Manu Delago – Parasol Peak
Jarek Szczęsny:

Wspinaczka z instrumentami.

Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.



Lau Nau – Poseidon

Fińska artystka niepostrzeżenie pod koniec ubiegłego roku wydała swój piąty album studyjny.

Najnowsze wydawnictwo Laury Naukkarinen (Lau Nau), pt. „Poseidon”, potwierdziło moje przypuszczenia o tym, że jej muzyka nadal utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie i nie ma nic wspólnego z mainstream, ani też zalukrowaną folkotroniką. Chyba najlepiej obrazuje to utwór „Suojaa uni meitä” z improwizowaną partią saksofonu. Po drugie, Naukkarinen pozostaje wierna swojemu ojczystemu językowi, co oczywiście utrudnia jej drogę ku światowym mediom itd., ale dzięki temu przywiązaniu w moich uszach muzyka Finki wciąż wiele zyskuje.

W sesji nagraniowej wzięli udział zaprzyjaźnieni goście – słychać m.in. wiolonczelę Heleny Espvall (Espers, Steve Gunn, Damon & Naomi), aranżacyjny zmysł szwedzkiego kompozytora Mattiego Bye i dźwięki Samuliego Kosminena wydobywane z harmonium, kalimby oraz urządzeń elektronicznych. Z kolei Laura pięknie śpiewa i gra na szczególnym dla niej fortepianie, o którym opowiada tak: „Grałam na fortepianie mojej babci i wkrótce zdałem sobie sprawę, że komponuję piosenki będące początkiem mojego nowego albumu, a nie muzyką filmową, nad którą wtedy pracowałam.” Naukkarinen traktuje nagrania z „Poseidon” jako: „(…) krótkie świeckie modlitwy o miłości, smutku i trosce.” Dodaje: „Posejdon to bóg morza, ale także nazwa pewnego baru w Helsinkach, który zasłania nas przed mgłą, gdy zapada noc.”

Właściwie to „Poseidon” mógłby się ukazać w islandzkiej Bedroom Community, choćby ze względu na taki fragment jak „X y z å”, gdzie smyczki mogą kojarzyć się z Nico Muhlym czy Daníelem Bjarnasonem. Myślę, że wrażliwość Jhereka Bischoffa także da się odnaleźć w muzyce Lau Nau. W kompozycji „Elina” również słyszę Islandię, ale tym razem bliższą sióstr Pascal Pinon (Jófríður i Ásthildur Ákadóttir). „Poseidon” urzeka niecodziennym liryzmem, wyczuciem i dojrzałością.

17.11.2017 | Fonal Records

 

Strona Lau Nau »Profil na Facebooku »Strona Fonal Records »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze