Steve Hauschildt i Ben Chatwin
Jarek Szczęsny:

Muzyka filmowa bez filmu.

Xavier Charles / Jacques Di Donato – Ilex
Łukasz Komła:

Poprzedni album francuskich klarnecistów ukazał się 22 lata temu. Mimo upływu lat niezmiennie improwizują na najwyższym poziomie.

Actress x London Contemporary Orchestra ‎– LAGEOS
Jarek Szczęsny:

Przesunięta granica.

Patryk Cannon – Family Movies Waves And Friends
Jarek Szczęsny:

Światowo jest.

Shygirl – Cruel Practice EP
Jarek Szczęsny:

Supernowa.

kIRk – Ich dzikie serca
Łukasz Komła:

„Ich dzikie serca” nadają naszym sercom rytm.

Underworld & Iggy Pop ‎– Teatime Dub Encounters
Jarek Szczęsny:

To były czasy, kiedy podrywało się stewardesy.

Jaye Jayle – No Trail and Other Unholy Paths
Jarek Szczęsny:

Americana poddana eksperymentom.

Trzy z Trzech Szóstek
Jarek Szczęsny:

Duy Gebord, Surowa Kara Za Grzechy i Krew.

Palmer Eldritch – Sidereal
Jarek Szczęsny:

Dobre kombinacje.

Kamasi Washington – Heaven And Earth
Jarek Szczęsny:

Kumulacja kulminacji.

Jimi Tenor – Order of Nothingness
Łukasz Komła:

Soundtrack tego lata!

Tropic of Coldness – Framed Waves
Jarek Szczęsny:

Nawet latem jest tu zimno.

Skadedyr – Musikk!
Łukasz Komła:

Norweskie „Szkodniki” potrafią zmysłowo kąsać awangardę! 



Paide & Fischerle presents Doubts 2

Zabawy z footworkiem.

Już raz to zrobili. Pawlacz Perski w 2016 roku wypuścił kasetę ze składanką “Doubts”. Ideą, która wówczas towarzyszyła wydawnictwu było zaproszenie znakomitych twórców i danie im pola do popisu w zakresie wyznaczonego nurtu. Wówczas był to dub techno, a wśród gości pojawili się m.in. FOQL, Mirt czy Rhythm Baboon. Na najnowszej składance kierunkiem obranym jest footwork, a skład osobowy nie pozostawia wiele do życzenia. Wyraźnie zaznaczeni zostali nadzorcy w osobach Pawła Dunajko (Paide) i Mateusza Wysockiego (Fischerle). Zakładam, że do poszukiwania nowych rozwiązań w tej dziedzinie zaproszonych gości nie trzeba było długo namawiać Nie obeszło się bez prawdziwych niespodzianek, zaskoczeń i zachwytów.

Na „dzień dobry” kłania się kosmos i międzygalaktyczna podróż. Całością zarządza komputer-matka z całym arsenałem polifonicznych zbiorów matematycznych, gdzieś w tle pobrzękują echa post-techno. Pętle zmieniają swoją gęstość i tempo w dość zaskakujący i szybki sposób. Nikt nie krzyknie w trakcie „stop”, ani nie da możliwości odetchnięcia. Nie mogłoby być inaczej, wszak to robot steruje całością. A tak na poważnie to lepszego początku ten zestaw nie mógł mieć niż ten od Ceglarka & Dybały i ich „Patchworku”. Pięć i pół minuty pogiętej jazdy z wybojami oraz znakomitym zakończeniem.

Dalej tempo nie zwalnia. „Ronard” Macieja Maciągowskiego to ciąg polirytmiczny. Rozbrykana kawalkada dźwięków ubrana w syntetyczny kostium. Tak ma być, szybko i bez kompromisów. Radość w swym nagraniu uwypuklają Mchy i Porosty. „kkkakka” serwuje usystematyzowaną rytmikę i daje poczucie lekkości. Może to efekt lekko kiczowatych wstawek. Podobnie jak u Bartka Chacińskiego, tak i u mnie „Acoustic Facts” Genetics & Windsurfing nieodparcie kojarzy się z fliperami. Identyczna estetyka naparzania w guziki, aby uderzyć piłeczkę, która w nieskoordynowanym tempie odbija się od wszelkich przeszkód, które wydają dźwięk.

Spora dawka luzu towarzyszy w trakcie konsumpcji „Cynaderek” duetu Sarmacja. Świetnie sprawdził się podział ról, gdzie jedna część to rozmyte, lekko poszarpane plamy muzyczne i echa. Natomiast drugi stawia mocniejsze akcenty, często podbite basem. Osobno tworzą ciekawe twory, ale razem działają lepiej. Freeze w „Rekursio” zapuszcza na początki trzaski z winylowej płyty, tylko po to, aby w dalszej części zaprosić do plądrowania niższych poziomów. Pełen rozbieżnych fragmentów kawałek jest ciekawą zagwozdką. Hubert Zemler całkowitym zaskoczeniem stał się w tym zestawie. Skręca w stronę dub techno, co w jego rękach rozrasta się poza granice gatunku. Istna perła w koronie.

Mech (Michał Wolski i Fischerle) nagrali najdłuższy utwór. „Fitness” jest gęsty, sięga po estetykę techno i mocno wbija się w odbiornik. Przebiegająca (dosłownie) rytmika rozciąga się do postaci dj-skiego setu, który podporządkowuje sobie otoczenie przy pomocy basu. Jeśli Zemler zaskoczył to Micromelancolié niszczy system. Zaskakuje ucieczką od perkusyjnej rytmiki. Robert Skrzyński zaprzeczył nazwie, którą się posługuje i porzucił swoje ciepłe gniazdko. Ba, nawet znalazł moment na wklejenie wydechu (sportowca?) i małych oklasków, aby w chwilę potem zabrać nas w dalszą podróż, a dokładnie jej koniec. Spektakularna końcówka składanki to najlepsze co mnie spotkało w trakcie słuchania. Pozostaje do rozstrzygnięcia kwestia czy mój zachwyt powodowany był sumą całości czy też Micromelancolié po prostu skopał mi tyłek. Tak czy siak wybitny utwór na koniec bardzo dobrej płyty. Nie da się wydawać opinii o polskiej scenie elektronicznej bez znajomości „Doubts 2”.

Pawlacz Perski | 2018

Bandcamp

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze