Neville Watson – The Midnight Orchard
Paweł Gzyl:

Soundtrackowe wspomnienie pierwotnego rave’u.

The Good, The Bad & The Queen – Merrie Land: Dwugłos
Redakcja:

Anglia tonie. Anglia odpływa.

Unknown Landscapes Vol. 6 – Mixed & Selected By Lewis Fautzi
Paweł Gzyl:

Mocno, hipnotycznie i… przewidywalnie.

Teo Olter – Mirów
Jarek Szczęsny:

Strefa komfortu.

John Tejada – Live Rytm Trax
Paweł Gzyl:

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

Various Artists – Pop Ambient 2019
Paweł Gzyl:

Soundtrack do przejścia jesieni w zimę.

Slam – Athenaeum 101
Paweł Gzyl:

Godzinna podróż przez historię elektroniki.

Vril ‎– Anima Mundi
Ania Pietrzak:

Orbitowanie bez cukru.

Wolność – Outlines
Jarek Szczęsny:

Skład marzenie.

Chrissy – Resilience
Paweł Gzyl:

Rave dla muzycznych erudytów.

Jacek Sienkiewicz – On And On
Paweł Gzyl:

Twarde bity i kosmiczna elektronika.

Black Sea Dahu – White Creatures
Łukasz Komła:

Silny uścisk szczerego debiutu!

Rings Around Saturn – Rings Around Saturn
Paweł Gzyl:

Stylowe techno i electro z Antypodów.

Kelly Moran – Ultraviolet
Jarek Szczęsny:

Po nitce na księżyc.



E. Ruscha V – Who Are You

Przywołując ducha new age.

Jeśli ktoś słuchał alternatywnego rocka w latach 90., na pewno zwrócił uwagę na dwie amerykańskie formacje – Medicine i Maids Of Gravity. Łączyła je nie tylko skłonność do psychodelii, ale też postać gitarzysty. Eddie Ruscha był synem słynnego amerykańskiego malarza epoki pop artu, który w przeciwieństwie do swego ojca, postanowił wyrażać siebie nie za pomocą farby, ale dźwięków.

Kiedy granie rocka go znudziło, rozsmakował się w elektronice. Początkowo współtworzył niezliczoną ilość projektów z podobnymi mu freakami z Los Angeles, by wreszcie na początku tej dekady powołać do życia własny – Secret Circuit. W ciągu czterech lat działalności zrealizował on kilka albumów, które przyniosły ekscentryczną mieszankę muzyki tanecznej i instrumentalnej, podaną w formule typowego dla lat 80. new age’u.

„Who You Are” to pierwszy album artysty pod własnym imieniem i nazwiskiem. Stąd zapewne bardziej intymny charakter znajdujących się na nim utworów. Najbliżej im do formuły klasycznego stylu Balearic: dubowe pulsacje niosą tu jazzowe dźwięki saksofonu, które łączą się z subtelnymi partiami gitary i kosmicznymi pasażami syntezatorów, tworząc relaksacyjną muzykę, która tchnie tropikalnym żarem, raz za razem przełamywanym nadmorską bryzą.

Eddie Ruscha V użył do stworzenia tego materiału całej baterii oldskulowych syntezatorów ze słynną Yamahą CS-80 na czele. Nic więc dziwnego, że płyta brzmi jakby była nagrana w połowie lat 80. Wtedy tego rodzaju muzyka była traktowana z dużym dystansem. Dziś – została wreszcie doceniona, dzięki czemu wracają do nas choćby płyty Gigi Masina. Ruscha całkiem dobrze poradził sobie z przywołaniem jej ducha, serwując ponad pół godziny muzycznego odpoczynku.

Beats In Space 2018

www.beatsinspace.net

www.facebook.com/beatsinspace

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze