COMOC – Wind Is In The East EP
Ania Pietrzak:

Zielona fala.

Laraaji – Bring On the Sun/Sun Gong
Jarek Szczęsny:

Piekło skrojone na miarę.

Dubit – Vitriol
Paweł Gzyl:

Studia nie poszły na marne.

Ghostpoet – Dark Days + Canapés
Jarek Szczęsny:

Dojrzałość artysty.

Siriusmo – Comic
Paweł Gzyl:

Koniec szczeniackich wygłupów.

Meridian Brothers – ¿Dónde Estás María?
Łukasz Komła:

Meridian Brothers po raz kolejny wysyłają nas na planetę szaleństw!  

STILL – I
Paweł Gzyl:

Gotowi na twerking?

Gebrueder Teichmann – Lost On Earth
Jarek Szczęsny:

Braterskie przedsięwzięcie.

Meeting By Chance – Lines EP
Ania Pietrzak:

Wydawałoby się, że muzyka nie słyszy tego kto słucha. To nieprawda, słyszy.

Khalil – The Water We Drink
Paweł Gzyl:

R&B tylko dla odważnych.

Zola Jesus – Okovi
Jarek Szczęsny:

Pop w industrialno-elektronicznej masce.

Beastie Respond – Information City
Krystian Zakrzewski:

Symulacje rzeczywistości.

Mount Kimbie – Love What Survives
Bartek Woynicz:

Bez wątpienia jedna z najważniejszych płyt tego roku!

Nadine Shah – Holiday Destination
Jarek Szczęsny:

Nie ma ucieczki od polityki.

Haco – Qoosui

Ambient ambientowi nierówny, czego dowodzi nowy materiał japońskiej artystki.

Pochodząca z Kobe Haco nagrywa od ponad dwudziestu lat. Odnoszę wrażenie, że jej muzyka jest słabo rozpoznawalna w Polsce. Być może tym razem nastąpi jakiś pozytywny przełom i fani onirycznego ambientu odkryją twórczość Japonki.

Najnowszy album Haco nosi tytuł „Qoosui” (01.09.2017 | Someone Good / Room40). Bardzo ładnie opisał „Qoosui” David Toop, więc odsyłam zainteresowanych na stronę Bandcamp Room40. Momentami jej muzyka odpływa w rejony New Age’u („White Letter from Heaven”), ale takiego z wysokiej półki. Przepiękny „Tidal” z kolei urzeka kruchością, niebanalną melodią oraz eteryczną przestrzenią ambientowych pasm. Nie ma tu mowy o dark ambientowych dronach. Uwodzący „Circle” obezwładni miłośników rozpadających się harmonii Williama Basinskiego czy elektroniki Davida Sylviana  z okresu „Blemish”. Na tych utworach nie kończy się ta wyjątkowa płyta. Regularnie wracam do „Qoosui”. Kompozycje Haco można też potraktować jako swoisty drogowskaz dla bezdusznych twórców ambientu.

 

Strona Room40 »Profil na Facebooku »

 


 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze