John Tejada – Live Rytm Trax
Paweł Gzyl:

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

Various Artists – Pop Ambient 2019
Paweł Gzyl:

Soundtrack do przejścia jesieni w zimę.

Slam – Athenaeum 101
Paweł Gzyl:

Godzinna podróż przez historię elektroniki.

Vril ‎– Anima Mundi
Ania Pietrzak:

Orbitowanie bez cukru.

Wolność – Outlines
Jarek Szczęsny:

Skład marzenie.

Chrissy – Resilience
Paweł Gzyl:

Rave dla muzycznych erudytów.

Jacek Sienkiewicz – On And On
Paweł Gzyl:

Twarde bity i kosmiczna elektronika.

Black Sea Dahu – White Creatures
Łukasz Komła:

Silny uścisk szczerego debiutu!

Rings Around Saturn – Rings Around Saturn
Paweł Gzyl:

Stylowe techno i electro z Antypodów.

Kelly Moran – Ultraviolet
Jarek Szczęsny:

Po nitce na księżyc.

Kuzu – Hiljaisuus
Jarek Szczęsny:

Konieczna dawka brutalizmu.

Antigone – Rising
Paweł Gzyl:

Tour de force francuskiego producenta.

Kaos Protokoll – Everyone Nowhere
Łukasz Komła:

Było pytanie, jest odpowiedź!  

We Will Fail – Dancing
Jarek Szczęsny:

Wywrotka przed metą.



Archive for Listopad, 2018

Samuel Rohrer – Range of Regularity Remixes 2

Jak interpretują to inni?

Czytaj dalej »

DJ Python – Dulce Compañia

Odświeżająca wersja reggaetonu.

Czytaj dalej »

Festiwal L’tronica: 7-8.10.2017 / Łódź / WI-MA

Na styku muzyki klubowej i eksperymentalnej Czytaj dalej »

Scanner – The Great Crater

Podróż na Antarktydę. Czytaj dalej »

Backtearer & Why Be – dc

“Ds” to pierwszy mixtape powstały dzięki współpracy dwóch duńskich artystów Backtearear’a oraz Why Be. Senny i ludyczny, pozwala na chwilowe odpłynięcie na szerokie wody oceanu wzruszeń. Nagrany między Kopenhagą, Hongkongiem a Berlinem odzwierciedla przestrzeń, która je dzieli, obce kultury oraz tęsknotę. Sprawia, że kiedy zamykasz oczy, widzisz migawki z przeszłości lub przyszłości, a nieznane obrazy galopują w rytm ambientowych dzwięków: harfy, fortepianu, trąbki oraz gitary. Całość tworzy niezwykłą aurę. Polecam!

www.janusberlin.com

www.facebook.com/WhyBeezy

www.soundcloud.com/backtearer

Helatone – Concrete Cave

Triumf perkusji nad saksofonem. Czytaj dalej »

Open Source Art Festival 2017 – relacja

Intymność w świetle i ciemności – OSA 2017 ! Czytaj dalej »

AnD – Social Decay

Z kosmosu na Ziemię.

Czytaj dalej »

Mirko Loko – Twin Bang

Szwajcarski producent Mirko Loko właśnie opublikował swoją trzecią płytę. Płytę szczególną, bo wydaną jako pierwszy materiał w jego własnej wytwórni Comet Traxx, która skupiać się ma na brzmieniach house/fusion, przy czym ich bazą ma być electro-cosmic. „Twin Bang”, bo tak zatytułowany jest album Mirko Loko, stanowi doskonałą wizytówkę tego projektu Szwajcara. Dawno nie słyszałam tak ciekawej mieszkanki house i cosmic.

Mirko Loko prezentuje na „Twing Bang” 8 urzekających utworów. Pozostają one w gatunkowych granicach, ale jednocześnie zachowują oryginalność, co w dobie przygniatającej ilości muzyki elektronicznej, która powstaje już – takie mam wrażenie – z minuty na minutę, nie jest wcale takie łatwe. Jednocześnie Mirko Loko w bardzo ciekawy sposób „zaszył” w nich elementy klasyczne wręcz. Przykładowo, perkusyjne sekwencje drumowe w „Pylus Pylons System”, przypominające styl chicagowski czy danceowy beat w rewelacyjnym „Mind Over Matter”, kojarzący mi się z kanonem rytmu Ibizy. Sprawę załatwia tu tempo, nie ma jakiejkolwiek ciężkości.

W ogóle muszę przyznać, że sposób w jaki Mirko Loko połączył cosmic z housem sprawia, że ta płyta wywołuje cudowną lekkość bytu. Nic nie gryzie, nie ma tu też żadnej infantylności. Przejścia i przeskoki, choć momentami rzeczywiście są zgrzytliwe, Mirko Loko łączy w jeden kolor delikatnymi muśnięciami fraz rozwijanych w tle, tak że brzmi to nie tylko zjadliwie, ale wręcz smacznie. Doskonale słychać to w wyjątkowym „Mentors Heritage”, utworze o nieprzypadkowym tytule, a to dlatego, że do jego nagrania Mirko zaprosił jedną ze swoich największych inspiracji – niepowtarzalnego Derricka May’a, którego w życiu nie podejrzewałabym o to, że będzie potrafił naładować swój wokal taką erotycznością. A jednak potrafił. Powtarzane przez niego: I play for You, You dance for me, z delikatną melodią tła i dyskretnym emocjonalnym bitem złożyły się perfekcyjnie, tworząc przyjemny sensualny numer.

Zaproszeni goście to także element, która jeszcze bardziej podkręca muzyczną moc „Twin Bang”. Mirko wysłał bowiem zaproszenia w sposób niejednoznaczny, ale z drugiej strony tak trafny, tak przemyślany, że wszystkie trzy utwory, w których pojawiają się goście są obłędne. Poza wspomnianym Derrickiem May’em, także jedyna w swoim rodzaju Ursula Rucker, filadelfijska wokalistka, jedna z najbardziej znanych artystek spoken word i jednocześnie autorka utworu „Supa Sista”, którego wersja w remiksie Modaji do dziś jest jednym z najgładszych numerów jakie słyszałam. I poniekąd zmysłowych, choć jego warstwa słowna nie ma ze zmysłowością nic wspólnego. W utworze „It’s Like” oczywiście pojawiają się jej charakterystyczne wokale, zawierające swoisty manifest. Na płycie gości także francusko-włoski duet Moody Preachers w wykręconym i otwierającym płytę utworze „Desurection”.

W podobnym tonie, choć mniej wykręconym na rzecz uzyskania efektu surowości jest „Astral Travelers”. Długo budowana droga do muzycznego peaku, w trakcie której mam wrażenie słychać nawet dotyk kolejnych przycisków, przechodzi po osiągnięciu tego szczytu w dość nastrojowy ton, z jednej strony śliski, z drugiej, jak jakaś pozbawiona możliwości poparzenia magma. Chce się tego dotknąć. Podobnie dwa ostatnie utwory – „Le Champ de Possibles” i „Les Beaux Jours”, szczególnie ten ostatni, są kosmiczne. Nie tylko muzycznie, ale i w przenośni. Dosłownie, to taka płyta, z którą śmiało można by iść na spacer po Księżycu.

2017 | Comet Traxx

Profil Mirko Loko na FB » Profil Comet Traxx na FB »

Coucou Chloe – Erika Jane

Wszystkie spojrzenia zwrócone na Coucou Chloe, mieszkającą w Londynie Francuzkę, która 22 września via NUXXE Records wydała nowe EP “Erika Jane”. Artystka, ogłoszona na tegorocznym Unsound Festival, w swojej solowej twórczości znana jest z gęstych, klubowych kawałków będących połączeniem wokalu z pulsującymi i chłodnymi basami. We wcześniejszych produkcjach (HALO EP) nie wahała się wprowadzać elementów muzyki klasycznej, takich jak arie operowe, do oszczędnych, typowo klubowych dźwięków. Na najnowszym materiale, zwalnia tempo, wprowadza subtelny wokal, pokazując opanowanie i niesamowitą pewność własnych umiejętności.


Najbardziej charakterystyczne kawałki tego albumu, powstałe we współpracy z Kablam “Sylph” oraz produkowana przez Segę Bodegę “Flip U”, są perfekcyjnie wyważonym, idealnie poprowadzonym melodyjnie materiałem. Ten drugi jest nienachalny, ale całkowicie absorbujący. Słychać niekonwencjonalne, zdekonstruowane podkłady, basy, a przede wszystkim szeptany wokal. Francuzka przybiera bardzo wyluzowany, spokojny ton, który wielu nazwałoby zblazowanym, gdyby nie fakt, że ten utwór jest po prostu zbyt dobrze dopracowany. To samo śmiało można powiedzieć o “Slyth”, które jest głębokim, wręcz ezoterycznym doświadczeniem. Partie wokalne płyną, opowiadając nieodgadnioną legendę w rytm ustawicznych, plemiennych bębnów. Całość zdaje się wieścić bunt i nadchodzącą rewolucję. Pierwszy singiel, “Stamina”, wyprodukowany samodzielnie przez Chloe, ma dynamiczny, klubowy charakter. Duszne i wyraziste elektroniczne bity łączą się z wysublimowanym mormorando artystki. Kiedy wydaje Ci się, że jest naprawdę intensywnie, ona przesuwa granicę kawałek dalej. Stąd zakończenie, które jest prawdziwym crescendo tego albumu. Później emocje opadają. Nastrojowe “GS” oraz nostalgiczne, instrumentalne (z zaskakującym dropem), “The Letter” zamykają całą kompozycję.

Francuzka na nowym albumie stwarza atmosferę wyjątkowej dojrzałości twórczej, naturalności oraz komfortu. Przełamanie klubowego charakteru mruczącym wokalem, który pojawia się po raz pierwszy w twórczości Coucou Chloe, daje poczucie przekroczenia bariery intymności, dostarczenia większej głębi, prowadząc do indywidualnego odsłuchu. Wrażenie emocjonalnego doznania pozostaje.

NUXXE Records

www.facebook.com/coucouchloe111

www.soundcloud.com/coucouchloe

Dominik Strycharski – Flauto Dolphy

Strycharski gra Dolphy`ego. Czytaj dalej »

Porter Ricks, Actress, Radian na Avant Art Festival

Jedna z najciekawszych jesiennych imprez obchodzi swój jubileusz. Poza Wrocławiem (27 września -13 października) festiwal ze zmodyfikowanym programem odbywać się będzie również w Warszawie (2 – 11 października). Zobaczcie dlaczego warto wziąć udział w AAF. Czytaj dalej »

Rhodri Davies / David Sylvian / Mark Wastell – There Is No Love

Zaprzeczenie wzmaga istnienie. Czytaj dalej »

Mapa – No Automatu

Elektroniczne starocie. Czytaj dalej »

Kölsch – 1989

Pożegnanie z dzieciństwem.

Czytaj dalej »

Sujka – Banitka

Pani Król. Czytaj dalej »

Violence – Human Dust To Fertilize The Impotent Garden

W najnowszym materiale Olina Caprisona, aka Violence, zaciera się granica między brutalnością i intymnością, a utarte znaczenia nabierają nowego, werterycznego sensu.

Pod przykuwającym uwagę pseudonimem kryje się, pochodzący z Baltimore, producent i multiinstrumentalista Olin Caprison, który odgrywając wizualnie niepokojącą stylistykę tworzy równie niespokojny, lecz elektryzujący, hip hop / noise. Pierwszy album wydał w porozumieniu z NON Records, co w przypadku jego heterogenicznej estetyki, wydaje się być zupełnie naturalne. Zresztą, od wielu lat współpracuje z gwiazdami tej sceny – Mykkim Blanco, Total Freedom czy Abyss X.

Sprzeczności, które tworzą wrażenie doskonałej harmonii, to wizja jaką przekazuje Violence w “Human Dust to Fertilize the Impotent Garden”. Album, wydany przez Purple Tape Pedigree, składa się z utworów utrzymanych w stylistyce industrialu, rapu i dynamicznej elektroniki. Wykraczając poza ramy jednego gatunku, łączy niepokojącą muzykę oraz słodki wokal, mówiący o najmroczniejszych zakamarkach ludzkiej duszy. Płyta przepełniona jest fantazją o degradacji i animizacji, która przełamuje bariery oraz nadaje nowy ton humanizmowi.

Najnowszy materiał jest piękny i wielowymiarowy. Violence burzy dystans, który oddziela go od fanów. Odkrywa się w całości i robi to w bardzo aniołkowaty sposób. Rozpoczynające “Be Still” przywołuje na myśl poprzedni album, gdzie pierwszy utwór również był wirtuozowskim, wokalnym wprowadzeniem. Później muzyk odchodzi od chwilowego zamiłowania do popu. Znacznie mocniej uwydatnia się jego punkowo-noisowa przeszłość. Potwierdza to “I Wanna Be Your Dog”, drugi z kolei utwór, który równocześnie jest singlem promującym płytę. Nieliczni pewnie dostrzegą w nim coś więcej niż dewiację, esencję przemocy oraz pożądania, jednak pod powłoką choćby najmroczniejszych fantazji znajduje się człowiek, spokojny i sympatyczny. Odkrycie całej gamy emocji Violence prezentuje w tekście. “I just want you to hold me close” wyraża potrzebę, która zamienia się w prośbę “whip me with the rope” oraz “give me bruise”, by ostatecznie odnaleźć finalną formę opresji “give me a reason to die”. Brutalność tego utworu nie znajduje się w opozycji do intymności i bliskości, wręcz przeciwnie, wyrażane dążenie do destrukcji czy naruszenia powłoki naszych ciał jest w sumie powszednie, więc dlaczego mielibyśmy tego nie robić?

“The Thired Tiered Candle” kojarzy się z “Serpent Music” Yves Tumora, rozpoczynając od romantycznych, instrumentalnych loopów, zaskakuje noisową oraz niestabilną końcówką. Warstwa muzyczna utrzymuje się w tym dynamicznym stylu praktycznie do końca, wyłączając “Impotent garden”, które jest przypominającą doom metalowe, monumentalne pauzy, balladą. Osobliwością tego albumu jest jego skłonność do lokowania akcentu w dwóch, przeciwstawnych konfiguracjach. Niespieszne muzyczne partie łączone są ze zgiełkiem przeszywających okrzyków (“…A Black Child Purloined in the Profane Dream…”), podczas gdy utwory z autodestrukcyjnymi, anarchistycznymi dźwiękami (“Human Dust”), zazwyczaj, w siatce wokalnej, charakteryzują się spokojnie wypowiadanymi monologami. Brutalność historii człowieka, a także rzeczywistość przemysłu muzycznego, który terroryzuje restrykcyjnie narzuconymi gatunkami, inspirują artystę do wygłaszania w tekstach swoich postulatów. Violence, poprzez muzykę, podejmuje walkę o lepsze jutro, gdzie wszelkie hierarchie staną się bezsilne i bezużyteczne.

PTP 8.09.2017

www.purpletapepedigree.bandcamp.com

www.soundcloud.com/vilentsiolence

www.facebook.com/vilentsiolence

Steffi – World Of The Waking State

Tym razem nastrojowe electro.

Czytaj dalej »

13. Festiwal Skrzyżowanie Kultur: 23 – 30.09.2017 / Warszawa / Plac przed PKiN

Już dziś rozpoczyna się trzynasta edycja warszawskiego festiwalu Skrzyżowanie Kultur, którego celem i misją jest prezentowanie muzycznych bogactw z różnych zakątków świata. W tym roku organizatorzy stworzyli naprawdę imponujący line – up. Zapewne najpiękniej opowiedziałby o nim Redaktor Łukasz Komła, jako że to największy znawca muzyki świata, głównie afrykańskiej, w ramach redakcji Nowamuzyka.pl (zobaczcie jego cykl „Eksperymentalne oblicze RPA”). Niestety, jako że Łukasz jest właśnie na Open Source Art Festiwalu, to ja pozwolę sobie zachęcić Was do przyjścia na Skrzyżowanie Kultur. Jednocześnie, klikając w podświetlone nazwy poszczególnych artystów zostaniecie przeniesieni bezpośrednio do tekstów Łukasza, które poświęcił ww. twórcom na łamach Nowamuzyka.pl.

Czytaj dalej »

Masha Qrella – Keys

Dobre na jesień.

Czytaj dalej »