MIN t „Assemblage” LP
Kasia Zmora:

Urzekający muzyczny paczwork w wykonaniu MIN t.

Elsa Hewitt – Peng Variations (+„Cameras From Mars” i „DUM SPIRO SPERO”).
Ania Pietrzak:

„Przekręt” doskonały.

Damon Wild – Cosmic Path
Paweł Gzyl:

Function spłaca dług wobec swego mentora.

Arno E. Mathieu – Circumstances Of Chaos
Paweł Gzyl:

Deep house z dużym rozmachem.

The Gentleman Losers – Permanently Midnight
Jarek Szczęsny:

Dżentelmeni z Helsinek.

Sampa the Great – Birds and the BEE9
Jarek Szczęsny:

Kandydatka do tronu.

Franck Vigroux – „Barricades”
Mateusz Piżyński:

Industrialny soundtrack końca monumentalnej cywilizacji.

Various Artists – Spheres
Paweł Gzyl:

Sex! Horror! Vampire!

Various Artists – Momentum (Ten Years of Token)
Paweł Gzyl:

Pełna identyfikacja.

Hati & Mazzoll – Teruah
Łukasz Komła:

Pigułka na transcendencję.

J.G. Biberkopf – Fountain of Meaning EP
Krystian Zakrzewski:

Wehikuł czasu w lustrze wody.

Anthony Linell – Layers Of Reality EP
Krystian Zakrzewski:

Szorstkie.

Ceramic TL & Ipek Gorgun – Perfect Lung
Paweł Gzyl:

Newage’owe medytacje w nowoczesnej wersji.

Cid Rim – Material
Krystian Zakrzewski:

Per(c)fect!

Johannes Heil – Gospel

Jedenasty album w dorobku niemieckiego weterana.

Kiedy Johannes Heil odwiedził wytwórnię Kanzleramt, prowadzoną przez Heiko Lauxa w Bad Nauheim, miał zaledwie 14 lat. Starszy kolega dostrzegł jednak jakiś błysk talentu w oku nastolatka – i trzy lata później zrealizował z nim wspólną EP-kę „Run”. Rok potem pozwolił mu już zadebiutować autorskim materiałem – „Die Offenbarung”. To wszystko działo się ponad dwie dekady temu – a w tym czasie Heil wyrósł na jednego z najwytrwalszych producentów techno w Niemczech.

Choć większość jego materiału wydał Kanzleramt, nagrywał także dla Datapunk Anthony’ego Rothera, Cocoon Svena Vätha czy Figure Lena Fakiego. Na dyskografię Heila składa się dziesięć albumów i kilkadziesiąt singli, na których znalazły się takie klasyki techno, jak „Paranoid Dancer”, „Der Tod” czy „Dein Schweiss”. Co ciekawe – producent eksperymentował również z innymi gatunkami, choćby electro, minimalem czy ambientem. Zawsze interesował się też duchowością – nic więc dziwnego, że jego nowy album nosi tytuł „Gospel”.

To solidny materiał – bo składa się nań aż piętnaście nagrań. W większości z nich Heil w porywający sposób przypomina tę wizję techno, jaką realizował niegdyś wraz z Heiko Lauxem w Kanzeramt. Stąd mamy tu mocne bity i głębokie basy, ale też dubowe korozje i epickie klawisze („Gospel Four”). W innym momentach producent cofa się jeszcze dalej w czasie, serwując z jednej strony betonowe brzmienia rodem z Basic Channel („Gospel Six”), a z drugiej – atmosferyczne wycieczki do Sheffield („Gospel Five”) i Detroit („Gospel Two”) początku lat 90.

W kilku miejscach Heil zaskakuje zupełnym oderwaniem się od klubowego grania. „Gospel One” to oniryczny ambient o dubowym tonie. W „Gospel Three” rytmika nabiera nerwowego charakteru, przywołując na myśl klasykę dubstepu. „Gospel Fourteen” zamienia się w cyfrowy dub pełną gębą, pulsujący wolnym metrum i rozwibrowany studyjnymi pogłosami. Największą niespodzianką jest jednak dopiero finał – bo „Gospel Fifteen” to urokliwe downtempo, w którym połamane bity niosą sample gospelowej wokalizy i kościelnych organów.

W natłoku industrialnych i minimalistycznych dźwięków na scenie współczesnego techno, przestrzenne i klarowne brzmienia rodem z dawnego Kanzleramta czy U-Turn wypadają dzisiaj zaskakująco świeżo, oryginalnie i energetycznie. Co najważniejsze to muzyka świetnie nadająca się do tańca – i nawet niekoniecznie w jakichś wyjątkowo undergroundowych klubach. Można będzie ją na pewno usłyszeć w Berghain czy w Tresorze – a to przecież znak, że mamy do czynienia z techno najwyższej próby.

Odd Even 2017

www.facebook.com/oddevenofficial

www.johannes-heil.com

www.facebook.com/johannesheilofficial

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze