Annea Lockwood / Christina Kubisch – The secret life of the inaudible
Łukasz Komła:

Dwie wielkie artystki dźwiękowe, przekazały sobie odmienny materiał źródłowy, który połączyły na jednym wydawnictwie.   

Pejzaż – Ostatni Dzień Lata
Ania Pietrzak:

Błogi soundtrack polskich wakacji.

ACT! – Universalist
Paweł Gzyl:

Fairlight CMI znow w modzie.

The Young Mothers – Morose
Łukasz Komła:

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Laurel Halo – Raw Silk Uncut Wood
Jarek Szczęsny:

Niezmordowana eksperymentatorka.

Thomas Leer – 1982
Paweł Gzyl:

Nienagrane przeboje.

The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction
Jarek Szczęsny:

Retromania w wersji turbo.

Abul Mogard – Above All Dreams
Maciej Kaczmarski:

Kim pan jest, panie Mogard?

Sstrom – Otider
Paweł Gzyl:

Wykastrowane techno.

cv313 – Analogue Oceans
Paweł Gzyl:

Mistyka oceanu dźwięków.

Mika Vainio & Franck Vigroux – Ignis
Paweł Gzyl:

Tibi et igni.

Wczasy / Wolne pokoje
Jarek Szczęsny:

Na wakacje jak znalazł.

Shy Layers – Midnight Marker
Paweł Gzyl:

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Toxe – Blinks
Kasia Jaroch:

Oblicze najbardziej nieprzystępnego brzmienia Bala-Core złagodniało.



BNNT | klub Fama | Białystok 10.03.2018 |

Zapędzeni w dronowe knieje.

W miniony piątek (9 marca) rozpoczęła się 18. edycja białostockiego festiwalu ¿Underground / Independent? Pierwszego dnia imprezy można było obejrzeć m.in. w kinie Forum dokumentalno-animowany film „Fugazi – Centrum Wszechświata” w reżyserii Leszka Gnoińskiego. A tuż po seansie, w klubie Fama, czyli wręcz za ścianą kina, zaśpiewały trzy dziewczyny z zespołu Południce. Oniryczne wykonania ludowych pieśni białoruskich, ukraińskich i podlaskich wprowadziły w niecodzienny nastrój, o czym świadczyła chociażby ilość oklasków, jakie artystki zebrały na koniec od publiczności. To było bardzo dobre otwarcie festiwalu i jednocześnie przygotowanie do sobotniego koncertu BNNT.

Przed występem duetu Konrad Smoleński i Daniel Szwed, poszedłem zobaczyć film Andresa Veiela – „Beuys. Sztuka to rewolucja” (2017). Obraz zachwycający i nietuzinkowy, jak sam bohater tej opowieści. Kto nie widział, niech szybko pędzi do kina. Beuys okazał się idealnym aperitifem przed występem BNNT. Po dłużej chwili oczekiwania, pierwszy wszedł na scenę Szwed, założył maskę niczym kat i zaczął od wystukiwania prostego rytmu. W tym czasie Smoleński sięgnął po swój instrument-rakietę oraz przywdział maskę. Mnie wzięli w obroty (czyt. nasycili transem) od samego początku. Tego wieczoru wybrzmiał głównie materiał z ubiegłorocznej płyty „Multiverse”. Dronowe knieje nabrały jeszcze większej mocy na żywo choćby w „If the Universe Is Expanding, Are We Drifting Apart Too?”. Inteligentna, zdyscyplinowana, mechaniczna sekcja rytmiczna, choć lubiąca zrywać stylistyczne kajdany: na przykład był taki moment, kiedy perkusista chwycił za grzechotkę, chodził z nią po sali i rozsiewał wśród publiczności pustynny szmer. Po czym podszedł do kotła oraz jednego talerza stojącego na środku sali i zaczął wybijać mocny (plemienny) rytm. Gra Szweda dawała dużo przestrzeni dla basowo-dronowych słupów dźwięku Smoleńskiego, które mogłyby się tak ciągnąć w nieskończoność. Jednym słowem: świetny set! Wypatrujcie koncertów BNNT!

¿Underground / Independent? wciąż trwa. W najbliższy weekend kolejna porcja dobrej muzyki i filmów. Sprawdźcie program.

Organizatorzy: Białostocki Ośrodek Kultury i DKF-„GAG”.

Fot. Łukasz Komła

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze