Earthboogie – Human Call
Ania Pietrzak:

Radość w rytmie afro-house.

Ipek Gorgun – Ecce Homo
Jarek Szczęsny:

Trudny człowiek.

Ancient Methods – The Jericho Records
Paweł Gzyl:

Muzyka, która kruszy mury.

Kathryn Joseph – From When I Wake the Want Is
Jarek Szczęsny:

Odpowiedniczka.

Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.



Borusiade – A Body

Zatrzymana w połowie drogi.

Miruna Boruzescu miała robić karierę w muzyce klasycznej. Stało się jednak inaczej. Dziewczyna zachwyciła się klubową elektroniką – i zamiast grać w orkiestrze, została na początku minionej dekady jedną z pierwszych undergroundowych didżejek w Bukareszcie. Z czasem zrobiło jej się tam za ciasno – więc przeniosła się do Berlina. Tam wreszcie odetchnęła pełną piersią – i najpierw w duecie Stereonucleose, a potem już na własny rachunek zaczęła tworzyć muzykę.

Połączenie mrocznego nastroju z dyskotekowymi rytmami najpierw zaprowadziło ją do paryskiej wytwórni Jennifer Cardini – Correspondant. Obie dziewczyny szybko znalazły wspólny język. Wydana pod pseudonimem Borusiade w 2016 roku EP-ka „Feelings Of Entropy” otworzyła rumuńskiej producentce drogę do modnej wytwórni Cómeme. I to właśnie dla tłoczni Mathiasa Aguyao nagrała ona dwa kolejne krążki – „Jeopardy” i „Silent”. Ich kontynuację stanowi debiutancki album „A Body”.

Płytę otwiera „Cluster” – osadzone na mechanicznym pulsie industrialne disco, łączące metaliczne perkusjonalia z rozwibrowanymi syntezatorami. Ten ejtisowy nastrój kontynuuje „Breath”, zwracając muzykę z krążka w stronę spowolnionego electro, ozdobionego wręcz grobową wokalizą. Zbasowany bit rodem z disco uderza ponownie w „Dormant”, wnosząc ze sobą świetliste pasaże przestrzennych klawiszy. Tribalowy podkład ozdabia „An Aquarian Feeling”, nurzając się w kosmicznej elektronice.

„Undone” i „Silent (Replicant Version)” to jakby zalążki potencjalnych kompozycji – zbyt krótkie i przedwcześnie zakończone, aby uznać je za pełnoprawne nagrania z albumu. A szkoda: bo oba utwory, jeden bardziej ilustracyjny, a drugi bardziej taneczny, z powodzeniem mogłyby nabrać większych rumieńców. Nie wiedzieć czemu ak się jednak nie dzieje – a nam pozostaje umieszczone już na finał tytułowe „A Body”: majestatyczne electro, wypełnione warczącymi i brzęczącymi syntezatorami, które stanowią tło do chmurnego monologu i eterycznej wokalizy.

Debiutancki album Borusiade pozostawia uczucie niedosytu: niewiele ponad pół godziny muzyki obiecuje więcej niż oferuje w rzeczywistości. Są tu świetne kompozycje, w których post-punkowy mrok miesza się z dyskotekową rytmiką, ale jest ich zbyt mało, aby unieść ciężar tej formuły fonograficznej wypowiedzi. Gdyby rozwinąć „Undone” i „Silent” w pełne nagrania i uzupełnić całość jeszcze trzema dodatkowymi, mielibyśmy naprawdę świetną płytę. Szkoda, że tak się nie stało, bo rumuńska producentka ma naprawdę wyjątkowe podejście do elektroniki z lat 80.

Cómeme 2018

www.musicacomeme.com

www.facebook.com/musicacomeme

www.facebook.com/borusiade

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Jędrek

    Materaiał na świetną epke, klimat gigolo , arnold tańczy pod disco kulą 🙂