Frame – The Journey
Jarek Szczęsny:

Spacer po kosmicznej pustce.

Hauschka – A Different Forest
Jarek Szczęsny:

Intymny nastrój nie wystarczył.

The Chi Factory – The Mantra Recordings
Ania Pietrzak:

„Na początku była miłość.”

Jozef van Wissem & Jim Jarmusch – An Attempt To Draw Aside The Veil
Maciej Kaczmarski:

Muzyka jak poezja.

Wolność – Nowa Kolonia
Jarek Szczęsny:

Wolność na wolności.

Babadag – Šulinys
Jarek Szczęsny:

Nie budźcie śniącego.

Lee Gamble – In A Paraventral Scale
Paweł Gzyl:

Początek trylogii.

Maurice Louca – Elephantine
Łukasz Komła:

Gargantuiczna bliskość jazzowego kosmosu.

Hoera. – ≈
Łukasz Komła:

Uderzająca subtelność. 

Julia Kent – Temporal
Jarek Szczęsny:

Hipnotyzowanie słuchacza.

Bendik Giske – Surrender
Jarek Szczęsny:

Zagwozdka.

Wiktor Stribog – Poradnik Uśmiechu OST
Stanisław Bryś:

Grzybowe melodie w duchologicznym sosie. 

Orphan Ann – The Practice Of Surrender
Paweł Gzyl:

Piękno w mroku.

Ami Shavit – Yom Kippur 1973
Jarek Szczęsny:

Inspirowane wojną.



Anja Schneider – SoMe

Pierwszy album niemieckiej producentki od dziewięciu lat.

W połowie minionej dekady były dwie wytwórnie, które nadawały ton ówczesnemu życiu klubowemu w Berlinie – Bpitch Control i Mobilee. Co ciekawe, obie dowodzone były wtedy przez kobiety. Ellen Allien stała za tą pierwszą, a Anja Schneider (razem z kolegą po fachu – Ralfem Kollmannem) za tą drugą. Obie panie były nie tylko weterankami nocnego życia stolicy Niemiec, ale także utalentowanymi didżejkami i producentkami, które przyczyniły się w dużym stopniu do powstania mody na tech-house i electro-house. Od tamtego czasu wiele się jednak zmieniło.

BPitch Control działa nadal, choć już nie ma takiego znaczenia jak kiedyś. Szefowa tłoczni wydała w tym roku nowy album, „Nost”, który okazał się jej udanym powrotem do korzeni – mocnego techno, w którym specjalizowała się pod koniec lat 90. Tym samym tropem idzie teraz jej koleżanka. Również Anja Schneider postanowiła przypomnieć sobie swoją młodość – przyjazd do Berlina w 1993 roku i imprezowanie w rytm drum’n’bassu w piątkowe noce w nieistniejącym już klubie WMF. Efektem tego jest jej pierwszy od niemal dekady premierowy album, wydany przez nową firmę artystki – Sous Music.

Mimo takich zapowiedzi dziewięć nagrań z „SoMe” nawiązuje głownie do złotych czasów Mobilee z połowy minionej dekady, kiedy nagrywany przez Schneider tech-house miał jeszcze sporą moc, nieokiełznaną przez późniejszą modę na minimal. Tego rodzaju utwory, łączące energetyczne bity z rave’owym basem i rozwibrowanymi akordami wypełniają większą część tego zestawu („The Sun” czy „All I See”). Nie brak tu jednak także twardszych brzmień, przywołujących techno z lat 90. („Got Me With A Bang”), jak i wyskoków w stronę jungle’u („WMF”) czy electro-popu („Shadows”).

To oznacza, że mimo pewnych resentymentów z przeszłości, Anja Schneider nie jest gotowa na granie tak energetycznego techno, jak Ellen Allien. Zdecydowanie bardziej ciągnie ją w stronę przebojowych melodii, nastrojowego klimatu czy przestrzennych aranży. Nic więc dziwnego, że największe wrażenie robi na płycie utwór „Sanctuary” – rytmiczny tech-house z wokalnym udziałem Roba Bircha ze Stereo MCs. Jakimś wielkim przełomem w karierze niemieckiej producentki „SoMe” raczej więc nie będzie – choć słucha się tego materiału z dużą przyjemnością.

Sous Music 2017

www.sous-music.com

www.anjaschneider.com

www.facebook.com/anjaschneider

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Jędrek

    Pani alien była zawsze z innej półki 🙂