The New Law – A Bull in the Woods
Mateusz Piżyński:

Trip hop Anno Domini 2018 po raz pierwszy!

Radius – Obsolete Machine
Paweł Gzyl:

Echospace – punkt zero.

Cari Lekebusch & Nima Khak – Lost Prophet
Krystian Zakrzewski:

Kosmici w piramidzie.

Boston 168 – Phenomena Part 2 EP
Krystian Zakrzewski:

Boston? Zawsze bon ton.

Various Artists – ePM Selected Vol. 5
Paweł Gzyl:

Gotowy zestaw na karnawałową imprezę.

Vito Gatto – Wood And Meat EP
Ania Pietrzak:

Instrumentalno – elektroniczne DNA eksperymentu.

Alessandro Cortini – Avanti
Jarek Szczęsny:

Włoska nostalgia.

Fisherboyz – Riverside EP
Paweł Gzyl:

Nieoczywiste kontrasty.

Erlend Apneseth Trio – Åra
Łukasz Komła:

Przyszłość w tradycji.

Intrusion – Among The Stars
Paweł Gzyl:

Medytacyjne ćwiczenie z percepcją.

Buck – Altra Forma EP
Krystian Zakrzewski:

Podwodne historie.

Robert Logan – Sculptor Galaxy
Maciej Kaczmarski:

Kosmiczny rzeźbiarz.

RX-101 – Transmission
Paweł Gzyl:

Bezpretensjonalne wspomnienia z przeszłości.

Obsequies – Organn EP
Krystian Zakrzewski:

Migotanie.

William Ryan Fritch & Matt Finney

Matt Finney recytuje do muzyki Williama Ryana Fritcha. Choć nie jest to przypadkowa gra słów i dźwięków.

Fritch regularnie pojawia się na łamach Nowej Muzyki. Nawet w tym roku pisałem o jego bardzo dobrej ścieżce dźwiękowej „Birkitshi – Eagle Hunters In A New World” stworzonej do filmu dokumentalnego opowiadającego o tradycji polowań w Mongolii z wykorzystaniem orłów. Warto też przypomnieć o ubiegłorocznym i znakomitym wydawnictwie Amerykanina pt. „New Words For Old Wounds”.

Płyta „A History, In Boxes” (18 sierpnia 2017) wydana przez Lost Tribe Sound to efekt współpracy kalifornijskiego multiinstrumentalisty z artystą dźwiękowym Mattem Finneyem. Możecie go kojarzyć z ambientowo-dronowym projektem Heinali and Matt Finney. Na początku sierpnia wyszło pod tym szyldem wydawnictwo „How We Lived”. Na „A History, In Boxes” Finney dzieli się z nami opowieścią o dwóch kobitach, które – jak twierdzi – bardzo kochał i obie stracił. Oczywiście nie zdradza nam żadnych szczegółów na temat tych niewiast, bo i po co, to jednak czuć w przekazie Finneya silne emocje. Ale nie są to emocjonalne bohomazy. Zresztą sam artysta otwarcie pisze, iż nie sądzi, że kiedykolwiek napisał piosenkę o miłości.

Matt w trakcie przygotowywania tekstów na „A History, In Boxes” szczególnie inspirował się dwoma filmami: „Blue Valentine” (z muzyką Grizzly Bear) i „Two for the Road” („Dwoje na drodze”) z 1967 r. Czy to przypadek? Myślę, że nie. Panowie podzieli swój album na dwie części: w pierwszej mamy utwory z udziałem Finneya, a w drugiej – pojawiły się wersje instrumentalne tych samych kompozycji. Ilustracyjna muzyka Williama Ryana Fritcha wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie. Jest także doskonałym partnerem dla słów Finneya. Podniosłe, ale nie kiczowate, partie instrumentów smyczkowych, z charakterystyczną domieszką brudnego brzmienia, poznaje się już po kilku taktach. Moim zdaniem Fritch powinien częściej nawiązywać tego typu artystyczne relacje. Czekam też na płyty innych artystów z udziałem np. jego świetnego wokalu.

Nie wiem jakie są plany Finneya na ten rok, ale wiem, że nie jest to ostatnie w tym roku słowo Fritcha.

 

Strona Williama Ryana Fritcha »Profil na Facebooku »Strona Lost Tribe Sound »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze