Ekin Fil – Maps
Jarek Szczęsny:

Odłączenie wtyczki.

Raum – Wreck The Bloodline
Paweł Gzyl:

Wyjście poza cielesność.

Marcel Dettmann – Test-File
Paweł Gzyl:

Dettmann ciągle w formie.

Djedjotronic – R.U.R.
Mateusz Piżyński:

EBM bez udziwnień.

Various Artists – Figure 100 Compilation
Paweł Gzyl:

Piętnaście lat na klubowym parkiecie.

Tajak – Ciclos
Łukasz Komła:

Meksykańskie trio pokazuje, że wciąż można zaskoczyć połączeniem gitarowej psychodelii, dronów i shoegaze’u!

Pruski – Sleeping Places
Ania Pietrzak:

Uśpiona codzienność, obudzona refleksja.

Prequel Tapes – Everything Is Quite Now
Paweł Gzyl:

Industrialne kołysanki.

Maribou State – Kingdoms in Colour
Ania Pietrzak:

„Darjeeling Limited” i całkiem zwyczajne przyjemności.

Adult. – This Behavior
Paweł Gzyl:

Surowe i szorstkie oblicze muzyki amerykańskiego duetu.

Thomas Fehlmann – Los Lagos
Paweł Gzyl:

Dyskretny urok muzyki niemieckiego weterana.

Amnesia Scanner – Another Life
Paweł Gzyl:

Przebojowa wersja awangardy.

Kutiman – Don’t Hold Onto the Clouds
Ania Pietrzak:

Jak brzmi połączenie IDM i psychodelicznego ambientu prosto z Izraela? Koszernie, nie inaczej!

JK Flesh – New Horizon
Paweł Gzyl:

Transhumanizm w wersji dub-techno.



Efdemin – Naif

Monolit zamiast różnorodności.

Phillip Sollmann od początku kariery łączył w swojej muzyce upodobanie do ekscentrycznych eksperymentów z klubową funkcjonalnością. Dowodem tego przede wszystkim jego nagrania dla hamburskiej wytwórni Dial. Pod pseudonimem Efdemin realizował dla niej taneczne killery, łączące moc techno z nastrojowością house’u w minimalowym formacie, a pod swoim imieniem i nazwiskiem rejestrował awangardowe preparacje. Współpracował także z innymi artystami – choćby z Oliverem Karglem jako Pigon.

Ostatni album Efdemin zaprezentował nam cztery lata temu – i od tamtego momentu zrobił sobie fonograficzną przerwę. Kończy ją wspólny projekt jego własnej wytwórni Naif oraz belgijskiej tłoczni Curle. To właściwie dwa odrębne wydawnictwa: w winylowym formacie pięć EP-ek, a na kompakcie – niemal 80-minutowy miks. Oba te zestawy wypełniają nie tylko premierowe nagrania Efdemina, ale także niepublikowana muzyka jego kolegów po fachu, takich jak Tobias, Cassegrain, Marco Shuttle czy Savas Pascalidis.

Didżejski miks został przygotowany przez Sollmanna z podziwu godną maestrią, przypominając klasyczne dokonania na tym polu, które wyszły spod rąk Jeffa Millsa czy Richiego Hawtina. Jego postawą jest galopujący rytm techno, raz mocniejszy, raz lżejszy, na który nakładają się poszatkowane sample różnych nagrań. Jest tu miejsce na abstrakcyjne wariacje na modularnych syntezatorach i preparacje bliskie musique concrete, ale również minimalowe loopy, dubowe korozje i kosmiczne tła. Całość wieńczy hołd dla klasycznego house’u z Chicago – „Love” samego autora płyty.

Podczas kiedy od kilku lat zachodnie media zachwycają się przede wszystkim eklektycznymi miksami, łączącymi skrajnie wręcz odmienne nagrania, Phillipp Sollmann tworzy swój własny miks jakby zupełnie na przekór tym tendencjom. Choć sample są tutaj dosyć urozmaicone, wraz z hipnotycznym podkładem układają się jednolity zestaw o mocno transowym charakterze. To oczywiście szkoła typowa dla klubowego minimalu z połowy minionej dekady – i tutaj podrasowana bardziej na modłę techno sprawdza się bez zarzutu.

Curle 2018

www.curle.be

www.facebook.com/curlerec

www.facebook.com/efdemin

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze