Shygirl – Cruel Practice EP
Jarek Szczęsny:

Supernowa.

kIRk – Ich dzikie serca
Łukasz Komła:

„Ich dzikie serca” nadają naszym sercom rytm.

Underworld & Iggy Pop ‎– Teatime Dub Encounters
Jarek Szczęsny:

To były czasy, kiedy podrywało się stewardesy.

Jaye Jayle – No Trail and Other Unholy Paths
Jarek Szczęsny:

Americana poddana eksperymentom.

Trzy z Trzech Szóstek
Jarek Szczęsny:

Duy Gebord, Surowa Kara Za Grzechy i Krew.

Palmer Eldritch – Sidereal
Jarek Szczęsny:

Dobre kombinacje.

Kamasi Washington – Heaven And Earth
Jarek Szczęsny:

Kumulacja kulminacji.

Jimi Tenor – Order of Nothingness
Łukasz Komła:

Soundtrack tego lata!

Tropic of Coldness – Framed Waves
Jarek Szczęsny:

Nawet latem jest tu zimno.

Skadedyr – Musikk!
Łukasz Komła:

Norweskie „Szkodniki” potrafią zmysłowo kąsać awangardę! 

SOPHIE – Oil of Every Pearl’s Un-Insides
Stanisław Bryś:

Pop owinięty lateksem. Dekonstrukcja popu i muzyki klubowej nadal jest na językach.

Soundscape Mirror – 49 kilometers to the east
Jarek Szczęsny:

Strona muzyczna, strona wizualna.

David Grubbs & Taku Unami – Failed Celestial Creatures
Łukasz Komła:

Między słowem, improwizacją a…  

XOR Gate – Conic Sections
Paweł Gzyl:

Piękne cacko.



LONE – DJ Kicks

Kolejna intersująca odsłona kultowej serii DJ Kicks.

Legendarne składanki DJ Kicks, jedno z najwspanialszych „dzieci” niezależnej wytwórni !K7 Records, to klasa sama w sobie. W serii, której wydawnictwa ukazują się już od 22 lat (!), tym razem brytyjski producent LONE czyli Matt Cutler.

Składanka przygotowana przez LONE rozpoczyna się hip – hopowo (m.in. wyrazisty „Hold The Floor” Camu Tao), a dopiero później wypływa na elektroniczne wody przy czym w zależności od wersji (CD / LP) nurt wije się w różnoraki sposób. Pełna zawartość CD jest bardziej „zmienno – zwrotna”. Krążymy odbijając się i wracając do downtempo, house’u i dance’u. Przykładowo, usłyszymy tu chociażby Boards of Canada, Ross From Friends czy Balil, a na końcu… Radiohead. Wersja LP nie uciekła spod noża muzycznej selekcji w wyniku czego trafiła na nią tylko część z pełnej wersji CD. I choć dzięki temu zabiegowi wersja winylowa jest bardziej „stanowcza” gatunkowo to jednak odczuwalny wyraźnie jest negatywny skutek tego procesu. Brakuje tu chociażby wspomnianego Ross From Friends czy głównej, nieco junglowej wersji utworu „Untitled” E.Myers. Wreszcie wersja LP została pozbawiona też aż trzech utworów samego LONE. Dlatego, choć zasadniczo preferuję wosk, tym razem polecam jednak wersję CD jako bogatszą (a przy składankach bogactwo utworów działa przecież tylko i wyłącznie in plus), a w konsekwencji jako bardziej różnorodną.

Wspomnianą przeze mnie różnorodność składanki DJ Kicks w selekcji LONE, poza bogactwem zawartości, zapewnia także fakt wymieszania na niej rożnych gatunków. Dodatkowo ukazało to esencję producenckiej działalności Brytyjczyka. LONE początkowo poruszał się przecież w elektronice niezwykle mocno zabarwionej hip-hopem (na tyle, że właściwie uprawnione jest stwierdzenie, że był to hip-hop o mocnym zabarwieniu elektronicznym). Dopiero później skierował się głębiej w stronę elektroniki. Jak sam dość często podkreśla jego inspiracje muzyczne są bardzo szerokie. Jednym tchem wymienia obok siebie wspomnianych Boards of Canada (na składance pojawiają się z utworem „Orange Romeda”), Bibio i… Madliba.

To wszystko sprawia, żę miks przygotowany przez LONE okazał się być zawadiacko intrygującym. Jednocześnie Matt Cutler zrealizował cel, który wyznaczył sobie gdy zabierał się za ten projekt tj. „stworzyć coś co będzie pasowało zarówno do rozmarzonego słuchania nocą jak i intymnego odbioru na słuchawkach; coś co będzie przypominało dziwaczny program radiowy o północy, który celowo jest tak różnorodny, raz senny a raz psychodeliczny, wykręcony, by można było wejść i wyjść w każdym momencie”. Nic dodać. Za to, dokładnie jak nazwa cyklu w którym pojawia się ten tekst, „Warto posłuchać”.

2017 | !K7 Records

Profil na BandCamp » Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze