Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!

Adam X – Recon Mission
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku – w rytmie techno i EBM.

Neneh Cherry – Broken Politics
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od masowej popularności.



Anja Schneider – SoMe

Pierwszy album niemieckiej producentki od dziewięciu lat.

W połowie minionej dekady były dwie wytwórnie, które nadawały ton ówczesnemu życiu klubowemu w Berlinie – Bpitch Control i Mobilee. Co ciekawe, obie dowodzone były wtedy przez kobiety. Ellen Allien stała za tą pierwszą, a Anja Schneider (razem z kolegą po fachu – Ralfem Kollmannem) za tą drugą. Obie panie były nie tylko weterankami nocnego życia stolicy Niemiec, ale także utalentowanymi didżejkami i producentkami, które przyczyniły się w dużym stopniu do powstania mody na tech-house i electro-house. Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło.

BPitch Control działa nadal, choć już nie ma takiego znaczenia jak kiedyś. Szefowa tłoczni wydała w tym roku nowy album, „Nost”, który okazał się jej udanym powrotem do korzeni – mocnego techno, w którym specjalizowała się pod koniec lat 90. Tym samym tropem idzie teraz jej koleżanka. Również Anja Schneider postanowiła przypomnieć sobie swoją młodość – przyjazd do Berlina w 1993 roku i imprezowanie w rytm drum’n’bassu w piątkowe noce w nieistniejącym już klubie WMF. Efektem tego jest jej pierwszy od niemal dekady premierowy album, wydany przez nową firmę artystki – Sous Music.

Mimo takich zapowiedzi dziewięć nagrań z „SoMe” nawiązuje głownie do złotych czasów Mobilee z połowy minionej dekady, kiedy nagrywany przez Schneider tech-house miał jeszcze sporą moc, nieokiełznaną przez późniejszą modę na minimal. Tego rodzaju utwory, łączące energetyczne bity z rave’owym basem i rozwibrowanymi akordami wypełniają większą część tego zestawu („The Sun” czy „All I See”). Nie brak tu jednak także twardszych brzmień, przywołujących techno z lat 90. („Got Me With A Bang”), jak i wyskoków w stronę jungle’u („WMF”) czy electro-popu („Shadows”).

To oznacza, że mimo pewnych resentymentów z przeszłości, Anja Schneider nie jest gotowa na granie tak energetycznego techno, jak Ellen Allien. Zdecydowanie bardziej ciągnie ją w stronę przebojowych melodii, nastrojowego klimatu czy przestrzennych aranży. Nic więc dziwnego, że największe wrażenie robi na płycie utwór „Sanctuary” – rytmiczny tech-house z wokalnym udziałem Roba Bircha ze Stereo MCs. Jakimś wielkim przełomem w karierze niemieckiej producentki „SoMe” raczej więc nie będzie – choć słucha się tego materiału z dużą przyjemnością.

Sous Music 2017

www.sous-music.com

www.anjaschneider.com

www.facebook.com/anjaschneider

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Jędrek

    Pani alien była zawsze z innej półki 🙂