D-Leria – Driving To Nowhere
Paweł Gzyl:

Hipnotycznie i różnorodnie.

Diskret – Diskret EP
Łukasz Komła:

„To tak, jakbyśmy byli połączeni (…)”. Warto nawiązać kontakt z debiutancką EP-ką szwajcarskiego duetu Diskret!  

Epi Centrum – Excrescence
Paweł Gzyl:

Weteran rodzimego techno w świetnej formie.

Neville Watson – The Midnight Orchard
Paweł Gzyl:

Soundtrackowe wspomnienie pierwotnego rave’u.

The Good, The Bad & The Queen – Merrie Land: Dwugłos
Redakcja:

Anglia tonie. Anglia odpływa.

Unknown Landscapes Vol. 6 – Mixed & Selected By Lewis Fautzi
Paweł Gzyl:

Mocno, hipnotycznie i… przewidywalnie.

Teo Olter – Mirów
Jarek Szczęsny:

Strefa komfortu.

John Tejada – Live Rytm Trax
Paweł Gzyl:

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

Various Artists – Pop Ambient 2019
Paweł Gzyl:

Soundtrack do przejścia jesieni w zimę.

Slam – Athenaeum 101
Paweł Gzyl:

Godzinna podróż przez historię elektroniki.

Vril ‎– Anima Mundi
Ania Pietrzak:

Orbitowanie bez cukru.

Wolność – Outlines
Jarek Szczęsny:

Skład marzenie.

Chrissy – Resilience
Paweł Gzyl:

Rave dla muzycznych erudytów.

Jacek Sienkiewicz – On And On
Paweł Gzyl:

Twarde bity i kosmiczna elektronika.



William Ryan Fritch & Matt Finney

Matt Finney recytuje do muzyki Williama Ryana Fritcha. Choć nie jest to przypadkowa gra słów i dźwięków.

Fritch regularnie pojawia się na łamach Nowej Muzyki. Nawet w tym roku pisałem o jego bardzo dobrej ścieżce dźwiękowej „Birkitshi – Eagle Hunters In A New World” stworzonej do filmu dokumentalnego opowiadającego o tradycji polowań w Mongolii z wykorzystaniem orłów. Warto też przypomnieć o ubiegłorocznym i znakomitym wydawnictwie Amerykanina pt. „New Words For Old Wounds”.

Płyta „A History, In Boxes” (18 sierpnia 2017) wydana przez Lost Tribe Sound to efekt współpracy kalifornijskiego multiinstrumentalisty z artystą dźwiękowym Mattem Finneyem. Możecie go kojarzyć z ambientowo-dronowym projektem Heinali and Matt Finney. Na początku sierpnia wyszło pod tym szyldem wydawnictwo „How We Lived”. Na „A History, In Boxes” Finney dzieli się z nami opowieścią o dwóch kobitach, które – jak twierdzi – bardzo kochał i obie stracił. Oczywiście nie zdradza nam żadnych szczegółów na temat tych niewiast, bo i po co, to jednak czuć w przekazie Finneya silne emocje. Ale nie są to emocjonalne bohomazy. Zresztą sam artysta otwarcie pisze, iż nie sądzi, że kiedykolwiek napisał piosenkę o miłości.

Matt w trakcie przygotowywania tekstów na „A History, In Boxes” szczególnie inspirował się dwoma filmami: „Blue Valentine” (z muzyką Grizzly Bear) i „Two for the Road” („Dwoje na drodze”) z 1967 r. Czy to przypadek? Myślę, że nie. Panowie podzieli swój album na dwie części: w pierwszej mamy utwory z udziałem Finneya, a w drugiej – pojawiły się wersje instrumentalne tych samych kompozycji. Ilustracyjna muzyka Williama Ryana Fritcha wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie. Jest także doskonałym partnerem dla słów Finneya. Podniosłe, ale nie kiczowate, partie instrumentów smyczkowych, z charakterystyczną domieszką brudnego brzmienia, poznaje się już po kilku taktach. Moim zdaniem Fritch powinien częściej nawiązywać tego typu artystyczne relacje. Czekam też na płyty innych artystów z udziałem np. jego świetnego wokalu.

Nie wiem jakie są plany Finneya na ten rok, ale wiem, że nie jest to ostatnie w tym roku słowo Fritcha.

 

Strona Williama Ryana Fritcha »Profil na Facebooku »Strona Lost Tribe Sound »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze