Rod Modell – Captagon
Paweł Gzyl:

Mistrz dubowych brzmień prezentuje własną wizję techno.

Vanishing Twin – The Age of Immunology
Jarek Szczęsny:

Eskapizm potrzebny od zaraz.

Sstrom – Drenched 1 – 12
Paweł Gzyl:

Surowe techno z uszkodzonego komputera.

Mirt – Greed
Jarek Szczęsny:

Wątłe struktury.

Various Artists – 10 Years of Monkeytown
Paweł Gzyl:

Spojrzenie wstecz.

EABS – Slavic Spirits
Jarek Szczęsny:

Jazz w bardo.

Bartosz Kruczyński – Baltic Beat II
Jarek Szczęsny:

Nie chciałbym przesłodzić.

Resina – Traces (Remixes)
Mateusz Piżyński:

Najnowsze wydawnictwo naszej rodzimej, bardzo utalentowanej, artystki, Karoliny Rec (aka Resina) to zestaw 5 utworów, gdzie cztery to genialne reinterpretacje, za którymi stoją Abul Mogard, Lotic, Ben Frost i William Criag.

Różni artyści – Portrety
Jarek Szczęsny:

Sami perkusiści.

Tracey – Biostar
Paweł Gzyl:

Pastelowe electro wyjęte z klubowego kontekstu.

Laurence Pike – Holy Spring
Jarek Szczęsny:

Łyżeczką, a nie chochlą.

Altstadt Echo – This Work Contains Lead
Paweł Gzyl:

Rozdarcie między światem ducha i materii.

Luis Vicente & Vasco Trilla – A Brighter Side of Darkness
Łukasz Komła:

Rogate flow sięgające głębin.

Matias Aguyao – Support Alien Invasion
Paweł Gzyl:

Najbardziej wymagający album chilijskiego producenta.



Bojanek & Michałowski – Solid

Posągi, rzeźby i pomniki.

Grzegorz Bojanek i Piotr Michałowski spotkali się już przy okazji albumu „As Far As It Seems”. Obaj dobrze znani i oblatani na scenie elektronicznej. Jeden i drugi często goszczą na Nowej Muzyce. Tu można przeczytać wywiad z Bojankiem (cz 1 i 2). Warto też przypomnieć sobie twórczość Michałowskiego kryjącego się pod nazwą Nmls. Ich najnowsze dzieło „Solid” to siedem rozbudowanych utworów oraz jeden remiks autorstwa Michała Jacaszka. Gwarancja solidności wynika nie tylko z tytułu. Można iść tropem tytułów, pośród których znajdziemy posągi, rzeźby i pomniki. Warto również dodać, że za mastering odpowiedzialny był Michał Wolski. Naturalnym środowiskiem tej płyty jest ambient, ale wzbogacony brzmieniem gitary, która została porozciągana na całej płaszczyźnie.

Wnikliwie wsłuchiwałem się w otwierający „Stones”. Natchnionym człowiek się staje, gdy usłyszy przetworzony szum fal z regularnością przypływ – odpływ. Do tego malutkie drobiazgi: umiejętne akordy fortepianu, iskrzące dźwięki, rozwibrowane plamy dźwiękowe. Precyzja zegarmistrzowska. Podziwu godna pieczołowitość, daje znakomity rezultat w postaci jednego z najlepszych otwarć 2018 roku. Mrówcza praca duetu skutkuje materią naszpikowaną wyjątkowymi detalami. Powstaje zawieszenie czasu. Nie zapomnieli o stopniowaniu napięcia i budowaniu dramatyzmy czego dowodem „Statues”. Ten utwór zawiera w sobie tonację muzyki klasycznej. Powolny acz majestatyczny rozmach i rozciągłość. Z klarowności powoli przechodzimy w hałaśliwość.

Operowanie powolnym rytmem to trudna sprawa, gdyż trzeba przykuć czymś uwagę odbiorcy. W przypadku „Sculptures” to zadanie zostało powierzony rytmowi. Niskie tony, nieco indrustrialne, grają rolę wabika. Monotonia nie trwa zbyt długo. To idealna proporcja, żeby się nią nacieszyć. Potem pierwszoplanową rolę przejmuje plemienna rytmika. Żwawsza, bardziej złożona. Natomiast powolność początkowa stanowić zaczyna podłoże. Te warstwy, wzajemnie się wykluczające, siłą talentu wykonawców, wybrzmiewają razem z sensem. Budowanie warstw muzycznych jest najważniejszą siłą „Solid”. Duet potrafi pójść w stronę mocniejszego odcienia awangardy („Monoliths”) albo odwzorować dostojną uroczystość chwili („Pillars”).

Utrzymują równy poziom przez cały czas. Potrafią przełamać utwór dając popis w zamykającej fazie „Monuments”. Coraz bardziej przeciągłe frazy zostają nadpisane przez przemykający delikatnie rytm. To kolejny przykład jak nieszablonowo tworzyć faktury muzyczne, jak niekonwencjonalnie rozwijać utwory i obdzielać słuchaczy nietuzinkową wyobraźnią. Najlepsze zostawili na koniec. „Figures”, bo o nim mowa, zaczyna się od lądowania samolotu. Słychać komunikat stewardessy o rychłym lądowaniu. W tle rozmyty szum przestworza. Pojawia się, dość nieoczekiwanie, gitara akustyczna. Daje to efekt eteryczny. Kompletny brak drapieżności tej muzyki jest jej zaletą. Ulotna chwila melancholii zatopiona zostaje w świdrującym hałasie. Wybrzmiewający z otchłani dźwięk przeszywa, a nad głową przelatują co i rusz kolejne dźwięki przypominające, że sami nie jesteśmy. Dość niepokojąco się to wszystko zamyka. Ostatni remiks jedynie przeszkadza. To nie jest zły remiks, ale niepotrzebny. Psuje obraz całości. Wyostrzona melancholia i odseparowanie, mozolnie budowane przez Bojanka i Michałkowskiego, u Jacaszka stanowią podstawę do klubowych wtrętów czy pląsających momentów. Nie współgra mi to z resztą „Solid”. Bojanek i Michałowski wystarczająco dobrze radzą sobie sami. I niech tak zostanie.

N_Coded Records | 2018

Bandcamp

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze