Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Na maksa.

Various Artists – The Warmest Hum
Ania Pietrzak:

Potrzebne odcięcie.

Solange – When I Get Home
Jarek Szczęsny:

Brakująca kropka.

Zaumne – Błysk
Jarek Szczęsny:

Zapętl to w nieskończoność.



NJWA – NJWA EP

Malezyjska wokalistka nie odcina współczesnego r&b i soulu od własnej tradycji!

Przypuszczam, że niniejsza recenzja jest pierwszym polskim tekstem opisującym muzykę Najwy Mahiaddin, znanej szerzej jako NJWA. Można powiedzieć, że wszystko zaczęło się, kiedy trzyletnia Najwa rozpoczęła naukę grać na fortepianie, a kilka lat później wzięła pierwszą lekcję śpiewu, co ostatecznie doprowadziło ją do ukończenia Berklee College of Music w Bostonie. Kilka lat temu, a dokładnie w 2011 roku nastąpił przełomowy moment w karierze artystki za sprawą podpisania kontraktu z Warner Music Malezja, a to pomogło jej opublikować debiutancki longplay pod tytułem „Innocent Soul”. Jeszcze w tym samym roku otrzymała AIM (malezyjski odpowiednik Grammy) w kategorii: „najlepszy współczesny artysta”. Pojawiły się także kolejne nominacje i nowy minialbum „Aurora” (2014).

Właśnie ukazująca się nowa EP-ka zatytułowana po prostu „NJWA” zapowiada zmianę kierunku poszukiwań. W tym przypadku wędrujemy do Kuala Lumpur, choć początek historii powstawania nowego materiału sięga Nowego Jorku, ale całe szczęście, że finał nastąpił w jej rodzimym kraju. W innym razie r&b i soul Njawy, oczywiście znakomicie wykonany przez nią, byłby jednym z wielu, jakie można usłyszeć nie tylko w USA, ale też w zachodniej Europie.


„NJWA” pomieściła trzy kapitalne utwory, z których dwa pierwsze – „In the Name of Love” i „Ocean” – pokazują na czym polega wybitnie zaśpiewany soul wchłaniający r&b, jak i stylistyczne odniesienia do lokalnych tradycji muzycznych (indyjskiej, chińskiej, malajskiej). Jednak dla mnie najbardziej fantastyczną kompozycją jest „Togok”. Ale jeszcze pozwolę sobie wrócić do poprzednich fragmentów. Materiał na EP-kę powstał – jak wyżej wspomniałem – w Nowym Jorku, ale ostatecznie został zarejestrowany w studiach rozsianych po Malezji. W „In the Name of Love” tłem stały się noce odgłosy dżungli (cykających owadów), a bijące z nich ciepło, podobnie jak z analogowych instrumentów, dają uczucie wewnętrznej ciszy i spokoju. W tym utworze nad aranżacjami pracował też mąż Najwy (zagrała również chińskim instrumencie tradycyjnym), czyli Shakey.shakey, oraz niemiecki producent elektroniczny i zarazem mieszkaniec dżungli, którego nazywają Cee. Ponoć to nagarnie nabrało końcowego kształtu podczas sesji w pięknym miejscu określanym jako Dusun.


„Ocean” unosi nas łagodną falą r&b, soulu, elektroniki, minimalistycznego brzmienia gitary oraz basu, z wokalnymi melizmatami najwyższych lotów. W „Togok” z kolei NJWA przepięknie śpiewa w języku malajskim. Ten fragment wyprodukował MonoloQue – mający duże doświadczenie w łączeniu azjatyckich brzmień i muzyki współczesnej. Niezwykłą wartością tej kompozycji są także dźwięki gamelanu (wykorzystano najstarszy gamelan malajski przechowywany w muzeum w Pahang), odrywające w sposób naturalny muzykę NJWA od zachodnich etykietek, a z drugiej strony – to metaliczne i mistyczne echo tradycji powoduje zasianie ziarna tradycji, z którego może wyrosnąć na wskroś współczesna opowieść. Wystarczy tylko o nią umiejętnie zadbać.

NJWA jest dla mnie objawieniem, takim diamentem szlifującym się w tropikalnych warunkach. Mam tylko ogromną nadzieję, że artystka wybierze odpowiedni kierunek. Ale póki co malezyjskie r&b i soul przesiąknięte tradycją można opisać jako czysty strumień (wsłuchajcie się w teksty w języku angielskim) kruszący zbrutalizowaną powłokę obecnego świata.

20.04.2018 | self-released

 

Oficjalna strona artystki »Profil na Facebooku »

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze