Ipek Gorgun – Ecce Homo
Jarek Szczęsny:

Trudny człowiek.

Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.



The Herbaliser – Bring Out The Sound

Duchów Ninja Tunes obcowanie.

Londyński duet tworzony przez Jake’a Wherry’ego i Olliego Teeba, wraca po sześciu latach z nowym albumem. Jest to ósmy krążek w całej dyskografii chłopaków, zaś trzeci nagrany poza auspicjami legendarnej Ninja Tunes.

„Bring Out The Sound” wypada zdecydowanie lepiej w porównaniu z poprzednikiem „There Were Seven”. Jest to Herbaliser jaki znamy z pierwszych wydawnictw, aczkolwiek z nieco mniejszym ładunkiem trip hopu. Funkowo-jazzujący koloryt całości jest silnie osadzony w zdrowych, hip hopowych fundamentach. Tym co się chyba nigdy nie znudzi, jeśli chodzi o ten duet, to przyjemnie aplikowane rozmaite dźwięki instrumentów dętych, które tworzą specyficzny retro klimat.

Album może dla niektórych będzie rekompensatą za lekko rozczarowujący najnowszy krążek Nightmares On Wax, który to swego czasu miał dużo wspólnego z The Herbaliser.

Otwierający „Breach” to zręczne połączenie hip hopowych perkusjonaliów, skreczy i rapu z dostojnym funkiem, odważnie kierowanym przez orkiestralne wręcz dźwięki trąbek i puzonów.

Zaraz za nim mamy klasyczne, leniwe downtempo – „Seize The Day” z wokalem Just Jacka. Nie jest to jednak brzmienie reprezentujące „Bring Out The Sound”. Podobny klimat odnajdziemy wyłącznie przy numerze szóstym zatytułowanym „Over & Over”, gdzie głosu użycza STAC.

Mocne strony krążka to zdecydowanie instrumentalne odsłony „Bring Out The Sound”, gdzie mamy do czynienia z klimatem komiksowej tajemniczości. Warto poświecić uwagę chociażby numerom „Submarine”, czy „Cyclops”.

Przywołuje to nieco klimat muzyki filmowej z lat ’60 i ’70, kiedy to nawet w kreskówkach muzyka była czymś wartościowym (chociażby produkcje Hanna Barbera). Takie skojarzenia stylistyczne mogą się pojawić także jak rzucimy okiem na okładki Herbalisera (np. „Something Wicked This Way Comes”).

2.03.2018 | BBE Records

BBE Records
The Herbaliser

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze