla techno mocy, skoncentrowane na psychodelicznym nastroju i płynnym brzmieniu.

Dzięki takim właśnie nagraniom Dixonowi udało się skupić wokół siebie społeczność wiernych fanów, którą nazywa „Minimal Detroit”. To jednak nie tylko grupa na Facebooku, ale również agencja artystyczna, marka odzieżowa i grupa przewodników turystycznych po Motor City. W ciągu trzech lat od narodzin, skupia ona dzisiaj ponad 20 tysięcy członków. Tak oto amerykański producent pomaga swemu rodzinnemu miastu – ożywiając zainteresowanie nim nie tylko wśród mieszkańców USA, ale i całego globu. „12.000 Miles Of Twilight” ze swą wysmakowaną muzyką na pewno przyczyni się już w najbliższych dniach do jeszcze większego poszerzenia tego grona.

Out-ER 2017

www.out-er.com

www.facebook.com/outerlabel

www.facebook.com/terrencedixon95

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Jędrek

    Uber detroit 🙂