Siavash Amini – Serus
Jarek Szczęsny:

Pływanie w stanie półsnu.

Foghorn – Thanatos
Jarek Szczęsny:

Album wysokooktanowy.

Subjected – Pictures From The Aftermath
Paweł Gzyl:

Ambientowa afirmacja życia i miłości.

Billy Woods And Kenny Segal – Hiding Places
Jarek Szczęsny:

Ciężki i ponury.

Ellen Arkbro – Chords
Paweł Gzyl:

Filozofia czystego akordu.

BNNT is Patrick Higgins – Multiversion #1
Jarek Szczęsny:

Część pierwsza.

Opla – Obertasy
Jarek Szczęsny:

Modernizacja polskiej wsi.

Zguba – Potwarz
Jarek Szczęsny:

Zagadkowa umysłowość.

Erith – Speed of Light
Przemysław Solski:

Niebanalny styl, kosmiczna muzyka, swoboda na scenie, tak w kilku słowach można określić nowe zjawisko na polskim rynku.

Øyvind Torvund – The Exotica Album
Łukasz Komła:

W egzotycznym zwierciadle.

Sciahri – Double-Edged
Paweł Gzyl:

Plemienny minimal.

Various Artists – ePM Selected Vol. 7
Paweł Gzyl:

Dziesięć house’owych sztosów.

Dren – Time And Form
Paweł Gzyl:

Black metal przekuty na nowoczesną elektronikę.

Dots (Uwe Schmidt) – Dots
Ania Pietrzak:

Śladami czarów w kosmicznej otchłani.



Eric Random – Two Faced

Weteran industrialu rusza w tany.

Od kiedy trzy lata temu Eric Random powrócił do publikowania swej nowej muzyki po niemal ćwierć wieku przerwy, regularnie co roku dostajemy jego nowe albumy. To być może z jednej strony emanacja wzmożonej kreatywności artysty z Manchesteru, ale z drugiej – odnalezienie wiernego mecenasa w postaci wiedeńskiej wytwórni Klanggalerie. Specjalizuje się ona w reedycjach i nowych wydawnictwach wykonawców z kręgu post-punka i industrialu, więc Random czuje się tam jak u siebie w domu, wszak przecież zaczynał na początku lat 80., tworząc podwaliny pod tego rodzaju elektronikę.

Jego nowe płyty zawierają zdecydowanie bardziej melodyjną i taneczną muzykę. Nie inaczej jest na tej najnowszej – „Two Faced”. Zestaw otwierają reminiscencje synth-popu z lat 80., łączące w stylowy sposób mroczne i surowe klawisze z przetworzonymi wokalami, niczym wczesne dokonania Blancmange czy Vice Versa („Future Tense”, „Your Turn To Learn”). Potem rytm nabiera większej mocy, a akordy stają się bardziej zbasowane – i rozbrzmiewa dynamiczna wersja EBM („Toxin”). O flircie Randoma z arabską egzotyką pod koniec lat 80. przypomina w dyskretny sposób utwór tytułowy.

Druga część zestawu odwołuje się wyraźnie do dokonań Cabaret Voltaire, z którym manchesterski artysta współpracował już dawno temu. „Corrosion” i „Drive By” przypominają dokonania sheffieldzkiego duetu z początku lat 90., kiedy tworzył mocno podrasowaną funkiem własną wersję house’u i techno. „The Yen Comes On” to z kolei ukłon w stronę nagrań Richarda H. Kirka pod szyldem Sandoz – łączących acidowe melodie z transowym rytmem. Taneczną energię tonują dwie urokliwe kompozycje lokujące się w pobliżu klasyki niemieckiej kosmische musik – „Gimmick Sick” i „Penny Rcade”.

Zapewne nagrania z „Two Faced” powstały obecnie. Ich chmurne brzmienie i romantyczny nastrój sprawiają jednak, że można by pomyśleć, iż leżały w szufladzie brytyjskiego producenta od ćwierć wieku. Muzyka ta przywołuje bowiem czas, kiedy na początku lat 90. wielu twórców industrialu z poprzedniej dekady w oryginalny sposób mierzyła się z klubową elektroniką, która szturmem wdarła się do muzycznego undergroundu. Powstało wtedy wiele ciekawych płyt – choćby Cabaret Voltaire, Clock DVA, Psychic TV, Coila czy Meat Beat Manifesto. „Two Faced” sprawia, że znów ma się ochotę po nie sięgnąć.

Klanggalerie 2017

www.klanggalerie.com

www.facebook.com/Klanggalerie-400510642753

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze