The Chemical Brothers – No Geography
Jarek Szczęsny:

Wszystkie znane chwyty.

Kucz/Bilińska – Kucz/Bilińska
Jarek Szczęsny:

To nie jest płyta na dzisiejsze czasy.

Logos – Imperial Flood
Paweł Gzyl:

Sielski krajobraz wschodniej Anglii przełożony na awangardowy grime.

Alberich – Quantized Angel
Paweł Gzyl:

Suma wszystkich przemian.

Amnesia Scanner And Bill Kouligas – Lexachast
Jarek Szczęsny:

Taniec z kaktusem.

HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.



Erland Dahlen – Clocks

Perkusja nie musi brzmieć jak perkusja.

Po dwuletniej przerwie norweski perkusista Erland Dahlen wraca z trzecim solowym albumem „Clocks”. Warto wspomnieć, że za poprzedni krążek „Blossom Bells” (recenzja) Dahlen został nominowany do Spellemannspris (norweskiej Grammy). Tak w ogóle to pewnie doskonale kojarzycie tego muzyka z wielu innych wydawnictw, gościnnie nagrywał z takimi artystami jak chociażby Madrugada, Xploding Plastix, John Paul Jones, Pantha du Prince and the Bell Laboratory, Årabrot, Kaada/Mike Patton, Eivind Aarset, Nils Petter Molvær, Serena Maneesh, Anja Garbarek, Arve Henriksen, Hanne Hukkelberg czy Ane Brun (widziałem ją w 2016 r. na białostockim Halfway Festivalu). Erlanda można też spotkać na płytach Geira Sundstøla: „Furulund” (2015) i „Langen Ro” (2016).

Norweg znany jest także z kolekcjonowania oraz konstruowania rozmaitych instrumentów. Dahlen przed wejściem do studia i nagraniem nowych kompozycji, zaopatrzył się w różne dzwonki, mellotrony, automaty perkusyjne oraz inne instrumenty. Jego imponujący i nieoczywisty styl gry na perkusji (łączy technikę z ogromną wrażliwością i dbałością o brzmienie) możemy ponownie podziwiać na „Clocks”. Erland porusza się między ambientem, krautrockiem, IDM-em, post-rockiem a new wave’em, zamieniając hasłowe myślenie o muzyce w coś znacznie większego. Myślę, że zgodzicie się ze mną co do filmowego nastroju „Clocks”, o czym świadczy zamykający całość „Wood”.

W bardzo ciekawy sposób zostały wykorzystane także fale thereminu, chyba najlepiej to słychać w wyśmienitym „Bear”. Z kolei w „Glas” mamy niesamowicie powyginaną rytmikę perkusji okraszoną elektroniką (skojarzenia z The Necks i Radian są na miejscu) i post-rockowo-ambientową gitarą na drugim planie. Świetne nagranie! Jest też niezwykłej urody remiks utworu „Lizard” autorstwa Hallvarda W. Hagena (m.in. z Xploding Plastix, Kvist).

Podejście Erlanda Dahlena do perkusji jest fantazyjne, a zarazem niesamowicie precyzyjne. Co ważne, poziom skomplikowania niektórych partii nie przechodzi w typowy pokaz mocy. Jest w tym wszystkim równowaga i ogromna dojrzałość. „Clocks” to album, którego nie wolno przegapić!

08.09.2017 | Hubro

 

Strona Facebook Erlanda Dahlena »Strona Hubro »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze