Unknown Landscapes Vol. 6 – Mixed & Selected By Lewis Fautzi
Paweł Gzyl:

Mocno, hipnotycznie i… przewidywalnie.

Teo Olter – Mirów
Jarek Szczęsny:

Strefa komfortu.

John Tejada – Live Rytm Trax
Paweł Gzyl:

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

Various Artists – Pop Ambient 2019
Paweł Gzyl:

Soundtrack do przejścia jesieni w zimę.

Slam – Athenaeum 101
Paweł Gzyl:

Godzinna podróż przez historię elektroniki.

Vril ‎– Anima Mundi
Ania Pietrzak:

Orbitowanie bez cukru.

Wolność – Outlines
Jarek Szczęsny:

Skład marzenie.

Chrissy – Resilience
Paweł Gzyl:

Rave dla muzycznych erudytów.

Jacek Sienkiewicz – On And On
Paweł Gzyl:

Twarde bity i kosmiczna elektronika.

Black Sea Dahu – White Creatures
Łukasz Komła:

Silny uścisk szczerego debiutu!

Rings Around Saturn – Rings Around Saturn
Paweł Gzyl:

Stylowe techno i electro z Antypodów.

Kelly Moran – Ultraviolet
Jarek Szczęsny:

Po nitce na księżyc.

Kuzu – Hiljaisuus
Jarek Szczęsny:

Konieczna dawka brutalizmu.

Antigone – Rising
Paweł Gzyl:

Tour de force francuskiego producenta.



Jerzy Przeździecki & Andrzej Karałow – Wir

Wyimprowizowana opowieść na fortepian i syntezatory modularne.  

Niezwykle doświadczony artysta dźwiękowy i producent Jerzy Przeździecki nawiązał współpracę z młodym pianistą i kompozytorem Andrzejem Karałowem (ur. 1991) – na co dzień obcującym raczej z muzyką klasyczną niż eksperymentalną. Co ważne, Karałow nie ogranicza się do występowania jedynie z repertuarem klasycznym, ponieważ interesuje go elektronika oraz łączenie jej z brzmieniem fortepianu.

Ich pierwsza wspólna płyta „Wir” została nagrana w tak zwanym systemie one—take. Mówiąc wprost: całość przybrała formę improwizowanego strumienia rozchodzącego się w przeróżne kierunki. Muzycy odrzucili możliwość edytowania, wracania do poszczególnych sekwencji czy doklejania dodatkowych planów w efekcie postprodukcyjnym.

Przeździecki obsługuje tu syntezatory typu Buchla Music Easel oraz Modular System Eurorack, a także Iotine Core  3 (dynamiczny audio procesor), z kolei Karałow gra na fortepianie – dołączając do niego gitarowe efekty i DSI Prophet 6. Prosty tytuł albumu, sprowadzający się do słowa „Wir”, ale jakże dobrze oddający atmosferę tego wydawnictwa. Niemal od pierwszych sekund duet wciąga nas w swój wszechświat rozmaitości. Rozbuchana elektronika (w końcu Buchla!) ochładzana akustyką fortepianu stapiają się w jeden ciąg fascynujących obrazów dźwiękowych, choć konsekwentnie rozszczepianych na poszczególne mikroświaty. Przy fragmencie „Lebentanz” – i nie tylko – rzuciłbym kotwicę skojarzeń w stronę The Necks i zarazem solowej działalności pianisty australijskiego tria, czyli Chrisa Abrahamsa.

Przychodzą także na myśl takie duety jak Abrahams z Magdą Mayas czy Alessandro Bosetti z Abrahamsem. Są też takie momenty na „Wir”, w których Karałow uwalnia klasyczne spektrum swoich umiejętności, choć odpowiednio zbalansowane przez elektronikę Przeździeckiego o różnych odcieniach – w „Intermezzo” czy „Spectrquenza” pachnie plamiastym glitchem, a w „Floating Air”, „Invariability” – ambientem (okolice Alva Noto i Ryuichiego Sakamoto). „First Interludium” zaskakuje zaś awangardowym sznytem. Oczywiście na tym nie koniec tej wędrówki. Dodam, że krążek wieńczy wspaniały nieokrzesany – w najlepszych tego słowa znaczeniu – spektralny, widmowy i kosmiczny „Lost Oberek”. „Wir” to kapsuła do wielokrotnego wirowania! Jedna z najciekawszych płyt tego roku!

marzec 2018 | Requiem Records

 

Strona Requiem Records »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze