Alessandro Cortini + Lawrence English – Immediate Horizon
Jarek Szczęsny:

Bardzo popularne słowo.

D-Leria – Driving To Nowhere
Paweł Gzyl:

Hipnotycznie i różnorodnie.

Diskret – Diskret EP
Łukasz Komła:

„To tak, jakbyśmy byli połączeni (…)”. Warto nawiązać kontakt z debiutancką EP-ką szwajcarskiego duetu Diskret!  

Epi Centrum – Excrescence
Paweł Gzyl:

Weteran rodzimego techno w świetnej formie.

Neville Watson – The Midnight Orchard
Paweł Gzyl:

Soundtrackowe wspomnienie pierwotnego rave’u.

The Good, The Bad & The Queen – Merrie Land: Dwugłos
Redakcja:

Anglia tonie. Anglia odpływa.

Unknown Landscapes Vol. 6 – Mixed & Selected By Lewis Fautzi
Paweł Gzyl:

Mocno, hipnotycznie i… przewidywalnie.

Teo Olter – Mirów
Jarek Szczęsny:

Strefa komfortu.

John Tejada – Live Rytm Trax
Paweł Gzyl:

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

Various Artists – Pop Ambient 2019
Paweł Gzyl:

Soundtrack do przejścia jesieni w zimę.

Slam – Athenaeum 101
Paweł Gzyl:

Godzinna podróż przez historię elektroniki.

Vril ‎– Anima Mundi
Ania Pietrzak:

Orbitowanie bez cukru.

Wolność – Outlines
Jarek Szczęsny:

Skład marzenie.

Chrissy – Resilience
Paweł Gzyl:

Rave dla muzycznych erudytów.



MIN t „Assemblage” LP

Urzekający muzyczny paczwork w wykonaniu MIN t.

Martyna Kubicz, obecnie mieszkająca i studiująca w Berlinie, jest przede wszystkim wokalistką, ale także songwriterką, producentką i pianistką. Rozpoczęła karierę solową trzy lata temu. Zadebiutowała EPką „Turn The Lights Down”. Koncertowała  we wszystkich najlepszych polskich klubach. Urozmaiciła line-upy Open’era, Wooded, Sounddrive, Gamma, Rixpop (Berlin), Reeperbahn (Hamburg) i Loftas (Wilno).

Album „Assemblage”, wydany nakładem wrocławskiego wydawnictwa regime, zniewala przemyślaną aranżacją.  Martyna, włożyła mnóstwo starań w dopracowanie najdrobniejszych szczegółów. Na płycie znajduje się dwanaście utworów, przy pomocy których, MIN t wykreowała unikalną perspektywę odbioru muzyki z gatunku neo-soul. Muzyka elektroniczna (IDM, future funk, downtempo) została skonfrontowana z żywymi instrumentami, co wciąga odbiorców w zupełnie nowy wymiar ekspresji.

Zacznę od początku, ale… jednocześnie od końca, bo intro i outro tworzą dyptyk, który spina wymyślną klamrą pozostałe dziesięć utworów. „Icarus” i „One Two Free Fall”, łączy ubrany w przewrotną grę słów refren „one, two, free fall” i płynnie zlewające się ze sobą dłuuugie dźwięki. Free fall, to jak wiemy z języka angielskiego i podstaw fizyki, swobodny spadek.


Spadłam wraz z „Icarusem” do świata utworu „Down / On”, który jest zupełnie innym rodzajem przygody – szaleją w nim dźwięczne pasaże syntezatorów, szybkie perkusjonalia, autorstwa Raffaela Brunnera, a wszystko spływa czarującym wokalem Martyny. W trzecim z kolei „Motion” (na płycie znajdują się dwie wersje kawałka), jestem już rozgrzana i gotowa ponieść się jego tanecznym klimatom.

„Her Story” jest utworem zaangażowanym, feminizującym, zasadzonym na roszczeniowym tonie i zdecydowanym bicie – tekst do niego został napisany przez kobietę, wykrzykuje go kobieta i jest dedykowany przede wszystkim kobietom.

„Blues Keeps Crooning”, oparty na fałszujących, niepokojących synthach i dźwiękach fortepianu, przyprawia o ciarki. Warto dodać, że utwór jest reinterpretacją mazurka wielkiego kompozytora i pianisty – Karola Szymanowskiego. Wysoko postawiona poprzeczka, ale zadanie wykonane na piątkę z plusem.

„Bad Energy Sunflower”, to jedyny numer na płycie pozbawiony tekstu, który za to doskonale buduje napięcie i zaakcentowany jest charakterystycznym, zawodzącym nuceniem. Singiel „Missing The Air”, przybrudzony brudnymi gitarowymi riffami, jest u mnie zdecydowanie w ścisłej czołówce i z każdym kolejnym odsłuchem, coraz bardziej mnie wzrusza.

W „Mousetrap” słychać wyraźnie warstwę gitarowo-perkusyjną oraz znak szczególny – zadziorny, zdecydowany wokal. „Gates” także zaakcentowane jest silnym, żywym instrumentarium. „Part of me” jest smutną balladą o miłości, pełną romantycznych dźwięków fortepianu.

Martyna umiejętnie moduluje głosem i dosadnie oddaje atmosferę każdej kompozycji – jej wokal jest perfekcyjnym dopełnieniem wysublimowanej muzyki. Każdy kolejny numer pasuje do poprzedniego (kolażowość słyszalna jest bardziej na poziomie poszczególnych utworów). Na koniec przyznam się, że moje emocje sięgnęły zenitu, kiedy dorwałam płytę na nośniku fizycznym i wczytałam się w książeczkę z tekstami – ich autorami są Kamil Matyja i Patrycja Kubicz. Osobiście, szczerze wierzę, że prócz wspaniałego akompaniamentu, roztkliwi i sprowokuje was do refleksji również niesamowita warstwa liryczna.

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze