HVL – Rhythmic Sonatas
Paweł Gzyl:

Jak to się robi w Gruzji.

Marek Kamiński – Not Here
Łukasz Komła:

Patrzeć w gwiazdy leżąc wśród nich.

These New Puritans – Inside The Rose
Maciej Kaczmarski:

Na wzburzonym morzu.

Christian Löffler – Graal (Prologue)
Paweł Gzyl:

Popowo i trance’owo.

Ifriqiyya Electrique – Laylet el Booree
Łukasz Komła:

Jeszcze więcej krwi, potu i transu!

Tommy Four Seven – Veer
Paweł Gzyl:

Brytyjski mocarz powraca wreszcie z nowym albumem.

Stefan Goldmann – Tacit Script
Paweł Gzyl:

Konceptualna awangarda wywiedziona z techno i house’u.

DJ Spider – Democide
Paweł Gzyl:

Ucieczka z Nowego Jorku.

Sonmi451 – Nachtmuziek
Ania Pietrzak:

„Nie przeszkadzać”.

Janus Rasmussen – Vin
Mateusz Piżyński:

Deep house’owy kalendarz połówki Kiasmosa.

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 1
Paweł Gzyl:

Nowy cykl kompilacji kolońskiej tłoczni.

Psyk – A Moment Before
Paweł Gzyl:

Hiszpański producent wraca do swoich korzeni.

Mary Lattimore & Mac McCaughan – New Rain Duets
Jarek Szczęsny:

Cztery utwory, dwoje wykonawców i jedna sesja na żywo.

Chúpame El Dedo – No Te Metas Con Satan
Łukasz Komła:

Psychodeliczna cumbia staje do walki z Szatanem!



Belong – October Language

Wersja winylowa.

W roku 2006 moda na winyle była w powijakach. Stąd też decyzja labelu Spectrum Spools o wznowieniu debiutu duetu Belong (Turk Dietrich i Michael Jones) właśnie w formie płyty winylowej. Tym samym nie jest to klasyczna reedycja, a tylko uzupełnienie formatu wydania. Dzięki czemu mamy możliwość przypomnienia sobie tego znakomitego albumu i próbę spojrzenia na niego świeżym okiem. 1 marca 2007 roku na Nowej Muzyce można było przeczytać tekst autorstwa Tomasza Sobczaka: „Najciekawiej jest jednak tam, gdzie przystępność atakuje chaos i zniszczenie, dźwięki brudne i niepożądane kotłujące się wzajemnie i wchłaniające resztki harmonijnej melodyki.”. Właściwie to zdanie mógłbym dziś powielić.

Mocno dociążone faktury dźwięku są podstawą „October Language”. Wbrew surowej aurze to płyta niegroźna. Zespół dobrze czuje się starając się utrzymać równowagę między budowaniem napięcia a transcendentnością. Ambient, drony i przesterowane gitary chyba zawsze będą działać, pod warunkiem, że ktoś twórczy będzie się nimi zajmował. Można nawet natknąć się na nieco rozmarzoną, romantyczną aurę jak w „I`m Too Sleepy… Shall We Swim”. Po dwunastu latach dobrze wrócić do tej płyty, która czaruje z jednej strony, a z drugiej stara się być brzmieniowo odważna. A takie utwory jak „All Equal Now” ciągle dają niezłego kopa.

Spectrum Spools | 2018

Bandcamp

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze