Nocow – Vozduh/Voda/Zemlya
Paweł Gzyl:

Opus magnum naszego sąsiada zza wschodniej granicy.

Andy Cooper – The Layered Effect
Jarek Szczęsny:

Dawno niewidziana radość.

Dirtmusic – Bu Bir Ruya
Łukasz Komła:

Tym razem muzykę duetu „pobrudzili” Turcy.   

Frank Bretschneider – Lunik
Paweł Gzyl:

Awangarda też lubi potańczyć.

Młody Łucznik – Dreambank
Jarek Szczęsny:

Raczej wygryw.

JANKA – Krzyżacy EP
Ania Pietrzak:

Na pełnym luzie.

The Empire Line – Rave
Paweł Gzyl:

Rave nie zawsze znaczy to samo.

Rhye – Blood
Jarek Szczęsny:

Jakby nic się nie zmieniło.

Szymon Nidzworski Project feat. Andrzej Seweryn – Behind Your Eyelids
Ania Pietrzak:

Muzyka, która przypomina o pierwotności oddechu.

Various Artists – Waves Of The Future
Paweł Gzyl:

Retrofuturystyczne wizje.

John Tejada – Dead Start Program
Paweł Gzyl:

W odwrotnym kierunku niż reszta.

Efrim Manuel Menuck – Pissing Stars
Jarek Szczęsny:

Topniejące napięcie.

Palmbomen II – Memories Of Cindy
Paweł Gzyl:

Elektroniczne wspomnienia z przyszłości.

Fire! – The Hands
Jarek Szczęsny:

Krótkie spięcie.

Mika Vainio + Ryoji Ikeda + Alva Noto – Live 2002

Takie rzeczy działy się w 2002 roku.

Jednego z trzech twórców odpowiedzialnych za tę płytę, już z nami nie ma. Mika Vainio zmarł w kwietniu 2017 roku. Ten pochodzący z Finlandii, niestrudzony eksperymentator dał się poznać jako połowa duetu Pan Sonic. Na swoim koncie miał współpracę m.in. z Björk czy Suicide. Przez całą swoją karierę fascynowała go muzyka noise. Z kolei Ryoji Ikeda i Alva Noto współpracowali już ze sobą pod nazwą Cyclo. Bliższa mi jest twórczość tego drugiego z uwagi na jego potęgę brzmienia. Sam Carsten Nicolai – tak się przedstawia, jak nie gra na scenie – blisko współpracuje z Ryuichim Sakamoto, a jego muzyka często schodzi na rejony muzyki ilustracyjnej czy nawet filmowej. Warto sięgnąć po serię jego płyt zatytułowaną „Xerrox”. Płyta, którą dziś opisuję, to zapis występu całej trójki w Newcastle. Jest to występ godny zapamiętania.

Label Noton powrócił do bycia odrębnym bytem. Po mirażu z RasterMusic, przyszedł czas, aby Alva Noto zajął się samodzielnie wydawnictwem. Początek 2018 roku przynosi album o potwornej sile rażenia, będący jednocześnie zapisem jedynego, wspólnego występu wszystkich trzech muzyków i jednocześnie hołdem dla zmarłego artysty. Na płycie znajduje się jedenaście ścieżek o nazwie „Movement” wraz z przyporządkowanym sobie numerem. „Jedynka” rozpoczyna buczącym, powolnym wstępem. Jest tu coś majestatycznego oraz mistycznego. Kapitalne plamy dźwięku, w tle delikatne pikanie oraz napięcie. Kilogramy napięcia. „Dwójka” natomiast to zestaw sprzężeń, rzężeń, odgłosów prądu w stanie wolnym lub jakkolwiek to nazwiecie, ale ma to w sobie pierwotny pierwiastek oddziałujący na ciało. Tej muzyki nie odczuwa się w sobie, ale na sobie.

Wędzi mózg aż miło, bo trzej muzycy taryfy ulgowej nie stosują. Ciężkie, brutalne rzekłbym obchodzenie się ze słuchaczem ma sens. Utwardzona rytmika jasno wychodzi na prowadzenie, ale z oczu nie wolno spuszczać pozostałych tworzyw. W tym miejscu najbliżej sytuuje się istota „Live 2002”, który bardziej przypomina głębsze doznanie niż album muzyczny. Są chwile oddechu, jak w „Movement 3”, gdzie pojawia się ambient o wysokiej częstotliwości. Świetna gra na dwóch kanałach zjawia się w ekspresyjnym „Movement 5”, który przejmuje kontrolę nad wyobraźnią. „Szóstka” prezentuje się najbardziej eksperymentalnie. Tempo sprinterskie wytycza drogę, ale to przylatujące z oddali dźwięki stanowią główny składnik.

Interesująco wypada „Movement 7”. Spokojny, powolny ambient, który przeobraża się od delikatności do twardości. Sam moment przejścia jest tu najistotniejszy. Niewielkie przesunięcia w natężeniu dźwięku zupełnie zmieniają charakter utworu. „Movement 10” to najbardziej intensywny moment na płycie. Minimalizm początkowego fragmentu jest nieco mylący. Umiejętnie poszerzana paleta dźwięków wywołuje dreszcze. Gęstniejący niepokój wywoływany jest chmurami elektronicznymi na trzecim tle. Podziwiać zatem należy zgranie trzech muzyków, bo każdy prezentuje swoje wysokie umiejętności nie wchodząc w drogę kolegom. W drugiej części rozpierducha wchodzi w fazę rozpędu. Dokończenie zniszczenia następuje w eksplozyjnym „Movement 11”. Bardziej bezkompromisowo już się nie dało tego skończyć. „Live 2002” brzmi tak, jakby wielkie centrum komputerowe przejęło władzę nad rodzajem ludzkim.

Noton | 2018

Strona Noton ; FB Noton

Strona Mika VainioFB Mika Vainio

Strona Ryoji Ikeda ; FB Ryoji Ikeda

Strona Alva Noto ; FB Alva Noto

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze