Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.



Meeting By Chance – Lines EP

Marcin Cichy, jeden z najbardziej znanych twórców polskiej elektroniki (choć być może nie wypada to jednak przypomnę – połowa kultowego duetu Skalpel), tym razem jako Meeting By Chance, 8 września 2017 r. opublikował swoją nową EP-kę zatytułowaną „Lines”. Artysta, dla którego aktualnego aliasu inspiracją była seria zdjęć zat. „Chance Meeting” autorstwa Duane Michalsa, ukazująca reakcje dwóch mężczyzn mijających się wzajemnie w alejce między kamienicami, debiutuje swoja nową EPką w wytwórni Apollo Records.

„Lines” to naturalnie elektronika ale sentymentalna, stonowana w środkach i bardzo powoli dotykająca kolejnych warstw wrażliwości słuchacza. Nie ma w niej żadnej gwałtowności. Tak lepiej, dźwiękowa delikatność, przechodząca w wielu miejscach w eteryczność, w której budowaniu Marcin Cichy wciąż nie ma sobie równych, jest wystarczająco przejmująca. Te subtelne kombinacje wspiera oczywiście spokojne pianino. Gdybym miała znaleźć obraz, który byłby metaforą „Lines” prawdopodobnie byłyby to pobudzające wyobraźnię kadry krajobrazów osamotnionych jezior przy wschodzącym lub zachodzącym słońcu. Dość oczywiste skojarzenie, ale to dlatego, że ta płyta skłania do pewnej refleksji. Nie jest tłem. Przeciwnie, poszczególne dźwięki spokojnie, ale jednak równo podążają z myślami słuchacza.

Na EP-ce znajdziemy pięć utworów. Kolejno: poruszająco zsamplowany – i moim zdaniem najpiękniejszy z tej płyty – „Wait For Me”, ambientowe „Lines” i „Snail”, orzeźwiający „Almost Here” oraz ostatni „Prism”, w którego dźwiękach można odnaleźć pewne nawiązania do elektroniczno-jazzowej stylistyki Skalpela.

Wydaje mi się, że „Lines” nie wymaga większego komentarza. Wedle utartego „mniej znaczy więcej”. Dobrze z tą płytą zostać sam na sam, uspokoić się jej nostalgicznymi dźwiękami, harmonijnie na siebie nachodzącymi. To idealny kompan, by sobie pewne rzeczy przemyśleć. Szczególnie kiedy ucieczka od tych myśli nie wchodzi już w grę. To wreszcie muzyka, która jest naprawdę blisko. Być może ma to związek z faktem, że początek projektu Marcina Cichego jako Meeting By Chance przypadł na okres jego rekonwalescencji po wypadku sportowym, kiedy przez rok przechodził rehabilitację. Czas pewnej niemocy na pewno zbliża do tego, co jest w takiej sytuacji dostępne. W tym znaczeniu muzyka „Lines” zbliża do samego siebie, bo jedyne miejsce w którym jesteśmy zawsze to własne wnętrze. Polecam sprawdzić czy mam rację.

2017 | Apollo

Profil na BandCamp » Boomkat » Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.