Nocow – Vozduh/Voda/Zemlya
Paweł Gzyl:

Opus magnum naszego sąsiada zza wschodniej granicy.

Andy Cooper – The Layered Effect
Jarek Szczęsny:

Dawno niewidziana radość.

Dirtmusic – Bu Bir Ruya
Łukasz Komła:

Tym razem muzykę duetu „pobrudzili” Turcy.   

Frank Bretschneider – Lunik
Paweł Gzyl:

Awangarda też lubi potańczyć.

Młody Łucznik – Dreambank
Jarek Szczęsny:

Raczej wygryw.

JANKA – Krzyżacy EP
Ania Pietrzak:

Na pełnym luzie.

The Empire Line – Rave
Paweł Gzyl:

Rave nie zawsze znaczy to samo.

Rhye – Blood
Jarek Szczęsny:

Jakby nic się nie zmieniło.

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn – Behind Your Eyelids
Ania Pietrzak:

Muzyka, która przypomina o pierwotności oddechu.

Various Artists – Waves Of The Future
Paweł Gzyl:

Retrofuturystyczne wizje.

John Tejada – Dead Start Program
Paweł Gzyl:

W odwrotnym kierunku niż reszta.

Efrim Manuel Menuck – Pissing Stars
Jarek Szczęsny:

Topniejące napięcie.

Palmbomen II – Memories Of Cindy
Paweł Gzyl:

Elektroniczne wspomnienia z przyszłości.

Fire! – The Hands
Jarek Szczęsny:

Krótkie spięcie.

Simon Haydo – The Illusion Of An Alternative Choice

Dziesięć nagrań na Korga MS-20.

Ten producent, pochodzący z Libanu, a mieszkający na stałe w Szwecji, zadebiutował pod koniec minionej dekady. Chyba jednak jego pierwsze utwory, lokujące się w formule minimalu, nie do końca mu pasowały, bo zrobił sobie aż pięcioletnią przerwę. Powrócił w 2013 roku, serwując nakładem własnej wytwórni DEM serię winylowych dwunastocalówek, mocno już osadzonych w formule współczesnego techno. Nagrywał też dla innych tłoczni – choćby Studio Barnhus czy Avian. Nakładem tej ostatniej ukazała się trzy lata temu EP-ka „Radiomohave”, na której Simon Haydo połączył siły z Pederem Mannerfeltem. Współpraca okazała się na tyle owocna, że ten drugi wydał właśnie swemu koledze debiutancki album.

Krążek otwiera „Let Know” – pulsujące głębokim basem zredukowane techno, którego ozdobą jest zamaszysta partia kosmicznych syntezatorów. „No For You?” uderza jeszcze mocniejszą energią, niesioną przez rwany puls i zawodzące klawisze. W „Epicenter Of Cool” zgrzytliwe efekty i metaliczne modulacje układają się w bezwzględnego killera w stylu wczesnych dokonań Neila Lundstrumma. Dalekie echa brytyjskiego rave’u rozbrzmiewają z kolei w „L.L. Oddity”, gdzie basowe wibracje wpisane zostają w rozedrgany podkład rytmiczny. „The Go!” niosą połamane bity, uzupełniając w ten sposób bezlitosną chłostę syntezatorowymi smagnięciami.

Druga strona zestawu ma nieco bardziej eksperymentalny charakter. „145” i „Parade Of Unhappy” skoncentrowane są na szeleszczących metalicznymi hi-hatami sprężystych bitach, składających się wraz z brzęczącymi klawiszami na niecodzienną wizję techno. W „ph7” słychać echa dokonań artystów z kręgu Raster Noton, zamienione na skłębiony puls i syntezatorowe sprzężenia, dopasowane do formuły klinicznego minimalu. „Mount S.H.” to zew lat 80. w stylu minimal wave, rozpisany na warczące klawisze rodem z dawnych nagrań Clock DVA czy The Human League. Całość wieńczy pozbawiony rytmu „Out”, podsumowujący tę krótką płytę odrzutowymi świstami.

Cały materiał na „The Illusion Of An Alternative Choice” został zrealizowany przez Simona Haydo wyłącznie z użyciem syntezatora Korg MS-20. Wbrew temu, co można by pomyśleć, wcale nie zawęziło to brzmienia nagrań zamieszczonych na krążku. Szwedzki producent potrafi wycisnąć z tej staroświeckiej maszyny (produkowano ją w latach 1978 – 1983, a korzystał z niej Kraftwerk czy D.A.F.) ciekawe dźwięki – raz bliskie eksperymentom niemieckich twórców kraut rocka, z kiedy indziej – post-punkowym preparacjom zawadiaków z Wysp Brytyjskich. Wpisanie tych rozwichrzonych brzmień w formułę nowoczesnego techno sprawia jednak, że nie o nostalgię za dawnymi latami tutaj tylko chodzi.

Peder Mannerfelt Produktion 2017

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze