Waajeed – From The Dirt
Paweł Gzyl:

Cała tradycja „czarnej” muzyki w formie klubowych killerów.

Ian William Craig – Thresholder
Jarek Szczęsny:

Grobowa ekspansywność.

System – Plus
Paweł Gzyl:

Duńscy weterani ambientu plus Nils Frahm.

Igor Boxx – Kabaret
Jarek Szczęsny:

Słuchanie do namysłu.

Objekt – Cocoon Crush
Paweł Gzyl:

Egzotyczny kolaż mikrodźwięków.

Julia Holter – Aviary
Jarek Szczęsny:

Uzasadniona epickość.

Shlømo – Mercurial Skin
Paweł Gzyl:

Elektroniczna retromania.

SHXCXCHCXSH – OUFOUFOF
Paweł Gzyl:

Rytmiczne wariacje.

Jessica Moss – Entanglement
Jarek Szczęsny:

Swoją drogą.

Book Of Air – Se (in) de bos
Łukasz Komła:

Ambient na osiemnastu muzyków!

Kittin – Cosmos
Paweł Gzyl:

Kittin ciągle ta sama, choć już bez „Miss”.

Remek Hanaj – Wysiadywanie góry
Jarek Szczęsny:

Strefa słyszenia.

Jan Wagner – Nummern
Łukasz Komła:

To nie numerologia, to czyste emocje!

Adam X – Recon Mission
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku – w rytmie techno i EBM.



JK Flesh – Pi04 EP

Industrial techno.

JK Flesh to pseudonim Justina Broadricka, muzyka, który ma na koncie wielogatunkowe doświadczenia, których wspólnym mianownikiem był prawie zawsze agresywny industrial, nie ważne czy w rockowo-metalowych odsłonach, czy stricte elektronicznych. Dwa lata od ostatniego albumu, o którym pisaliśmy („Rise Above”), dostajemy cztery kawałki osadzone na solidnych postumentach techno z wyraźnymi wpływami noisu i industrialu.

Surowe, gęste i ciężkie bity są dobarwione psychodelicznym synthem, który jest jedynie nadbudową dla rytmicznego szkieletu. Do tego dochodzi pogłos, który generuje wrażenie falującego echa, co sprawia, że momentami mamy do czynienia z industrial-dubem.

Z numerem dwa, dostajemy przestrzenny, mroczny podkład, który jest silnie zdominowany przez przesterowany bas. To najbardziej surowy i złowrogi moment na całej „π04”. Monotonny, ambientalny chłód łączy się z metalicznym rozwibrowaniem.

Przyszronione, szumiące brzmienie, towarzyszy nam również dalej. Numer trzy wlewa nieco jaskrawego światła w repetytywny miąższ. Nie zmienia to faktu, że to wciąż, cały czas jest techno. Wraz z ostatnim numerem zmienia się jedynie jego barwa. Dzieje się tak za sprawą Johna Mendeza aka Silent Servant, którego remiks drugiego kawałka zamyka całość. Nois techno zamienia się w atmospheric techno, które nieco spuszcza z industrialnego tonu.

„π04” to EP z naprawdę dobre, rasowe, nieprzekombinowane dźwięki, których odsłuch na lepszych słuchawkach będzie doświadczeniem na pewno satysfakcjonującym.

JK Flesh Bandcamp

2.02.2018 | Pi Electronics

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze