Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.



Bartosz Dziadosz & Tomasz Mreńca – „Black Lake”

Wnikliwy dialog dwóch, pokrewnych składowych albumu „Black Lake” to jeden z najbardziej interesujących ambientowych projektów tego roku.

Tomasz Mreńca to skrzypek, kompozytor, połowa duetu Venter, a ostatnio niezastąpiony członek zespołu grającego z Baaschem podczas jego ostatniej trasy koncertowej. Wraz z Bartoszem Dziadoszem (Pleq), wielokrotnie wspominanym na łamach Nowej Muzyki, nagrali wymagający, surowy i abstrakcyjny materiał będący amalgamatem dark ambientu, modern classical, muzyki konkretnej, doprawiony dronami i glitchem.

„Black Lake” to głębia wypełniona długimi, horyzontalnymi podkładami, pogłosami i pojedynczymi zakłóceniami, które razem tworzą mroczny i niepokojący mariaż. To muzyka, która się zakrada, a swoją wielowarstwowością i momentami złowieszczym brzmieniem wywołuje emocje pokrewne lękowi i przerażenia.

Dźwiękowa monochromatyczność oraz na wpół-żywa repetytywność kompozycji powoduje, że przy odsłuchu wpadamy w trans. Na szczególną uwagę zasługuje utwór „Borderline”. Tu wyraźnie słychać skrzypce Mreńcy, które kreślą kompletnie nierealną rzeczywistość. Harmonia przenika się z rozedrganiem, ruch z paraliżem, a koncentracja z obłędem.

Album Mreńcy i Pleqa to płyta bardzo zimna, ciemna, oparta na niskich dźwiękach. Momentami przypomina kompozycje Williama Basinkiego, lecz wydaje się być w ogólnym rozrachunku bardziej szorstka i brudna. Jej ilustracyjny charakter sprawia, że mogłaby stanowić z powodzeniem soundtrack i to nie koniecznie tylko do horroru.

„Black Lake” to stonowane, szlachetnie plamione kompozycje, których siła i dojrzałość tkwi w spokojnej i zachowawczej dźwiękowej materii. Wpływa to na budowanie atmosfery tajemnicy, smutku, zrezygnowania czy nocnego letargu. Momentami muzyka niebezpiecznie zbliża się do granicy depresyjności, co nie może podlegać jednoznacznemu jej wartościowaniu. Być może skala mroku jaki wchłoniemy z tego krążka będzie warunkowana tym ile mamy go sami w sobie.

Tomasz Mreńca
Pleq „Bartosz Dziadosz”
Requiem Records

24.11.2017 | Requiem Records

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze