Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Jessica Moss – Pools of Light

Jest nadzieja.

Wielbiciele Godspeed You! Black Emperor musieli natknąć się na twórczość zespołu Thee Silver Mt. Zion Memorial Orchestra będącego niejako wersją sowizdrzalską tego pierwszego. Z tego drugiego składu wyodrębniła się Jessica Moss, bohaterka niniejszej recenzji. Swój talent do gry na skrzypcach rozwija od piątego roku życia. Kiedy jej macierzysta formacja zawiesiła działalność zdecydowała się zająć swoją karierą solową. Efektem dwuletniej pracy, występów na różnych festiwalach muzycznych, jest jej pierwszy, długogrający album „Pools of Light”. Do jej wydawnictw należałoby jeszcze dopisać kasetę magnetofonową wydaną w 2015 roku „Under Plastic Island”.

W swojej muzyce kieruje się łączeniem klasycznej techniki gry na instrumencie z nowoczesnymi efektami dźwiękowymi. Jej eksperymentalność nie traci nic ze swej komunikatywności. To muzyka, w którą łatwo się zagłębić. Dbałość o formę przynosi dobre rezultaty. Warto dodać, że Moss lubi długie kompozycje, pełne narracji oraz zmienności form. Programowo stara się wyposażyć swoją muzykę w problemy dzisiejszego świata. Jak sama mówi, jej album wyrażać ma troskę o środowisko naturalne, które stanowić ma priorytet dla całej populacji. Dba przy tym o każdy dźwięk, który pojawia się na płycie. Korzysta z elektroniki w sposób umiarkowany. Umie podbudować dramatyczne momenty minimalistycznymi środkami wyrazu.

Album składa się z dwóch kompozycji. Czteroczęściowego „Entire Populations” oraz dwuczęściowego (z rozbiciem na dwie mniejsze części) „Glaciers”. Wykonawczyni nakłada na siebie warstwy dźwiękowe, potęgując efekt. Używa też swojego głosu w utworze pierwszym. Skupia się co prawda na powtarzaniu jednego zdania, ale nałożone na siebie wokalizy przyprawiają o ciarki na plecach. Pierwszy utwór otwiera uwertura czerpiąca wprost z muzyki klezmerskiej. Słuchając płynnej zmienności tej muzyki to zajęcie absorbujące. Skrzypaczka potrafi zapętlać frazy, budując hipnotyczny nastrój, aby chwilę później wprowadzić motyw ludyczny („Entire Populations (Pt III)”). Zaletą tej muzyki jest absorbowanie myśli słuchacza. Trudno się wyrwać spod uroku jaki Moss roztacza wokół siebie.

„Glaciers” zmieniają charakter płyty. Zmodyfikowany, ludzki głos rozciągnięty do formy upiornej. Zapętlone frazy, drony, bardziej posępna aura ocierająca się wręcz o lament oraz świdrujący chaos wybrzmiewa w najbardziej niepokojącym momencie płyty – części pierwszej „Glaciers I”. Za chwilę pojawia się subtelna, ostrożna muzyka, która daje podkład do medytacji. Koniec przynosi filmowe inspiracje. Moss uwzniośla swoją muzykę. Niepokój zostaje odgoniony, a w jego miejsce zaproszona zostaje nadzieja. Tym, optymistycznym akcentem na koniec przypomina, że nie jest jeszcze za późno na zmiany. Trudno słuchać „Pools of Light” fragmentarycznie. Nie da się też oderwać od niej w trakcie słuchania.

Constellation | 2017

FB

Bandcamp

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze