Amandra – Dame De Bahia
Paweł Gzyl:

Francuz w Warszawie.

MIN t „Assemblage” LP
Kasia Zmora:

Urzekający muzyczny paczwork w wykonaniu MIN t.

Elsa Hewitt – Peng Variations (+„Cameras From Mars” i „DUM SPIRO SPERO”).
Ania Pietrzak:

„Przekręt” doskonały.

Damon Wild – Cosmic Path
Paweł Gzyl:

Function spłaca dług wobec swego mentora.

Arno E. Mathieu – Circumstances Of Chaos
Paweł Gzyl:

Deep house z dużym rozmachem.

The Gentleman Losers – Permanently Midnight
Jarek Szczęsny:

Dżentelmeni z Helsinek.

Sampa the Great – Birds and the BEE9
Jarek Szczęsny:

Kandydatka do tronu.

Franck Vigroux – „Barricades”
Mateusz Piżyński:

Industrialny soundtrack końca monumentalnej cywilizacji.

Various Artists – Spheres
Paweł Gzyl:

Sex! Horror! Vampire!

Various Artists – Momentum (Ten Years of Token)
Paweł Gzyl:

Pełna identyfikacja.

Hati & Mazzoll – Teruah
Łukasz Komła:

Pigułka na transcendencję.

J.G. Biberkopf – Fountain of Meaning EP
Krystian Zakrzewski:

Wehikuł czasu w lustrze wody.

Anthony Linell – Layers Of Reality EP
Krystian Zakrzewski:

Szorstkie.

Ceramic TL & Ipek Gorgun – Perfect Lung
Paweł Gzyl:

Newage’owe medytacje w nowoczesnej wersji.

Krikor Kouchian – Pacific Alley

Nocny spacer po plaży nad Pacyfikiem.

Kiedy pod koniec lat 90. za sprawą debiutu Daft Punk światowym fenomenem klubowej sceny stał się „French Touch”, Krikor Kouchian był w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Jako młody producent reprezentujący modny nurt nie miał problemów z wydawaniem swej muzyki. Czy było to disco, czy electro, czy house, jego nagrania firmowały specjalizujące się w tamtym czasie w tego rodzaju graniu wytwórnie, jak Tigersushi, Karat czy Kill The DJ.

Czasy się zmieniły, a Kirkor Kouchian – nie. Cały czas wierny ulubionym gatunkom tworzył nie tylko pod własnym imieniem, ale również powołał do życia projekt Crackboy. Nie gardził także współpracą z innymi artystami. Efektem tego był choćby duet POV z Joakimem czy Plein Soleil z Chloé. W końcu francuski producent postanowił nagrać wyjątkowy album – i przywołać swą wczesną młodość spędzoną w latach 80. w południowej Kalifornii.

Efektem tego jest płyta „Pacific Alley”. Niby zawiera ona wszystko to, czym Kirkor Kouchian zajmował się do tej pory. Bo mamy tu zarówno syntetyczne disco („Ninos Matadores”) i podszyte funkiem electro („WISYWYG”), jak również bujający hip-hop („White Snow”) i uliczny breakdance („Hermanos Cerdo”). Tym razem jednak artysta celowo spowalnia wszystkie te rytmy i zanurza w onirycznej elektronice, uzyskując dzięki temu rozleniwiający, ale psychodeliczny nastrój.

„Pacific Alley” wydaje nowojorska wytwórnia L.I.E.S., celująca jak dotąd w siarczystym house’ie i twardym techno. Jedyne co łączy muzykę z płyty Kirkora Kouchiana z dotychczasowymi wydawnictwami firmy Rona Morelliego jest analogowe brzmienie o oldskulowym sznycie. Może krążek francuskiego weterana jest próbą wyjścia tłoczni do szerszego słuchacza? Jeśli tak – to średnio udaną, bo muzyka z „Pacific Alley” jest przyjemna w odsłuchu, ale ani niczym nie zaskakuje, ani nie zachwyca. Na chwilę przypomni nam tej jesieni letnie wieczory spędzone nad morzem, ale niewiele ponadto.

L.I.E.S. 2017

www.liesrecords.com

www.facebook.com/longislandelectricalsystems

www.krikor.fr

www.facebook.com/krikorparis

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze