Lolasister – Infinite Jest EP
Łukasz Komła:

Debiutancka EP-ka szwajcarskiego zespołu Lolasister to poetycki mariaż folku i jazzu.  

LUMP – Lump
Jarek Szczęsny:

Produkt wysokiej jakości.

AMMAR 808 – Maghreb United
Łukasz Komła:

Syntezator zjednoczył Maghreb!

Watergate 24 – Mixed By Jimi Jules
Paweł Gzyl:

Ucieczka w tropiki.

Patrick Higgins – Dossier
Jarek Szczęsny:

Pół na pół.

Eartheater – IRISIRI
Paweł Gzyl:

Pociągająca niejednoznaczność.

Âme – Dream House
Paweł Gzyl:

Wymarzony album, wymarzony dom.

Jon Hassell – Listening To Pictures (Pentimento Volume One)
Łukasz Komła:

81-letni twórca terminu „Czwarty Świat” wraca z nowym albumem. To nie jest fake!

Oneohtrix Point Never – Age Of
Jarek Szczęsny:

Piosenki – tak. Koncept – nie.

Mgun – Axiom
Paweł Gzyl:

Z szacunkiem dla poprzedników.

Mary Lattimore – Hundreds of Days
Jarek Szczęsny:

Odrębny mikrokosmos.

Voin Oruwu – Big Space Adventure
Ania Pietrzak:

„Kwaśna” przesyłka z Kijowa z biletem na samotny lot w kosmos. Nie awizujcie!

Various Artists – Modeselektion Vol. 4
Paweł Gzyl:

Monkeytown wraca do gry.

Adamo Golán – Exile And The New
Ania Pietrzak:

Ambient uchwycony.



Obsequies – Organn EP

Migotanie.

Kuedo i Joe Shakespeare’s mają label Knives. Działa tam Obsequies, który 17 listopada wydał migoczącą, konwulsyjną i prawie nieuchwytną percepcją EP’kę.

„Grace” to spontanicznie wybijane klawisze syntezatorów, których estetyka mieści się gdzieś pomiędzy dźwiękami innej cywilizacji, a zakłóceniami starego telewizora około czwartej nad ranem. Klimat zmienia się co około 5 sekund, tak jakby anonimowy władca pilota po zażyciu większej ilości kwasu przemierzał odyseję na obrazach szklanego ekranu.

„Languish” to przejście po sygnale na krążącą dookoła Ziemi satelitę. Gwałtowne i spontaniczne uderzenia stopy łączą się ze zwariowanymi podźwiękami diod kontrolnych, pourywanymi wokalizami oraz uderzeniami o zewnętrzną strukturę maszyny. W tle pojawia się dostojny i przepastny pad, który odciąga moją uwagę od obserwacji niebieskiej planety, aby chwilę później roztoczyć przede mną piękno Drogi Mlecznej. Połamany, mocno IDM’owy „Cell” sprowadza mnie z powrotem na Ziemię, by zmierzyć się z „Asthme”.

Ten utwór jest jakby puszczony od tyłu. To swojego rodzaju zapis lotu kosmicznego na kasecie VHS. Pojawiają się skąpe akordy pianina, by za chwilę znowu przyspieszyć przewijanie filmu. Jęki silników, eksplozje, niewyraźne wokalizy wskazują na zarejestrowanie katastrofy w powietrzu. Dronowy „Consumed” kreśli obraz leniwie spadających szczątków promu kosmicznego. Kolejne eksplozje zbiorników z paliwem, świecące się flary oraz potężna chmura przedstawią piękno eksplozji i grozę sytuacji, której dotyczy.

„But Beautiful” żegna nas oniryczną etiudą, gdzie ambientowe pasaże unoszą się na spokojnym już niebie. Z nadejściem wieczoru, pojawiają się tajemnicze pady, metafizyczne chóry oraz niezidentyfikowane sygnały. Teleskop zwrócony w stronę sygnału ukazał zbliżający się do naszej planety statek wielkości dużego miasta. Tajemnicze piękno.

KNIVES | 17.11.2017

knives official

Obsequies FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze