Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.

Oiseaux-Tempête – Tarab
Łukasz Komła:

Nie pomińcie tego!

Murcof – Lost In Time
Ania Pietrzak:

危機

Wilhelm Bras – Living Truthfully Under Imaginary Circumstances
Jarek Szczęsny:

Budowniczy syntezatorów.

Mike Cooper – Tropical Gothic
Łukasz Komła:

Egzotyczny gotyk z kontemplacyjno-tanecznym freskiem.  



LONE – DJ Kicks

Kolejna intersująca odsłona kultowej serii DJ Kicks.

Legendarne składanki DJ Kicks, jedno z najwspanialszych „dzieci” niezależnej wytwórni !K7 Records, to klasa sama w sobie. W serii, której wydawnictwa ukazują się już od 22 lat (!), tym razem brytyjski producent LONE czyli Matt Cutler.

Składanka przygotowana przez LONE rozpoczyna się hip – hopowo (m.in. wyrazisty „Hold The Floor” Camu Tao), a dopiero później wypływa na elektroniczne wody przy czym w zależności od wersji (CD / LP) nurt wije się w różnoraki sposób. Pełna zawartość CD jest bardziej „zmienno – zwrotna”. Krążymy odbijając się i wracając do downtempo, house’u i dance’u. Przykładowo, usłyszymy tu chociażby Boards of Canada, Ross From Friends czy Balil, a na końcu… Radiohead. Wersja LP nie uciekła spod noża muzycznej selekcji w wyniku czego trafiła na nią tylko część z pełnej wersji CD. I choć dzięki temu zabiegowi wersja winylowa jest bardziej „stanowcza” gatunkowo to jednak odczuwalny wyraźnie jest negatywny skutek tego procesu. Brakuje tu chociażby wspomnianego Ross From Friends czy głównej, nieco junglowej wersji utworu „Untitled” E.Myers. Wreszcie wersja LP została pozbawiona też aż trzech utworów samego LONE. Dlatego, choć zasadniczo preferuję wosk, tym razem polecam jednak wersję CD jako bogatszą (a przy składankach bogactwo utworów działa przecież tylko i wyłącznie in plus), a w konsekwencji jako bardziej różnorodną.

Wspomnianą przeze mnie różnorodność składanki DJ Kicks w selekcji LONE, poza bogactwem zawartości, zapewnia także fakt wymieszania na niej rożnych gatunków. Dodatkowo ukazało to esencję producenckiej działalności Brytyjczyka. LONE początkowo poruszał się przecież w elektronice niezwykle mocno zabarwionej hip-hopem (na tyle, że właściwie uprawnione jest stwierdzenie, że był to hip-hop o mocnym zabarwieniu elektronicznym). Dopiero później skierował się głębiej w stronę elektroniki. Jak sam dość często podkreśla jego inspiracje muzyczne są bardzo szerokie. Jednym tchem wymienia obok siebie wspomnianych Boards of Canada (na składance pojawiają się z utworem „Orange Romeda”), Bibio i… Madliba.

To wszystko sprawia, żę miks przygotowany przez LONE okazał się być zawadiacko intrygującym. Jednocześnie Matt Cutler zrealizował cel, który wyznaczył sobie gdy zabierał się za ten projekt tj. „stworzyć coś co będzie pasowało zarówno do rozmarzonego słuchania nocą jak i intymnego odbioru na słuchawkach; coś co będzie przypominało dziwaczny program radiowy o północy, który celowo jest tak różnorodny, raz senny a raz psychodeliczny, wykręcony, by można było wejść i wyjść w każdym momencie”. Nic dodać. Za to, dokładnie jak nazwa cyklu w którym pojawia się ten tekst, „Warto posłuchać”.

2017 | !K7 Records

Profil na BandCamp » Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze