Amandra – Dame De Bahia
Paweł Gzyl:

Francuz w Warszawie.

MIN t „Assemblage” LP
Kasia Zmora:

Urzekający muzyczny paczwork w wykonaniu MIN t.

Elsa Hewitt – Peng Variations (+„Cameras From Mars” i „DUM SPIRO SPERO”).
Ania Pietrzak:

„Przekręt” doskonały.

Damon Wild – Cosmic Path
Paweł Gzyl:

Function spłaca dług wobec swego mentora.

Arno E. Mathieu – Circumstances Of Chaos
Paweł Gzyl:

Deep house z dużym rozmachem.

The Gentleman Losers – Permanently Midnight
Jarek Szczęsny:

Dżentelmeni z Helsinek.

Sampa the Great – Birds and the BEE9
Jarek Szczęsny:

Kandydatka do tronu.

Franck Vigroux – „Barricades”
Mateusz Piżyński:

Industrialny soundtrack końca monumentalnej cywilizacji.

Various Artists – Spheres
Paweł Gzyl:

Sex! Horror! Vampire!

Various Artists – Momentum (Ten Years of Token)
Paweł Gzyl:

Pełna identyfikacja.

Hati & Mazzoll – Teruah
Łukasz Komła:

Pigułka na transcendencję.

J.G. Biberkopf – Fountain of Meaning EP
Krystian Zakrzewski:

Wehikuł czasu w lustrze wody.

Anthony Linell – Layers Of Reality EP
Krystian Zakrzewski:

Szorstkie.

Ceramic TL & Ipek Gorgun – Perfect Lung
Paweł Gzyl:

Newage’owe medytacje w nowoczesnej wersji.

Grey Branches – Neuroclaps

Buchają kłęby fabrycznej pary.

O tym belgijskim producencie usłyszeliśmy w 2011 roku, kiedy kolektyw Sandwell District opublikował jego podwójny zestaw „Counting Triggers”. Szybko okazało się, że znajdująca się na obu krążkach eksperymentalna wizja techno, nie jest pierwszym gatunkiem eksplorowanym przez Yves De Meya. Zadebiutował on już na samym początku wcześniejszej dekady pod szyldem Eavesdropper, tworząc mocno nasyconą noise’m wersję breakbeatu i drum’n’bassu. Potem objawił się jako twórca minimalowego ambientu, podejmując współpracę z pododdziałem słynnej 12k – Line.

Tak naprawdę erupcję oryginalnych pomysłów Belg przeżył w tej dekadzie. Najpierw nawiązał współpracę z Peterem Van Hoesenem w duecie Sendai, który zaserwował porywającą wersję dubstepu i techno, utrzymaną w stylistyce Raster Noton. Potem przyszedł czas na jego autorskie realizacje, które miały bardziej abstrakcyjny charakter, stąd trafiły do katalogu pododdziału Mego – Spectrum Spools. Jakby tego było mało, rozpoczął działalność również jako Grey Branches, nagrywając dla prowadzonej przez duet AnD i Toma Diciccio tłoczni Inner Surface Music.

Głównym wątkiem nagranego pod tym szyldem albumu są ciężkie i masywne kompozycje osadzone na połamanych i zbasowanych bitach, odwołujące się wyraźnie do dokonań artystów ze Strobiscopic Artefacts, jak Lucy czy Dadub („Acrylic Hunger” lub „Rushed Corrosion”). De Mey kładzie jednak większy nacisk na industrialną obróbkę dźwięku, rezygnując z dubowych przestrzeni na rzecz fabrycznych odgłosów i metalicznych efektów („Arches” czy „Rammed”). Jakby tego było mało – w kilku nagraniach czerpie garściami z klasyki EBM, wykorzystując mocne akordy w stylu DAF („Neuroclaps”) i motorykę electro („Beval”).

Wszystko to ma gęste brzmienie i bucha kłębami pary, niczym posuwająca się powoli, ale nieuchronnie do przodu ciężka i ogromna maszyna. Ta fizyczność tej muzyki również odsyła nas do post-punkowego idiomu z połowy lat 80., kiedy to za sprawą SPK, Cabaret Voltaire i Nitzer Ebb industrial nagle złapał taneczny rytm rodem z „czarnego” funku i stał się sensacją w modnych klubach. Muzyka Yves De Meya ma podobną energię, choć opakowaną w zdecydowanie nowoczesne dźwięki, wywiedzione z techno czy nawet dubstepu. Co ciekawe – wszystko to zostało zagrane na modularnych syntezatorach. Oldskulowy sznyt został więc zachowany.

Inner Surface Music 2017

www.facebook.com/innersurfacemusic

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze