Earthboogie – Human Call
Ania Pietrzak:

Radość w rytmie afro-house.

Ipek Gorgun – Ecce Homo
Jarek Szczęsny:

Trudny człowiek.

Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.



Brett Naucke – The Mansion

Psychotropowe  gobeliny.

Eksperymentalny muzyk Brett Naucke z Chicago wrócił z nową płytą. Nieustanne szukanie nowych form, tworów muzycznych, prowadzi nie od dziś. Niektórzy mogą pamiętać jego album z 2014 roku „Seed”. Podkreślanie silnego konceptualizmu w jego twórczości sprawia wrażenie rzeczy oczywistej. Jednak Naucke nigdy nie porzucił celu, jakim jest budowania odpowiedniego nastroju, czy też dbania o formę. „The Mansion” to owoc dwuletniej pracy, szukania odpowiednich dźwięków i nadawania muzyce odpowiedniej wagi. Jest to waga ciężka. Ciąży ilość pomysłów i żmudny sposób ich prezentowania. Niektóre z nich trafiają słuchacza rykoszetem.

Konceptem naczelnym są wspomnienia z dzieciństwa. Doszła jeszcze swoista manufaktura, która powstała na potrzeby tego albumu. Nawigatorem jest sam twórca, a kroczymy po odmętach psychiki, której towarzyszą odpowiednie dźwięki, zapętlenia i różnej maści urywki rzeczywistości. Można odnieść to do gęsto tkanych gobelinów, z którego każdy przedstawia inny obraz. Celowo posługuję się porównaniem z gobelinem, gdyż równie istotne co obraz jest tworzywo, z którego powstało. Muzyka Naucke nabiera fizycznych rozmiarów, które można zmierzyć za pomocą pomiaru wysokości, szerokości i głębokości. Każdy z tych ornamentów zawiera w sobie małe mikrokosmosy, które stanowią o charakterze dzieła.

To jednak nie jest pamiętnik, ale jego impresjonistyczna wersja. W skład „The Vanishing” wchodzą przeróżne odgłosy i dźwięki niewiadomego pochodzenia łączą się na jednej, sonicznej płaszczyźnie. Wlepione zostały też ludzkie głosy. Rzemiosło Bretta Naucke daje o sobie znać, gdyż te wplecenia są misternie ułożone. Dźwięki żywe sąsiadują ze sztucznymi, field recordings z ambientem, a wszystko podane w formie kolażu. W „Clocks In The Mansion” pojawia się wiolonczela, na której gra Whitney Johnson. Zamykający „No Ceiling In The Mansion” skupia uwagę swoim rozpostarciem oraz stopniem złożoności. Naucke unika przegięcia swojej muzyki w bardziej eteryczną stronę.

Skupienie na detalu słyszalne jest w „Youth Organ”. Poszatkowana rytmika przeszkadza głównemu motywowi w stworzeniu jednorodności. Rzeczą niełatwą jest nazwanie lub opisanie metody twórczej kompozytora. O przypadkowość nie można go posądzić czego dowodem jest pokrętny „Sisters”. Kryje w sobie sporo odwagi w eksplorowaniu nowych form ekspresji. Królestwo syntetycznych dźwięków przybiera formę szalonego snu. Najpełniej wychodzi to w „Born Last Summer”. Wolniejsze tempo sprzyja rozwijaniu pomysłów i przedłużaniu plam muzycznych. Wszystko się przelewa, przenika, jakbyśmy zanurzali się w czystej wyobraźni. Brak czytelnych reguł i skrępowania jest główną zaletą „The Mansion”. Każdy utwór niczym osobny i osobliwy pokój, ale tytułową posiadłością jest głowa twórcy.

Spectrum Spools | 2018

Soundcloud

Bandcamp

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze