Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.

S S S S – Walls, Corridors, Baffles
Paweł Gzyl:

Power ambient z Lucerny.



Shlomi​ ​Aber – The​ ​Rooter​ ​EP

Kosmiczny groove.

Shlomi Aber wydaje u Andre Kronerta. Odd Even, więc niewąsko. W sumie szeroko, bo izraelski producent przemierza kosmiczną przestrzeń, za nic mając czyhające nań niebezpieczeństwa. Co w tym pomaga? Wsparcie technicznego rdzenia  acidowymi nutami, szczyptą funku oraz garścią minimalu.

„Exponent” od razu umieszcza mnie za sterami bojowego samolotu, gdzie laserowo wystrzeliwane hi-haty trafiają w jednostki przeciwnika. Kwaśny i pulsujący bas, znajduje oparcie w tektonicznych uderzeniach stopy, a oddalony podźwięk dostojnego padu zwiastuje zmianę wydarzeń. Perkusyjne clapsy eksplodują i giną w kosmicznym pyle, który trafia następnie w silniki wroga. Kolejne wybuchy świadczą o naszej wygranej, a z prawej strony nadciąga statek-matka.

„The Rooter” wita mnie wibrującym, wręcz gotującym się basem oraz twardym i krótkim uderzeniem stopy. Chłodne akordziki klawiszy skaczą po różnych częstotliwościach. Przepuszczono je przez delay i reverb, co ostatecznie przyniosło naprawdę schizofreniczny klimat. Siarczysty snare, podźwięki buchającej pary, kanonady hi hatów. To wszytko składa się na tajemniczy obraz tego olbrzymiego okrętu.

W „Forum” wkraczam na pokład. Funkowy, brudny bass line przypomina mi, że grawitacja jest pojęciem względnym. Jestem. Acidowa wstęga syntezatorów, szumy, zakłócone dźwięki komputerów pokładowych ukazują obraz opuszczonego molocha, który od dłuższego czasu przemierza czarny ocean. Czy na pewno jestem sam? W „Amox” słyszę powtarzalny sygnał nadawany z odległej komnaty. Kroki odbijają się od stalowych ścian, niebiański pad łączy się z szelestem uszkodzonego silnika. Uchylony właz zaprosił mnie do środka.

W „Check One Two” zdałem sobie sprawę, że komnata okazała się portalem do innych wymiarów. Chmurne pady wypchnęły mnie na kolorowe mgławice. Bezwładny oddawałem się rejestrowaniu zakrzywiających się obrazów. Dostrzegłem znane mi twarze członków załogi oraz mojej rodziny. Lecąc. Spadałem.

Odd Even | 12.12.2017

Shlomi Aber FB

Odd Even FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze