Ipek Gorgun – Ecce Homo
Jarek Szczęsny:

Trudny człowiek.

Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.



William Ryan Fritch & Matt Finney

Matt Finney recytuje do muzyki Williama Ryana Fritcha. Choć nie jest to przypadkowa gra słów i dźwięków.

Fritch regularnie pojawia się na łamach Nowej Muzyki. Nawet w tym roku pisałem o jego bardzo dobrej ścieżce dźwiękowej „Birkitshi – Eagle Hunters In A New World” stworzonej do filmu dokumentalnego opowiadającego o tradycji polowań w Mongolii z wykorzystaniem orłów. Warto też przypomnieć o ubiegłorocznym i znakomitym wydawnictwie Amerykanina pt. „New Words For Old Wounds”.

Płyta „A History, In Boxes” (18 sierpnia 2017) wydana przez Lost Tribe Sound to efekt współpracy kalifornijskiego multiinstrumentalisty z artystą dźwiękowym Mattem Finneyem. Możecie go kojarzyć z ambientowo-dronowym projektem Heinali and Matt Finney. Na początku sierpnia wyszło pod tym szyldem wydawnictwo „How We Lived”. Na „A History, In Boxes” Finney dzieli się z nami opowieścią o dwóch kobitach, które – jak twierdzi – bardzo kochał i obie stracił. Oczywiście nie zdradza nam żadnych szczegółów na temat tych niewiast, bo i po co, to jednak czuć w przekazie Finneya silne emocje. Ale nie są to emocjonalne bohomazy. Zresztą sam artysta otwarcie pisze, iż nie sądzi, że kiedykolwiek napisał piosenkę o miłości.

Matt w trakcie przygotowywania tekstów na „A History, In Boxes” szczególnie inspirował się dwoma filmami: „Blue Valentine” (z muzyką Grizzly Bear) i „Two for the Road” („Dwoje na drodze”) z 1967 r. Czy to przypadek? Myślę, że nie. Panowie podzieli swój album na dwie części: w pierwszej mamy utwory z udziałem Finneya, a w drugiej – pojawiły się wersje instrumentalne tych samych kompozycji. Ilustracyjna muzyka Williama Ryana Fritcha wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie. Jest także doskonałym partnerem dla słów Finneya. Podniosłe, ale nie kiczowate, partie instrumentów smyczkowych, z charakterystyczną domieszką brudnego brzmienia, poznaje się już po kilku taktach. Moim zdaniem Fritch powinien częściej nawiązywać tego typu artystyczne relacje. Czekam też na płyty innych artystów z udziałem np. jego świetnego wokalu.

Nie wiem jakie są plany Finneya na ten rok, ale wiem, że nie jest to ostatnie w tym roku słowo Fritcha.

 

Strona Williama Ryana Fritcha »Profil na Facebooku »Strona Lost Tribe Sound »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze