Ipek Gorgun – Ecce Homo
Jarek Szczęsny:

Trudny człowiek.

Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.



Haco – Qoosui

Ambient ambientowi nierówny, czego dowodzi nowy materiał japońskiej artystki.

Pochodząca z Kobe Haco nagrywa od ponad dwudziestu lat. Odnoszę wrażenie, że jej muzyka jest słabo rozpoznawalna w Polsce. Być może tym razem nastąpi jakiś pozytywny przełom i fani onirycznego ambientu odkryją twórczość Japonki.

Najnowszy album Haco nosi tytuł „Qoosui” (01.09.2017 | Someone Good / Room40). Bardzo ładnie opisał „Qoosui” David Toop, więc odsyłam zainteresowanych na stronę Bandcamp Room40. Momentami jej muzyka odpływa w rejony New Age’u („White Letter from Heaven”), ale takiego z wysokiej półki. Przepiękny „Tidal” z kolei urzeka kruchością, niebanalną melodią oraz eteryczną przestrzenią ambientowych pasm. Nie ma tu mowy o dark ambientowych dronach. Uwodzący „Circle” obezwładni miłośników rozpadających się harmonii Williama Basinskiego czy elektroniki Davida Sylviana  z okresu „Blemish”. Na tych utworach nie kończy się ta wyjątkowa płyta. Regularnie wracam do „Qoosui”. Kompozycje Haco można też potraktować jako swoisty drogowskaz dla bezdusznych twórców ambientu.

 

Strona Room40 »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze