Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.

Stefan Węgłowski – To co ukryte
Jarek Szczęsny:

Puszczony zza mgły.



Erland Dahlen – Clocks

Perkusja nie musi brzmieć jak perkusja.

Po dwuletniej przerwie norweski perkusista Erland Dahlen wraca z trzecim solowym albumem „Clocks”. Warto wspomnieć, że za poprzedni krążek „Blossom Bells” (recenzja) Dahlen został nominowany do Spellemannspris (norweskiej Grammy). Tak w ogóle to pewnie doskonale kojarzycie tego muzyka z wielu innych wydawnictw, gościnnie nagrywał z takimi artystami jak chociażby Madrugada, Xploding Plastix, John Paul Jones, Pantha du Prince and the Bell Laboratory, Årabrot, Kaada/Mike Patton, Eivind Aarset, Nils Petter Molvær, Serena Maneesh, Anja Garbarek, Arve Henriksen, Hanne Hukkelberg czy Ane Brun (widziałem ją w 2016 r. na białostockim Halfway Festivalu). Erlanda można też spotkać na płytach Geira Sundstøla: „Furulund” (2015) i „Langen Ro” (2016).

Norweg znany jest także z kolekcjonowania oraz konstruowania rozmaitych instrumentów. Dahlen przed wejściem do studia i nagraniem nowych kompozycji, zaopatrzył się w różne dzwonki, mellotrony, automaty perkusyjne oraz inne instrumenty. Jego imponujący i nieoczywisty styl gry na perkusji (łączy technikę z ogromną wrażliwością i dbałością o brzmienie) możemy ponownie podziwiać na „Clocks”. Erland porusza się między ambientem, krautrockiem, IDM-em, post-rockiem a new wave’em, zamieniając hasłowe myślenie o muzyce w coś znacznie większego. Myślę, że zgodzicie się ze mną co do filmowego nastroju „Clocks”, o czym świadczy zamykający całość „Wood”.

W bardzo ciekawy sposób zostały wykorzystane także fale thereminu, chyba najlepiej to słychać w wyśmienitym „Bear”. Z kolei w „Glas” mamy niesamowicie powyginaną rytmikę perkusji okraszoną elektroniką (skojarzenia z The Necks i Radian są na miejscu) i post-rockowo-ambientową gitarą na drugim planie. Świetne nagranie! Jest też niezwykłej urody remiks utworu „Lizard” autorstwa Hallvarda W. Hagena (m.in. z Xploding Plastix, Kvist).

Podejście Erlanda Dahlena do perkusji jest fantazyjne, a zarazem niesamowicie precyzyjne. Co ważne, poziom skomplikowania niektórych partii nie przechodzi w typowy pokaz mocy. Jest w tym wszystkim równowaga i ogromna dojrzałość. „Clocks” to album, którego nie wolno przegapić!

08.09.2017 | Hubro

 

Strona Facebook Erlanda Dahlena »Strona Hubro »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.