Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.

Oiseaux-Tempête – Tarab
Łukasz Komła:

Nie pomińcie tego!

Murcof – Lost In Time
Ania Pietrzak:

危機

Wilhelm Bras – Living Truthfully Under Imaginary Circumstances
Jarek Szczęsny:

Budowniczy syntezatorów.



Fryderyki 2018, czyli abstrakcyjna Polska

Sądziłem, że niewiele rzeczy jest w stanie mnie zaskoczyć. Tkwiłem w błędzie.

Dzień, w którym ogłoszono nominacje do nagród Akademii Fonograficznej Związku Producentów Audio-Video, zapamiętam na długo. To właśnie w tym dniu dowiedziałem się o istnieniu alternatywnej rzeczywistości, która, jak się okazało, zupełnie niespodziewanie mieści się w tym samym kraju, w którym i ja mieszkam. Scrollując w dół listę nominowanych mina mi rzedła, a wyobraźnia zgłaszała coraz głośniejszy sprzeciw. Zdumienie budziły nazwiska kompletnie obce (tu można się czepiać własnego, słabego rozeznania) lub dopasowanie nazwisk do kategorii, których nazwy powinny mieć osobną kategorię. Po kolei.

Fonograficzny debiut roku” – a jaki miałby być skoro nagrody przyznaje Akademia Fonograficzna? To nie jedyne pytanie, które pozostanie bez odpowiedzi. Tu chętnie bym wyróżnił Rosalie., ale jej płyta wyszła w tym roku. To delikatna uszczypliwość pod adresem Akademii, a nie artystki. Poza tym ma groźną konkurencję w postaci Jacka Królika, który wydał sobie płytę w ramach prezentu na 50 urodziny. To otwiera listę motywów na żarty z Fryderyków 2018. Przecież wystarczyło rzucić okiem na listę finalistów pierwszej edycji nagród Sanki, organizowanych przez „Gazetę Wyborczą”, żeby mieć lepsze rozeznanie w temacie.

Utwór roku”. Zastanawiam się nad znaczeniem aż dwóch nominacji dla jednej wokalistki. Jest nią Ania Dąbrowska. Procentowo więc wychodzi, że jej szanse są największe, ale chwileczkę Daria Zawiałow też ma dwie. Dokładnie jedną, gdyż „Jeszcze w zielone gramy” nie jest jej autorstwa, a silnie reprezentowanego w tegorocznych nominacjach Wojciecha Młynarskiego. To fenomen, że 33-letni utwór gra o najwyższą stawkę w 2018 roku. Przecież nie było aż tak źle w 2017 roku z piosenkami, żeby ukuć tak złe nominacje. Pięć losowo wybranych utworów z albumu Kobiety z Wydm czy Normal Echo byłoby lepszym pomysłem niż to. Jeśli chcielibyśmy spojrzeć w przeszłość to Jazz Band Młynarski-Masecki nagrali płytę wypełnioną po brzegi piosenkami wybitnymi.

Album Roku Rock (w tym hard, metal, punk)” – wspomniałem już o nazwach kategorii, to moja ulubiona. Pomijając niezrozumienie wynikające z wytypowania grupy Hey, jako „kontrowersyjny” wybór należałoby uznać pojawienie się Dr Misio (patrz wywołanie skandalu z uwagi na teledysk, za który ta grupa nominację też dostała). Tylko, że tu żartować nie chce mi się, bo sprowadzając rzecz do powagi, to gdzie do cholery jest Trupa Trupa albo Nagrobki? W żadnej kategorii ich nie widzę. W „Popie” Kortez, Hyży, Lipnicka, Maleńczuk i Natalia Przybysz zestaw bardzo przewidywalny, ale i kuriozalny. Brak Bitaminy świadczy o tym, że Akademia musi żyć w swojej bańce, która jest nieprzemakalna.

W „Hip-hopie” też jest „ciekawie”. Tam, gdzie ja bym chciał wybierać między Pauliną Przybysz (tak, tak, chodzi o silny pierwiastek kobiecy!) a Robertem Piernikowskim, Akademia będzie wybierać między Taco Hemingwayem a O.S.T.R.`ym. Mniej interesująco już być nie może. W muzyce „alternatywnej” pojawiają się za to Daria Zawiałow, LemON, Mirkomusic, Mrozu i Voo Voo. Pewnie zapytacie, a gdzie Zimpel i Ziołek albo Stefan Wesołowski (w klasyce i elektronice też próżno go szukać). To może chociaż MIN t lub Lotto. Nic z tego. Nie w tamtym świecie. Pozostaje zająć się nominacjami za muzykę elektroniczną.

Z listy: Bovska, Dick4Dick, Mery Spolsky, Natalia Nykiel i Paulina Przybysz, broni się tylko ta ostatnia. Poważnie chciałbym się zabrać za polemikę, ale nieco brakuje mi już sił. To trochę jakby próbować dyskutować z kimś, kto zaprzecza rzeczywistości. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie dlaczego nie widać na tej liście Hatti Vatti, Pin Park, czy 1988 albo tabunu innych opisywanych codziennie na Nowej Muzyce. Zakładam, że każdy kto zagląda do naszego serwisu byłby w stanie wyrzucić z siebie listę pięciu płyt, które wypełniałyby szczelniej ideę nagród za najlepszą muzykę elektroniczną w Polsce.

Jeszcze dwa słowa o „muzyce korzeni”. Oddech wstrzymałem przy pozycji Krzysztof Krawczyk „Wiecznie młody. Piosenki Boba Dylana”. Rozumiem, że literacki Nobel dla słynnego artysty namieszał w głowach wielu, ależ żeby aż do tego stopnia? WCIAS, Hańba, Maniucha & Ksawery, Zebry a Mit, TeChytrze to są korzenie, których słuchać się chce. Kończąc należy podnieść kompletny rozdźwięk między Akademią, a resztą kraju skupioną głównie w internecie. Na forach, blogach, stronach internetowych kwitnie zainteresowanie polską muzyką spod każdego znaku, czego dowodem będą dziś wręczane nagrody GaMa, tworzone przez „Gazetę Magentofonową”.

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Marcin Rogalski

    Polska jako taka jest dość gównianym rynkiem na gatunków innych niż Rap. Zauważ, że nominowane są w przytłaczającej większości płyty z dużych amerykańskich dystrybucji. Oni mają hajs na promocje, a Bitamina nie ma i tyle. Tu nie chodzi o uznanie, a o podkręcenie sprzedaży – zastosowanie lejka sprzedażowego z rozdęciem gdzieś po środku. Jeżeli nie znasz, to polecam serial Vinyl. Poza tym, co tu dużo mówić, jak oni nie wiedzą, że Hip-Hop to kultura, a rap to muzyka.

  2. Jarek Szczęsny

    Panie Filipie,
    To piszę ja, autor tekstu na NowejMuzyce.pl. Nie chodziło o twórczość Dylana samą w sobie. Przecenić jej nie sposób, a wnioski ogólne, które Pan wykłada w końcówce wpisu, podzielam. Intencją było wskazanie, że w dzisiejszej polskiej muzyce jest silny prąd spoglądania wstecz w swoje korzenie muzyczne i odczytywanie jej na nowo (patrz Żywizna na przykład). Przykłady (nie wszystkie) wymieniłem w tekście. Tymczasem Akademia Fonograficzna zamiast stanowić swoisty drogowskaz, wskazywać ożywcze prądy w polskiej muzyce, uparcie trzyma się bezpiecznych wyborów, jakim wybór płyty z piosenkami Dylana jest. Więc sam Dylan, a wraz z nim jego twórczość, są tu „ofiarami” przypadkowymi – rzec bym tak chciał. Dużo lepszym sposobem w krzewieniu „dylanizmu” w Polsce jest ten blog lub książka „Tarantula” z pańskim, drogocennym przekładem.
    Proszę nie przypisywać mi intencji ksenofobicznych. Gdyby Martyna Jakubowicz lub Raz Dwa Trzy byli nominowani, moja reakcja byłaby podobna. Tym samym nie o Krawczyka personalnie tu chodzi. Sens w nagrywaniu utworów Dylana jest. Przykładem chociażby ostatnio wydany album grupy Titus Andronicus „A Productive Cough”.

Kto linkował?

  1. DYLAN.PL » FRYDERY(J)KI