Nocow – Vozduh/Voda/Zemlya
Paweł Gzyl:

Opus magnum naszego sąsiada zza wschodniej granicy.

Andy Cooper – The Layered Effect
Jarek Szczęsny:

Dawno niewidziana radość.

Dirtmusic – Bu Bir Ruya
Łukasz Komła:

Tym razem muzykę duetu „pobrudzili” Turcy.   

Frank Bretschneider – Lunik
Paweł Gzyl:

Awangarda też lubi potańczyć.

Młody Łucznik – Dreambank
Jarek Szczęsny:

Raczej wygryw.

JANKA – Krzyżacy EP
Ania Pietrzak:

Na pełnym luzie.

The Empire Line – Rave
Paweł Gzyl:

Rave nie zawsze znaczy to samo.

Rhye – Blood
Jarek Szczęsny:

Jakby nic się nie zmieniło.

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn – Behind Your Eyelids
Ania Pietrzak:

Muzyka, która przypomina o pierwotności oddechu.

Various Artists – Waves Of The Future
Paweł Gzyl:

Retrofuturystyczne wizje.

John Tejada – Dead Start Program
Paweł Gzyl:

W odwrotnym kierunku niż reszta.

Efrim Manuel Menuck – Pissing Stars
Jarek Szczęsny:

Topniejące napięcie.

Palmbomen II – Memories Of Cindy
Paweł Gzyl:

Elektroniczne wspomnienia z przyszłości.

Fire! – The Hands
Jarek Szczęsny:

Krótkie spięcie.

Dday One ‎– Journal | Extended

Szósty album kalifornijskiego producenta będący rozszerzeniem wydanej w 2009 roku EP’ki.

Pochodzący z Los Angeles Dday One to producent specjalizujący się w tworzeniu lekko już zapomnianych muzycznych pejzaży z zakresu instrumentalnego hip hopu, trip hopu i eksperymentalnego jazzu.

Na przestrzeni swej kariery zdążył stworzyć, przede wszystkim na bazie ogromnej ilości sampli, muzykę bardzo spójną i jednorodną. Słychać w niej wczesnego DJa Shadow, Glena Portera, Pelican City, a w niektórych momentach RJD2.

Najnowszy album „Journal | Extended” to rozszerzenie EP’ki „Journal” z 2009. Nie ma w nim nic przełomowego, ale słucha się go fantastycznie. Dday One wlał w niego analogowego ducha, zakurzone, lekko przytępione dźwięki, które stanowią bazę dla delikatnie i zręcznie wkomponowanych sampli. Sample, jak ze starej dobrej szkoły, pochodzą z nagrań funkowo-jazzowych. Podbite są charakterystycznym hip-hopowym podkładem, tworząc bardzo nostalgiczny a momentami wręcz przygnębiający klimat.

„Journal | Extended” to obok zawodowej produkcji ogromne połacie emocji. Melancholii, która dominuje na tej płycie, daleko do taniej ckliwości. Jest w niej dużo prostoty i surowości. Pochmurne, nastrojowe kompozycje swoją energią przywołują skojarzenia z codziennym rytmem miasta. Obrazy z okna jadącego tramwaju, niespiesznie przecinające się sznury przechodniów, skąpane w zachodzącym słońcu boiska do koszykówki.

Na szczególną uwagę zasługuje kompozycja „Mouth 2 Mouth” z zapętlonym samplem, w którym dominuje pianino. Ta dźwiękowa układanka swoją leniwą motoryką stanowi stempel całego wydawnictwa.

Dday One posługuje się samplem jako plamą. Nie używa konturów czy drastycznych cięć. Wszystko opiera się na przenikaniu, rozmywaniu, przyciszaniu, stopniowym nawarstwianiu. Nadaje to trochę klimat retro w cały album.

„Journal | Extended” to album w którym szczegół gra dużą rolę. Patchworkowe kompozycje przenoszą nas do monochromatycznej brzmieniowo przestrzeni, która nie nudzi monotonią, chociaż zdarzają się są momenty niebezpieczne, które nią grożą, chociażby w „Can I Get A Witness”. Nie należy zapomnieć o specjalnym elemencie, którym Dday One doprawił cały album. Jest nim dźwięk igły gramofonowej odkurzającej stare, czarne krążki.

30.06.2017 | Content (L)abel

Content (L)abel

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Owsikrzys

    A dla mnie to łatwiejszy w odbiorze Krush. Nie zmienia to faktu, że album bardzo dobry.