Nocow – Vozduh/Voda/Zemlya
Paweł Gzyl:

Opus magnum naszego sąsiada zza wschodniej granicy.

Andy Cooper – The Layered Effect
Jarek Szczęsny:

Dawno niewidziana radość.

Dirtmusic – Bu Bir Ruya
Łukasz Komła:

Tym razem muzykę duetu „pobrudzili” Turcy.   

Frank Bretschneider – Lunik
Paweł Gzyl:

Awangarda też lubi potańczyć.

Młody Łucznik – Dreambank
Jarek Szczęsny:

Raczej wygryw.

JANKA – Krzyżacy EP
Ania Pietrzak:

Na pełnym luzie.

The Empire Line – Rave
Paweł Gzyl:

Rave nie zawsze znaczy to samo.

Rhye – Blood
Jarek Szczęsny:

Jakby nic się nie zmieniło.

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn – Behind Your Eyelids
Ania Pietrzak:

Muzyka, która przypomina o pierwotności oddechu.

Various Artists – Waves Of The Future
Paweł Gzyl:

Retrofuturystyczne wizje.

John Tejada – Dead Start Program
Paweł Gzyl:

W odwrotnym kierunku niż reszta.

Efrim Manuel Menuck – Pissing Stars
Jarek Szczęsny:

Topniejące napięcie.

Palmbomen II – Memories Of Cindy
Paweł Gzyl:

Elektroniczne wspomnienia z przyszłości.

Fire! – The Hands
Jarek Szczęsny:

Krótkie spięcie.

Nowości z Hubro

Norweski label nie zamierza obniżać lotów, co potwierdzają czerwcowe wydawnictwa. Jedno z nich należy do Phonophaniego, który wraca po siedmiu latach!  

Phonophani – „Animal Imagination” (09.06.2017 | Hubro)

W następnym roku debiutanckiemu albumowi Espena Sommera Eide’a (znany też z projektu Alog) – „Phonophani” stuknie dwudziestolecie. Ten norweski producent od wielu lat związany jest z Rune Grammofon – tam ukazały się jego kolejne trzy płyty. Najnowszy materiał Eide’a – „Animal Imagination” jest bardzo udanym powrotem, a z drugiej strony artysta przekuł ten powrót w ambientowe formy nasączone elektroniką płynącą w stronę mrocznego, poszarpanego techno, ciut IDM’u, lecz o eksperymentalnym rdzeniu. Doskonale to obrazuje świetna tytułowa kompozycja z dronową plewą szumów i – jak to trafnie wydawca określił – będącą czymś w rodzaju cyfrowego prymitywizmu. Z kolei w utworze „Untime Me” swego głosu do dalszych przetworzeń użyczyła Mari Kvien Brunvoll (sprawdźcie jej płytę z Steinem Urheimem oraz nagrania grupy Building Instrument).

Wiem, że Phonophani tworzy też własne instrumenty i opracowuje programy. Najzwyczajniej w świecie modyfikuje brzmienia tych pierwszych przy pomocy tych drugich, co pozwala mu wyrzucić do kosza oklepany software. Jak na moje ucho to miniatura „Mud Boat” jest emanacją tego o czym wyżej piszę, podobnie jak „End of all Things III”. Ambientowy „I have no Subconscious” z pociętą linią wokalu prowadzi do nieoczywistego „A Dark, Sharp, Heartless” szczypiącego przesterowanym noise’em. W „Firmamental” mamy utopione techno w szmerach, sypkim szumie i syntezatorowych plamach. Jeśli miałbym na ten moment wskazać jedną z elektronicznych płyt tego sezonu, bez wahania wskażę – i to paluchem – „Animal Imagination”!

Brutter – „Reveal and Rise” (16.06.2017 | Hubro)

Chciałoby się powiedzieć: Bracia, gdzie byliście? Choć nie jest tak źle, minęły tylko dwa lata od ich poprzedniego i zarazem pierwszego longplaya „Brutter”. Pisząc „Bracia” nie mam oczywiście na myśli naszych „wspaniałych” braci cugowskich, wręcz przeciwnie – Brutter to są norwescy bracia i to jacy! Christian Wallumrød (automat perkusyjny, syntezatory, elektronika) oraz Fredrik Wallumrød (perkusja, syntezatory, elektronika). Myślę, że tego pierwszego wyśmienicie kojarzycie z ECM’em (Christian Wallumrød Ensemble), kwartetem Dans Les Arbres, wspólnym materiałem nagranym z Trondheim Jazz Orchestra czy solową płytą „Pianokammer”. Frederik zaś bardziej udziela się w rockowo-metalowych przedsięwzięciach.

Dwa lata temu Brutter nagrali wyjątkową rzecz z pogranicza muzyki tanecznej i awangardy. Oczywiście w Polsce ich elektronika nie została zauważona. Co tym razem wymyślili? Jeszcze mocniej wykrzywioną elektronikę do tańca. Tylko pytanie: do jakiego rodzaju tańca? Tego nie wiem, ale spróbujcie sami to ustalić. Mnie fascynuje ich umiejętność rozluźniania rytmicznych cugli zakorzenionych w techno, które lecą prosto w tryby przedziwnych brzmień/konstrukcji dźwiękowych, choćby „Your House”, „Stand to Downfalls” czy kapitalny „Hide and Sink”.

Na koniec warto postawić za wydawcą pytanie: Czy arytmia może być rytmiczna? Tak, Brutter potrafią nadać płynność z pozoru twardym, mechanicznym i nieprzystępnym formom, a przy tym pozostać oryginalną machiną dźwięków.

Strona Hubro »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze