Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.



Cid Rim – Material

Per(c)fect!

Pogranicza nowoczesnego jazzu i eksperymentalnej muzyki elektronicznej w Wiedniu brzmią naprawdę dobrze. Wszystko dzięki osobie Clemensa Bachera, który zaprawdę powiadam wam, jest wirtuozem bębnów i talerzy. Album długogrający wydany dzięki szkockiej LuckyMe, ujrzał światło dzienne 10 listopada (cd) a od 20 grudnia będziemy mogli cieszyć się woskiem. Sprawdźmy tę perkę!

Intro w postaci „Clay” wprowadza mnie w świat muzyki Austriaka, gdzie ciężkie akordy pianina mieszają się z acidowymi akcentami rodem z pracowni alchemika. Jeden szelest, drugi szelest, wznoszący się syntezator i jest! „Surge”. Maksymalnie skondensowane syntezatorki drżą niczym zamarznięte nici. Linia basowa tętni jak po łyku esspresso, by chwile później wprowadzić połamaną, arytmiczną, acz genialną perkusję Cida. Ozdobniki unoszą się nad tym szamanem dźwięku, a eksplodujące talerze obrazują kłębiące się w jego głowie pomysły na kolejne dźwięki.

„Zünder” leci na funku niczy Bootsy Collins. Linia basu wyściela cały rejestr utworu, co w połączeniu z zacinającymi i szeleszczącymi hi hatami Bachera brzmi jak pękający lód w szklance dobrej whisky. Spiętrzone akordy syntów łączą się z fuzyjnymi dźwiękami instrumentów natywnych i zglitchowaną harmonijką, a ja zamawiam drugiego drinka.

„Repeat” to kandydat na festiwalowy hit. Podobnie jak przy „Surge” mamy do czynienia ze wzbierającą burzą oraz efektem crescendo. Głos Samanthy Urbani uprzyjemnia laserowo wystrzeliwane werble oraz potężne pasma kosmicznych syntezatorów. Na niektóre dźwięki nałożono filtr delay oraz echo, co ostatecznie wprowadziło element hipnotycznego transu. Ambientowa etiuda „Genesung” jest błogim dotykiem niebiańskich padów, które koją naszą duszę.

„Serra Serra” inwokuje niemal barokowym wstępem, by ostatecznie przemienić się w hybrydę dawnego brzmienia z utrzymanym w groove klimatem. W „Mouches Volantes” Cid poddaje dźwięki dalszej dekonstrukcji. Tym razem szalone i zaczepne akordy Hammonda, łączą się w tańcu z nonszalanckim szarpnięciem gitarowych strun.

Równoległe pasma przestrzennych syntezatorów towarzyszą nałożonym na siebie męskim wokalizom, które wyśpiewują „The moon is shinning in Your Eyes” kończąc naprawdę świetną produkcję utworem „One Last Night”

LuckyMe | 10.11.2017 (CD) | 20.12.2017 (Vinyl)

Cid Rim FB

LuckyMe FB

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Marcin

    Zgadzam się..rzecz wybitna..