Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.

Amnesia Scanner – Another Life
Paweł Gzyl:

Przebojowa wersja awangardy.

Kutiman – Don’t Hold Onto the Clouds
Ania Pietrzak:

Jak brzmi połączenie IDM i psychodelicznego ambientu prosto z Izraela? Koszernie, nie inaczej!

JK Flesh – New Horizon
Paweł Gzyl:

Transhumanizm w wersji dub-techno.

Retribution Body – Self-Destruction
Maciej Kaczmarski:

Mordercze drony.

KYO w/ Jeuru – All The Same Dreams
Kasia Jaroch:

“All The Same Dreams” to połączenie Abletona z kryzysem miłosnym.

Fischerle – Ptylotics
Jarek Szczęsny:

Węzłowate formy.



Steven Rutter – BrainFog

Debiutancki album połowy duetu B12.

Kiedy w 1991 roku na brytyjskim rynku muzycznym pojawiły się płyty firmowane przez wytwórnię B12 Records, była to pierwsza odpowiedź angielskiego undergroundu na działające w Detroit legendarne tłocznie KMS, Metroplex i Transmat. Padła ona ze strony dwóch londyńskich producentów – Stevena Ruttera i Michaela Goldinga, którzy zaczęli publikować własne nagrania pod szyldami Musicology, Redcell, Cmetric i oczywiście B12.

Nastrojowa i futurystyczna muzyka wywiedziona co prawda z Motor City, ale zmodyfikowana na brytyjską modłę, od razu zwróciła uwagę szefów sheffieldzkiej wytwórni Warp – stąd Rutter i Golding zostali zaproszeni do współtworzenia kompilacji „Artificial Intelligence”, która w 1992 roku zrewolucjonizowała rodzącą się scenę nowej elektroniki w Europie. Konsekwencją tego było potem wydanie dwóch albumów B12 – „Electro-Soma” i „Time Tourists”, które potwierdziły talent muzyków tworzących duet.

Mimo sukcesów artystycznych, Rutter i Golding wycofali się potem niemal na dekadę z działalności fonograficznej i koncertowej. Powrócili na krótko w 2007 roku, by znów zapaść w muzyczny letarg na następne niespełna dziesięć lat. Dopiero w 2016 roku z kopyta ruszyła nowa wytwórnia projektu – FireScope. Jej nakładem zaczęły ukazywać się kolejne EP-ki B12, ale też wydawnictwa innych artystów. W zeszłym roku zadebiutował w jej katalogu solowym materiałem sam Rutter.

EP-ka „From Me To You” zapowiedziała debiutancki album autorski brytyjskiego producenta. Dwanaście nagrań, które trafiło na „BrainFog” powstało jednak znacznie wcześniej – bo w 2010 roku, kiedy to Rutter trafił do szpitala z poważnymi problemami zdrowotnymi. Do tego przyplątała się depresja – a jedynym sposobem na wyjście z tego „dołka” okazało się dla Anglika tworzenie własnej muzyki. W ten sposób powstały wyjątkowo osobiste utwory artysty, choć oczywiście nie pozbawione koneksji z B12.

Pierwszą część zestawu jest bardzo urozmaicona. „Sleep Gives Freedom” to stylowy IDM, zestawiający sprężyste breaki z acidową melodią. W „Statuesque” uderza miarowy bit techno – a towarzyszy mu klangujący bas i oniryczna elektronika. Dla odmiany „Memories Of You” to klasyczna elegia, wpisana w formułę podrasowanego na tribalową modłę downtempo. Kolejne kompozycje mają bardziej oszczędny ton: głębokie pulsacje stanowią tu podkład pod tęskne i senne melodie, uzupełnione rozwibrowanymi glitchami („Cracked Reality” i następne).

Spowolniona rytmika rodem z downtempo powraca we „Free Degree Anguish”, wnosząc ze sobą wibrafonowe klawisze. „Infinity Engine” to detroitowe techno w swej najbardziej poetyckiej wersji. Zgodnie ze swoim tytułem „Binary Breakdown” dudni hop-hopowymi breakami, zanurzonymi w kosmicznej elektronice. „Takedown” to właściwie ponownie techno, ale mocno wymodelowane na funkową modłę. Całość wieńczy „Hand In Hand” – idealny przykład na to, jak nowoczesną elektronikę można nasycić najgłębszymi ludzkimi emocjami.

„BrainFog” to przejmująca płyta, zaskakująca intymnym klimatem i otwartością uczuć, rozpisanych na dwanaście znakomitych utworów. Słychać w nich oczywiście echa dokonań B12, ale pojawiają się one nie w nachalny sposób, lokując solowe dokonania Stevena Ruttera w nieco innych rejonach niż macierzysta twórczość jego duetu. Ci którzy cenią sobie jednak jego dokonania, znajdą tu podobną wrażliwość. To ten ujmujący romantyzm, który niegdyś sprawił, że B12 (wraz z innymi projektami z tamtych lat) stał się inspiracją dla całej fali naśladowców.

FireScope 2018

www.firescope.co.uk

www.facebook.com/FireScopeRecords

www.facebook.com/steven.rutter.56

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Jędrek

    Magiczna płyta.