Emika ‎– Falling In Love With Sadness
Mateusz Piżyński:

Czy uptempo to dobra kanwa na smutne opowieści?

Terence Fixmer – Through The Cortex
Paweł Gzyl:

Nastrój, nie energia.

Mazutti – Kształt Jazzu Który Ma Dojść
Jarek Szczęsny:

Albo i nie.

Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.



NOON – ALGORYTM

Proszę Państwa czasami żartujemy, ale chwila jest historyczna, czyli NOON domyka trylogię.

Każdy materiał dźwiękowy, który wychodzi spod ręki Mikołaja Bugajaka jest materiałem szczególnym. Raz, że nie za często go dostajemy, dwa że jest to za każdym razem materiał najwyższej próby, o niepodrabialnym charakterze. Na najnowszy album sygnowany pseudonimem NOON przyszło nam czekać dekadę, a licząc podpisane imieniem i nazwiskiem „Strange Sounds And Inconceivable Deeds” lat osiem. Warto jednak nadmienić, że w międzyczasie współtwórca Grammatika wydał longplay w duecie z Hattim Vattim („HV/NOON” w 2014), wypuścił siedmiocalowy winyl z zapisem koncertu w Muzeum Historii Żydów Polskich („Live At Polin” w 2017), wraz z Jotuze dokończył brakującą zwrotkę w „Rap Robię”, przygotowywał reedycje winylowe poprzednich wydawnictw, a nade wszystko zaczął koncertować (debiut na OFF Festivalu w 2014).


NOON – „RIAN”

„ALGORYTM” powstał ze szkiców melodii komponowanych w okolicach premiery wspomnianych „Dziwnych dźwięków…”, stąd nie zaskakuje fakt, iż można na nim odnaleźć echa tamtej epki, tak samo jak zresztą „Pewnych Sekwencji”, a co za tym idzie uzasadnione jest przyjęcie przez autora terminu swoistej trylogii dla wszystkich trzech pozycji. NOON po raz kolejny sięga po różne rodzaje narzędzi, od klasycznego samplingu po rejestrację partii instrumentów. Nowinką w twórczości Warszawiaka jest jednak długość trwania poszczególnych utworów, bo aż trzy z czterech numerów mają po około osiem minut. Wprawdzie Bugajak przyznał przy okazji jednego z ostatnich wywiadów, że „prędzej sobie rękę utnie niż zmierzy się jeszcze kiedyś z tak długą formą”, jednakże efekt rozbudowanych aranżacji jest bardzo dobry.

Otwierający krążek „RIAN” rozpoczyna krótka, smutna melodia zagrana na „czystej” gitarze elektrycznej przez Karola Czajkowskiego (Neurasja, Unziped Fly Records), a która staje się fundamentem dla reszty kompozytów utworu, a zarazem motywem przewodnim całości. Po akustycznym wstępie dynamiczne przewodnictwo przejmuje sekcja rytmiczna, zwłaszcza charakterystyczne dla stylu NOONa brzmienie perkusji o silnym ataku i kartonowym oddźwięku – tutaj zagrane na żywo przez Bartosz Nazaruka. Mniej więcej w połowie kompozycji następuje wyciszenie, a w powietrzu unoszą się wirujące linie wiolonczeli Karoliny Rec oraz kapiąca melodia fortepianu Stefana Wesołowskiego, motyw przewodni opierza się cyfrowo i zyskuje na sile, a na czoło wysuwają się pocięte, rozmyte sample wokalne, które Bugajak od zawsze lubi stosować. Kumulacja ścieżek sięga zenitu by rozprężyć się w domykającej klamrą, znanej frazie. Abstrakcyjny tytuł kawałka nie przynosi za wiele skojarzeń, w przeciwieństwie do pięknego teledysku zmontowanego z teraźniejszych i archiwalnych zdjęć Warszawy, co pozwala interpretować „RIAN” jako kolejny w dyskografii autora hołd dla boleśnie doświadczonej stolicy.


NOON – „GROUNDED”

Drugą kompozycją na płycie jest „PHANTOM POWER” cechujący się większym skupieniem na rytmie, co słychać nawet w poszatkowanej melodii, tutaj też odnajdziemy rozpoznawalne zamknięte hi-haty oraz szczątki modyfikowanych wokali prowadzących intensywny ze sobą dialog. Fani „Pewnych Sekwencji” powinni być zadowoleni. Następne w zestawie „GROUNDED” to najbardziej emocjonalna pozycja na „ALGORYTMIE”. W kreowaniu melancholijnego klimatu znów pomagają wspomniani muzycy oraz grający na basie Piotr Połoz, niemniej jednak wytłuszczoną czcionką zapisują się tu syntetyczne narzędzia. Prawie osiem minut numeru to w zasadzie dźwiękowa egzemplifikacja płynnego budowania napięcia od pojedynczo wygrywanych nut po co raz to nowo pojawiające się ścieżki. Aranżacja jest bardzo rozbudowana i niesztampowa, motywy, arpeggia, pasaże przenikają się, wyhamowują, transformują się, znikają, tylko po to by się pojawić.

Na koniec dostajemy pierwszy w historii twórczości NOONa utwór wokalny. Tekst napisał tuż przed samym nagraniem i zaśpiewał Adam Strug i jak to często bywa nastąpiło to rzutem na taśmę, gdy obaj twórcy niezadowoleni z efektu chcieli już odpuścić współpracę… „DROGA” u fanów może obudzić wspomnienie z „Gier Studyjnych”, z pamiętnym samplem o „samotnym nawigatorze”. Tutaj też tekst zahacza o element metaforycznej podróż i jest podawany bardzo spokojnym głosem.

Po całości słychać, że po doświadczeniu współpracy z Hattim Vattim, czyli wielkim fanem efektów pogłosu NOON też odważniej po nie sięga. Poza tym nigdy wcześniej twórczość warszawiaka nie stała tak blisko swego rodzaju taneczności, wręcz określenie jej jako IDM nie byłoby bezzasadne. Niemniej jednak Bugajak nadal eksploruje pole przecinania się świata elektroniki i samplingu z żywym graniem, i w dalszym ciągu jest w stanie wytworzyć zarezerwowany tylko dla siebie klimat. Po tym poznaje się wielkość artysty.

https://www.facebook.com/MikolajBugajak/
http://sklep.nowenagrania.pl/

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. kasia

    Dla mnie tytuł nie jest taki abstrakcyjny – slucham duzo tradycyjnej muzyki celtyckiej, trafiłam tu bo zaciekawiło mnie dlaczego utwór o Warszawie ma tytuł irlandzki 😉 Rian można przetłumaczyć jako ścieżka albo ślad, od biedy można by wymyślic jakąś metaforę drogi czy śladów do tego teledysku, ale chętnie bym sie dowiedziała o co tak naprawdę autorowi chodziło 😉 Wolałabym żeby to nie było takie zapożyczenie brzmienia bez treści jak w przypadku japońskiej mangi o nazwie Clannad…