Foghorn – Corona
Jarek Szczęsny:

Z Bydgoszczy dla przyjemności.

Olivia – Skawa
Ania Pietrzak:

Kosmiczne techno na nowej EP-ce polskiej DJ-ki i producentki.

Inwolves – Color In The Zoo
Łukasz Komła:

Belgijska multiinstrumentalistka, Karen Willems, dobrała sobie nowych współpracowników. Inwolves zrzucił skórę i pobiegł do nieco innego lasu. A może dżungli?  

Various Artists – DC Trax (The Octal Years)
Paweł Gzyl:

Najbardziej szorstka i surowa wersja dub-techno z obozu DeepChord.

Seabuckthorn – A House With Too Much
Łukasz Komła:

Obrodził Rokitnik, są nowe owoce. Skosztujecie?

Annea Lockwood / Christina Kubisch – The secret life of the inaudible
Łukasz Komła:

Dwie wielkie artystki dźwiękowe, przekazały sobie odmienny materiał źródłowy, który połączyły na jednym wydawnictwie.   

Pejzaż – Ostatni Dzień Lata
Ania Pietrzak:

Błogi soundtrack polskich wakacji.

ACT! – Universalist
Paweł Gzyl:

Fairlight CMI znow w modzie.

The Young Mothers – Morose
Łukasz Komła:

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Laurel Halo – Raw Silk Uncut Wood
Jarek Szczęsny:

Niezmordowana eksperymentatorka.

Thomas Leer – 1982
Paweł Gzyl:

Nienagrane przeboje.

The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction
Jarek Szczęsny:

Retromania w wersji turbo.

Abul Mogard – Above All Dreams
Maciej Kaczmarski:

Kim pan jest, panie Mogard?

Sstrom – Otider
Paweł Gzyl:

Wykastrowane techno.



Acid Jesus – Flashbacks 1992 – 1998

Ponadczasowa klasyka.

Czy wiecie, że polski papież miał swój wkład w rozwój klubowej muzyki? Oto fragment jego przemówienia, piętnujący akty terroru dokonywane przez IRA, wygłoszonego podczas jego wizyty w Irlandii w 1979 roku, otwiera jeden z pierwszych i najważniejszych utworów nurtu acid house, zrealizowanych w Anglii niemal dokładnie trzy dekady temu. Autorem legendarnego już dziś „Jesus Loves The Acid”, a firmowanego szyldem Ecstasy Club, był pochodzący z Birmingham didżej Carl Philips, który w miejscowym klubie The Power House prowadził pionierski jak na tamte czasy cykl imprez z muzyką z Chicago.

Cztery lata później dwaj młodzi fascynaci tego rodzaju brzmień z Franfurtu – Roman Flügel i Jörg Elling Wuttke – postanowiło pójść w ślady swego brytyjskiego kolegi i zaczęło tworzyć własną wersję acid house’u. Tak narodził się duet Acid Jesus, który zadebiutował w 1993 roku autorskimi nagraniami opublikowanymi przez rozpoczynającą właśnie działalność wytwórnię Klang Electronics. Poczynając od singla „Move My Body”, przez album „Acid Jesus”, po singiel „Interstate”, projekt zdefiniował niemieckiego brzmienie gatunku, przyczyniając się do spopularyzowania go w Europie, na równi z dokonaniami duetu Hardfloor i jego pamiętnym „Aceperience”.

Mimo upływu czasu, muzyka Acid Jesus wcale się nie zestarzała – i raz za razem powracała w kolejnych reedycjach. Teraz przyszedł czas na najszerszą z nich. Ponieważ wytwórnia Klang Electronics niestety już nie istnieje, odświeżeniem i kolejnym wydaniem tego klasycznego materiału zajęli się obaj członkowie duetu, nakładem własnej wytwórni Alter Ego Recordings. Dzięki temu dostajemy na winylu i na kompakcie reedycję zarówno słynnego (i jedynego) albumu projektu z 1993 roku, a także nagrania umieszczone na wydanych później EP-kach – „Fear”, „Radiation” oraz „Interstate”.

„Acid Jesus” to już nie tylko jak wskazywałby tytuł płyty tylko acid house. Jasne – jest tu jeszcze sporo świdrujących dźwięków wyciskanych z Rolanda TB303 („Jesus” czy „Faith In Acid”), ale uzupełniają je już całkowicie nowatorskie jak na 1993 roku wpływy innej muzyki. Słychać więc na albumie typowe dla niemieckiego trance’u przestrzenne argepggia („Move My Body”), zapożyczone z Detroit nastrojowe brzmienia techno w stylu Derricka Maya lub Carla Craiga („Fairchild” czy „Razzblaster”) i nawet połamane rytmy bliskie brytyjskiej scenie z tamtego okresu („MF”).

Drugi krążek zawiera jeszcze ciekawszą muzykę. Na swych późniejszych EP-kach niemieccy producenci rzadziej sięgali już po acidowe efekty („Radium”), a częściej interesowało ich łączenie rytmiki typowej dla techno z ciepłymi i organicznymi pasażami syntezatorów, bliskimi zarówno wspomnianej tradycji z Motor City, jak również pierwocinom angielskiego IDM-u spod znaku B12, Stasis lub The Black Doga („Turkey Skank” czy „Neon”). Bardzo interesująco wypadało w ich wersji również electro, grane na kolońską modłę, którą wyznaczali wtedy tacy artyści, jak Bolz Bolz czy Kitbuilders („Hibernation Drive”). Całość wieńczą natomiast utwory zwiastujące nadejście minimalu – „Uraniumsmuggle” i „Interstate”.

Roman Flügel i Jörg Elling Wuttke już w tym samym czasie, kiedy realizowali omawiane tu nagrania Acid Jesus, tworzyli też zupełnie inną muzykę. Jako The Primitive Painters, a przede wszystkim jako Sensorama, wykreowali wspaniałą wersję niemieckiej odmiany IDM-u. Podobnie początkowo brzmiały utwory projektu Alter Ego, który w następnej dekadzie skręcił jednak w stronę techno-rocka, przynosząc swym twórcom wielki sukces komercyjny. Ostatecznie drogi obu producentów się rozeszły. O ile Wuttke odpuścił tworzenie muzyki, tak Flügel nadal nagrywa elektronikę najwyższej próby, ale już na własne konto. Może reedycja nagrań Acid Jesus to wstęp do podjęcia przez obu artystów ponownej współpracy?

Alter Ego Recordings 2017

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Jędrek

    No i ten super album alter ego dla harthouse 🙂