COMOC – Wind Is In The East EP
Ania Pietrzak:

Zielona fala.

Laraaji – Bring On the Sun/Sun Gong
Jarek Szczęsny:

Piekło skrojone na miarę.

Dubit – Vitriol
Paweł Gzyl:

Studia nie poszły na marne.

Ghostpoet – Dark Days + Canapés
Jarek Szczęsny:

Dojrzałość artysty.

Siriusmo – Comic
Paweł Gzyl:

Koniec szczeniackich wygłupów.

Meridian Brothers – ¿Dónde Estás María?
Łukasz Komła:

Meridian Brothers po raz kolejny wysyłają nas na planetę szaleństw!  

STILL – I
Paweł Gzyl:

Gotowi na twerking?

Gebrueder Teichmann – Lost On Earth
Jarek Szczęsny:

Braterskie przedsięwzięcie.

Meeting By Chance – Lines EP
Ania Pietrzak:

Wydawałoby się, że muzyka nie słyszy tego kto słucha. To nieprawda, słyszy.

Khalil – The Water We Drink
Paweł Gzyl:

R&B tylko dla odważnych.

Zola Jesus – Okovi
Jarek Szczęsny:

Pop w industrialno-elektronicznej masce.

Beastie Respond – Information City
Krystian Zakrzewski:

Symulacje rzeczywistości.

Mount Kimbie – Love What Survives
Bartek Woynicz:

Bez wątpienia jedna z najważniejszych płyt tego roku!

Nadine Shah – Holiday Destination
Jarek Szczęsny:

Nie ma ucieczki od polityki.

Meeting By Chance – Lines EP

Marcin Cichy, jeden z najbardziej znanych twórców polskiej elektroniki (choć być może nie wypada to jednak przypomnę – połowa kultowego duetu Skalpel), tym razem jako Meeting By Chance, 8 września 2017 r. opublikował swoją nową EP-kę zatytułowaną „Lines”. Artysta, dla którego aktualnego aliasu inspiracją była seria zdjęć zat. „Chance Meeting” autorstwa Duane Michalsa, ukazująca reakcje dwóch mężczyzn mijających się wzajemnie w alejce między kamienicami, debiutuje swoja nową EPką w wytwórni Apollo Records.

„Lines” to naturalnie elektronika ale sentymentalna, stonowana w środkach i bardzo powoli dotykająca kolejnych warstw wrażliwości słuchacza. Nie ma w niej żadnej gwałtowności. Tak lepiej, dźwiękowa delikatność, przechodząca w wielu miejscach w eteryczność, w której budowaniu Marcin Cichy wciąż nie ma sobie równych, jest wystarczająco przejmująca. Te subtelne kombinacje wspiera oczywiście spokojne pianino. Gdybym miała znaleźć obraz, który byłby metaforą „Lines” prawdopodobnie byłyby to pobudzające wyobraźnię kadry krajobrazów osamotnionych jezior przy wschodzącym lub zachodzącym słońcu. Dość oczywiste skojarzenie, ale to dlatego, że ta płyta skłania do pewnej refleksji. Nie jest tłem. Przeciwnie, poszczególne dźwięki spokojnie, ale jednak równo podążają z myślami słuchacza.

Na EP-ce znajdziemy pięć utworów. Kolejno: poruszająco zsamplowany – i moim zdaniem najpiękniejszy z tej płyty – „Wait For Me”, ambientowe „Lines” i „Snail”, orzeźwiający „Almost Here” oraz ostatni „Prism”, w którego dźwiękach można odnaleźć pewne nawiązania do elektroniczno-jazzowej stylistyki Skalpela.

Wydaje mi się, że „Lines” nie wymaga większego komentarza. Wedle utartego „mniej znaczy więcej”. Dobrze z tą płytą zostać sam na sam, uspokoić się jej nostalgicznymi dźwiękami, harmonijnie na siebie nachodzącymi. To idealny kompan, by sobie pewne rzeczy przemyśleć. Szczególnie kiedy ucieczka od tych myśli nie wchodzi już w grę. To wreszcie muzyka, która jest naprawdę blisko. Być może ma to związek z faktem, że początek projektu Marcina Cichego jako Meeting By Chance przypadł na okres jego rekonwalescencji po wypadku sportowym, kiedy przez rok przechodził rehabilitację. Czas pewnej niemocy na pewno zbliża do tego, co jest w takiej sytuacji dostępne. W tym znaczeniu muzyka „Lines” zbliża do samego siebie, bo jedyne miejsce w którym jesteśmy zawsze to własne wnętrze. Polecam sprawdzić czy mam rację.

2017 | Apollo

Profil na BandCamp » Boomkat » Profil na Facebooku »

 


 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze