Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.

Oiseaux-Tempête – Tarab
Łukasz Komła:

Nie pomińcie tego!

Murcof – Lost In Time
Ania Pietrzak:

危機

Wilhelm Bras – Living Truthfully Under Imaginary Circumstances
Jarek Szczęsny:

Budowniczy syntezatorów.

Mike Cooper – Tropical Gothic
Łukasz Komła:

Egzotyczny gotyk z kontemplacyjno-tanecznym freskiem.  



Eksperymentalne oblicze RPA – część trzydziesta ósma

Po dłuższej przerwie wracam z kilkoma albumami, jakie ukazały się w RPA na przestrzeni ostatnich miesięcy.

Spoek Mathambo – „Mzansi Beat Code” (Teka Records | 14.04.2017)

Tego pana nie trzeba przedstawiać miłośnikom muzyki elektronicznej. Ale jakby ktoś zetknął się z pierwszy raz z postacią Spoeka Mathambo, to należy wiedzieć o nim, że jest producentem, didżejem, autorem tekstów i producentem filmowym. Ostatnio Mathambo zajmował się właśnie filmem opowiadającym o muzyce z RPA („Future Sound of Mzansi”). Teraz wraca z nową muzyką, do której stworzenia zaprosił wielu uznanych artystów, takich jak Kajama, Loui Lvndn, Langa Mavuso, Damao, Tamar, DJ Spoko, DJ Mujava, Mash.O i Jumping Back Slash (opisywany przeze mnie w cyklu), a także meksykańską wokalistkę Ceci Bastida i Amerykankę Pegasus Warning.

Trudno oczywiście sklasyfikować muzykę z „Mzansi Beat Code”. To raczej wypadkowa wielu gatunków muzyki elektronicznej (i nie tylko), którą można usłyszeć w Johanesburgu, Durbanie, Pretorii czy Kapsztadzie. Jest to bardzo świeże pod względem producenckim i dopieszczonego brzmienia. W wielu beatach pulsuje mroczna energia gqomu i kwaito, doskonale uzupełniane afrohouse’em, hip-hopem, techno, pustynną gitarą, post-punkowym basem czy folkiem. Ten materiał trzeba poznać!

Sibusile Xaba – „Open Letter to Adoniah” | „Unlearning” (Mushroom Hour Half Hour | 04.08.2017)

Muzyka Sibusile Xaba została już doceniona na falach BBC 6 (Gilles Peterson) i łamach „The Guardiana”. I nie ma czemu się dziwić, bo to wyjątkowej urody talent. Xaba (gitara, wokal, nomaphupho) urodził się w KwaZulu-Natal i śpiewa w wymyślonym przez siebie języku. Często jego śpiew przypomina bardziej recytację. Obok niego występują: Thabang Tabane (bębny malombo, hlwahlwadi, wokale) i Dennis Moanganei Magagula (djembe, hlwahlwadi).

„Open Letter to Adoniah” i „Unlearning” to dwuczęściowy i debiutancki materiał, który Xaba nagrał zimą 2016 roku na żywo w górach Magaliesberg położonych niedaleko Johannesburga. Stylowe improwizacje wokalne (są niepowtarzalne, choć jak dla mnie na przecięciu scatu i wpływów muzyki karnatackiej), gitara akustyczna o zabarwieniu jazzowym, hipnotyczne bębny oraz tradycyjne instrumenty dęte (np. w „Nomaphupho”). Xaba odwołuje się zarówno do maskandi (stylu muzycznego dominującego w rodzimym KwaZulu-Natal), jak i dokonań Madala Kunene i Dr Philipa Tabane’a. To wszystko odbywa się na zasadzie przekraczania barier stylistycznych, gustownego rozpraszania wyobraźni słuchacza podsycanej mitologią oraz dopieszczanej improwizacjami muzyków.

„Unlearning” z kolei powstał w nieco innym składzie: Sibusile Xaba (gitara, wokal), Ariel Zamonsky (bas) i Bonolo Nkoane (perkusja). Tutaj mamy więcej jazzowego, ale wciąż nieoczywistego i swobodnego grania. Jeżeli myślimy o wydawnictwach, jakie się ukazały w Południowej Afryce w 2017 roku, to z całą pewnością nie może zabraknąć oryginalnej muzyki Sibusile Xaba!

Muggerratt – „Extended Play One” (self-released | 24.01.2018)

Ten projekt tworzy producent / muzyk z Pretorii, a „Extended Play One” jest jego pierwszą EP-ką. Cztery miłe, kojące, niezobowiązujące i melancholijne utwory z elektroniką w roli głównej, choć słychać też delikatne dźwięki gitary i fortepianu. Na przykład nagranie „Bye” brzmi dla mnie jak Piano Magic.

Amy Ayanda – „Ab Ovo” (self-released | 26.10.2017)

O tej songwriterce pisałem już w dwudziestej trzeciej części cyklu. W ubiegłym roku ukazał się jej ładny minialbum „Ab Ovo”. Nie nagrała go sama, towarzyszą jej inni muzycy grających na gitarach, saksofonie, perkusji i basie. Ciemna i subtelna barwa głosu Amy Ayandy bardzo dobrze wypada na tle niebanalnych aranżacji instrumentalnych wspomaganych elektroniką. Według mnie choćby fani Sharon Van Etten i Angel Olsen powinni zainteresować się muzyką Amy. Widzę ją na scenie białostockiego Halfwaya i katowickiego OFF-a.

Jason van Wyk – „Opacity” (Home Normal | 15.09.2017)

Kapsztadzkiemu artyście tworzącemu muzykę ambient udało się przedostać do Europy. W 2016 roku album Jasona van Wyka – „Attachment” wydała ceniona francuska wytwórnia Eilean Records, a w ubiegłym roku ten sam materiał wznowił label Home Normal, który opublikował także najnowszą płytę van Wyka – „Opacity”. Jason nie tylko obsługuję tu warstwą elektroniczną, gdyż gra jeszcze na fortepianie. W nowych kompozycjach południowoafrykańskiego artysty słyszymy również skrzypce i wiolonczelę. Twórczość van Wyka płynie własnym tempem w stronę muzyki filmowej zapatrzonej w dokonania Ryuichiego Sakamoto oraz przesiąknięta melancholią Ólafura Arnaldsa i Nilsa Frahma.

Fred Buddah – „Status Quo” (self-released | 22.11.2017)

Nie wiele znalazłem informacji o tym johannesburskim artyście, poza tym, że Fred Buddah założył z przyjacielem Siyabongą Ngwenyą (Ofuren) w 2011 roku projekt Roots Go Deep Music (oscylujący blisko afrykańskiego deep house’u). Na „Status Quo” złożyły się dwa interesujące nagrania Buddah – transowy rytm, przydymiona elektroniczne tła, funkowe klawisze czy pogłębiony afro house tworzą razem wciągające pasma przenoszenia ku afrofuturyzmowi.

Rudeboyz – „Gqomwave” (Goon Club Allstars | 27.11.2017)

Durbański duet Rudeboyz (Massive Q i Andile T) i DJ Laga powszechnie uważa się za pomysłodawców stylu gqom, który na dobre wybuchł w Durbanie w 2015 roku. Członkowie Rudeboyz wywodzą się z miasteczka KwaMashu oddalonego jakieś 30 kilometrów od Durbanu. EP-ka „Gqomwave” to właściwie esencja gqomu – surowy, mocny, twardy, intensywny, głęboko transowy rytm zniuansowany warstwą instrumentów perkusyjnych, a do tego dzikie sample wokalne („No Mercy”). W „Asjableni” słyszymy głos T_D Snaxxa, który niestety zmarł tragicznie na początku 2017 roku. Rudeboyz = gqom!

Shadley Peterson – „P!zza” (self-released | 29.10.2017)

Jak smakuje dźwiękowa pizza Shadleya Petersona? Powiedziałbym bardzo przyjemnie i bez niepotrzebnej pikanterii oraz nadmiaru składników. Instrumentalny hip-hop, future funk, r&b, soul, chillout i muzyka taneczna lat 80. to główne składniki „placka” Petersona. Nie wiem jak wam, ale mi smakuje. Popołudnie z głowy!

Phillip Nangle – „Bow Speech” (self-released | 04.01.2018)

Phillip Nangle to kapsztadzki ekscentryk, nauczyciel, twórca instrumentów, muzyk i performer. Od wielu lat konstruuje własne instrumenty – głównie bazujące na brzmieniu i kształtach zbliżonych do marimby, rozmaitych ksylofonów, fletów oraz tradycyjnych skrzypiec. Akurat utwory z „Bow Speech” zostały nagrane we Włoszech. Jak to brzmi? Intrygująco, odmiennie, korzennie i momentami eksperymentalnie. Właściwie to muzyka bliżej nieokreślonego plemienia. Warto poznać!

Black Lung – „Into The Sea” (self-released | 29.09.2017)

Na koniec tej części cyklu gitarowe uderzenie od kapsztadzkiego tria Black Lung –  Dylan Rooibokkie (wokal, gitara), Justus Kotze (bas, wokal, harmonijka, tamburyn) i Warren Fisher (perkusja). „Into The Sea” to ich drugi longplay. Pierwszy opublikowali w 2014 roku („Blame Black Lung”). Nie jest to jakoś nadzwyczaj odkrywcza muzyka. To jednak nie można im odmówić zaangażowania, wkładu emocjonalnego i potężnej dawki energii. Dużo tu garażu, rocka, psychodelii czy post-punka. W kawałku „Black Lung Ryder” słyszę np. The White Stripes z najlepszych czasów. Rozkręćcie swoje głośniki!

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze