Kink Gong – Dian Long: Soundscape China / Destruction of Chinese Pop Songs
Łukasz Komła:

Kink Gong buszował w swoim chińskim żywiole, gdzie zebrał wiele garści nagrań terenowych.

Tensal – Graphical
Paweł Gzyl:

Dwie twarze.

Konieczność – Free Jazz
Jarek Szczęsny:

Zasłużony relaks.

Wolfman – Mark My World Remix EP
Łukasz Komła:

Wariacje na temat jednego utworu zawiniętego w formę remiksów? Najnowsza EP-ka duetu Wolfman spełnia te wymogi.

Aïsha Devi – DNA Feelings
Kasia Jaroch:

Poprzez medytację i terapię dźwiękową, szwajcarska producentka wkracza do świata muzyki. Najlepszego z możliwych światów.

Dwugłos: Jan Jelinek – Zwischen
Redakcja:

Ciekawy eksperyment czy czcza gadanina? Jarek Szczęsny i Maciej Kaczmarski o nowej płycie Jana Jelinka.

Jan Jelinek - Zwischen
Skee Mask – Compro
Paweł Gzyl:

Panorama brytyjskich brzmień sprzed dwóch dekad.

Nur Jaber – If Only – A State Of Peace
Paweł Gzyl:

Mistyka z Bliskiego Wschodu.

Tourist Kid – Crude Tracer
Ania Pietrzak:

Uroki chwilowej niedoskonałości.

Ben McElroy – The Word Cricket Made Her Happy
Jarek Szczęsny:

Folk z dronami.

Wajatta – Casual High Technology
Paweł Gzyl:

House’owy stand-up

Various Artists – Pleasure Instruments
Paweł Gzyl:

Sado-maso techno.

Paide & Fischerle presents Doubts 2
Jarek Szczęsny:

Zabawy z footworkiem.

TWINS – That Which Is Not Said
Mateusz Piżyński:

Synth-popowe new romantic.



Nowa Tradycja 2018 – relacja

Nowa Tradycja dnia trzeciego – odwiedziliśmy jeden z dni festiwalu, gdzie gwiazdą był zespół 3MA: Ballaké Sissoko, Driss El Maloumi i Rajery.

W tym roku była to 21. edycja Festiwalu Folkowego Polskiego Radia Nowa Tradycja (10-13 maja). W ciągu czterech dni konkursowo-festiwalowych na scenie Studia Koncertowego Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego wystąpili artyści dosłownie z różnych galaktyk muzycznych, choć wspólną miedzą była tradycja, folk czy rdzenność. Myślę, że była to niezwykła odsłona tego zacnego festiwalu pod kilkoma względami, a jednym z nich jest fakt, że Michał Jacaszek otrzymał nagrodę dla najlepszego instrumentalisty „Złote Gęśle”. Po drugie, nie wiem czy kiedykolwiek wcześniej pojawiło się tyle elektroniki na Nowej Tradycji, jak w tym roku.

Dane mi było uczestniczyć w trzecim dniu festiwalu (12 maja). Przesłuchania zacząłem od zespołu Do Dna utworzonego przez absolwentów Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie. Poddali własnym aranżacjom pieśni zaczerpnięte z „Dzieł” Oskara Kolberga i „Śpiewnika kurpiowskiego” ks. Władysława Skierkowskiego. Jak na moje ucho był to miszmasz z naciskiem na teatralność, z którego niewiele wyniosłem. Następnie wyszedł duet: Lesja Szulc (wokalistka, rodowita lwowianka) i Aleksander Jastrząb (fortepian). Wykonali kompozycje, w których przeplatały się tradycyjne pieśni ukraińskie, jazz oraz poezja śpiewana. Delikatnie mówiąc, repertuar okazał się to dość przaśny i strasznie przewidywalny.

Nie będę ukrywał, że wyczekiwałem z niecierpliwością kolejnego zespołu, a mianowicie Vocal Varshe feat. Jacaszek: Anna Woźnicka (sopran), Olga Wądołowska (mezzosopran), Jakub T. Sitarski (tenor), Michał Jacaszek (elektronika) i Anna Śmiszek-Wesołowska (wiolonczela). Członkowie tego przedsięwzięcia postanowili odkryć na nowo utwory synagogalne, niguny (chasydzkie modlitwy bez słów), pieśni gettowe i melodie ludowe wykonywane na terenie Polski podczas najważniejszych świąt w judaizmie – nadając im eksperymentalną formę dzięki elektronice Jacaszka. Wśród inspiracji należy także wymienić prace amerykańskiego abstrakcjonisty Franka Stelli oraz przedwojenne zdjęcia i rysunki drewnianych synagog. Wiem, że w ich kompozycjach wszystko jest na właściwym miejscu i w odpowiednich proporcjach, ale mignęła mi myśl w trakcie tego wspaniałego koncertu, że DJ Lenar z tym, co zrobił na ubiegłorocznej płycie „Dritte Shtilkayt”, idealnie wpisałby się w koncepcję Vocal Varshe i Jacaszka. Niesamowite wokalne harmonie, pulsująco-szeleszcząca elektronika i powściągliwa wiolonczela dały razem fantastyczny efekt.

Po nich pojawił się duet o nazwie Fragile: Joanna Kossakowska (Mosaik) i Gwidon Cybulski (Gadająca Tykwa, Wielbłądy). W tym projekcie spotykają się pieśni Mazowsza z tradycyjną muzyką z Afryki Zachodniej. Kossakowska śpiewała i grała na skrzypcach, a z kolei Cybulski przenosił nas bliżej Afryki – grając na ngoni, harmonijce ustnej oraz śpiewając. Delikatny, zwiewny, przestrzenny koncert. Moją sympatię kieruję do tego, co zaprezentował Cybulski.

Bardzo czekałem też na duet Mehehe założony w 2018 roku przez Basię Songin i Helenę Matuszewską. Obie artystki znamy z takich projektów jak Sutari, Same Suki, InFidelis czy Kuso. Teksty do swoich utworów zaczerpnęły ze zbiorów Oskara Kolberga i opracowań poświęconych zabobonom, demonologii oraz praktykom magii ludowej. Demoniczny śpiew Songin i Matuszewskiej przechodził z ciszy/szeptu w ekspresję wokalną rodem z podhalańskiej łąki. Zapętlane partie instrumentów (loopy): złóbcoków (rodzaj skrzypiec), wilczych basów, drumli i kankli – świetnie zgrywały się z ich głosami. Do teraz mam ciarki, jak wspominam np. utwór „Wilk”, gdzie baśniowość spotęgowana napięciem dała niesamowity efekt. Dziewczyny, czekam na Waszą płytę! To był drugi magiczny koncert tego dnia w ramach przesłuchań, jakie odbyły się w Studiu im. Witolda Lutosławskiego. Na tym nie koniec magii, ale o tym później.

Na koniec przesłuchań raczej coś z kategorii ciekawostek niż głębokich przeżyć artystycznych. Na scenę wyszedł białostocki zespół Dobryna. Pięć dziewczyn wykonujących pieśni w duchu folkloru ukraińskiego z Podlasia i Ukrainy z elementami gwary podlaskiej. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale jednak większe wrażenie robią na mnie podlaskie Południce, które zresztą słyszałem w tym roku podczas białostockiego festiwalu Underground Independent.

Pod dłuższej przerwie, przy minimalnym oświetleniu (dwa snopy światła) na scenie pojawili się członkowie duetu Grochocki_Odorowicz: Paweł Grochocki (śpiew) i Paweł Odorowicz (altówka, elektronika) – w repertuarze „Pieśni przejścia”. Przypomnijmy, że to zwycięzcy ubiegłorocznego Festiwalu Folkowego Nowa Tradycja. Komponują swoje nagrania zwłaszcza w oparciu o lubelskie pieśni żałobne (pogrzebowe). Widziałem ich pierwszy raz na żywo. Poruszyli mnie do głębi, tym samym dając mi coś tak osobistego, intymnego do granic i bardzo duchowego. Przez cały ich koncert słychać było w tle odgłosy natury w postaci śpiewu ptaków. Wbijające w fotel dźwięki altówki Odorowicza zasługują na ogromne uznanie, jak i zniewalający śpiew Grochockiego. Były też takie momenty, kiedy Odorowicz grał sam, wówczas ogarniała mnie aluzja związana z czarno-białym filmem Ingmara Bergmana „Goście Wieczerzy Pańskiej”. Być może dlatego, że szwedzki reżyser stawiał w swoim obrazie wiele pytań w takich kwestiach jak kryzys wiary czy istnienie Boga.

Zdjęcia: Wojciech Kusiński/Polskie Radio

Nie powiem, że było łatwo dokonać przejścia ze świata muzyki Grochocki_Odorowicz do twórczości tria 3MA: Ballaké Sissoko (kora, śpiew), Driss El Maloumi (lutnia oud, śpiew) oraz Rajery (valiha, śpiew). Szybko się okazało, że ich intensywna muzyka również niepostrzeżenie wciągnęła w zupełnie inny przedział stylistyczny i geograficzny. Majestatyczna kultura griotów z Afryki Zachodniej (Sissoko), klasyczne brzmienia kultury arabskiej z Maroka (El Maloumi) i wyspiarska tradycja ludowa z Madagaskaru (Rajery). Panowie pierwszy raz spotkali się w 2006 roku, a po dwóch latach wydali swój pierwszy album „3MA”. W 2017 roku wrócili z zupełnie nowym materiałem, który znalazł się na znakomitej płycie „Anarouz”. Właśnie tego wieczoru przeważały nagrania z ich najnowszego wydawnictwa. Imponująca wirtuozeria, szlachetność, dojrzałość i zabawa formą ułożyły się w coś niezwykłego.

El Maloumi opowiadał o historii powstawania poszczególnych kompozycji, jak i wykorzystanych przez nich instrumentów. Każdy z artystów miał także solowe fragmenty. El Maloumi zagrał swój utwór jedynie przy użyciu siły lewej dłoni, a prawą wystukiwał rytmy na pudle rezonansowym lutni oud. Niebywałe. Warto mieć również na uwadze fakt, że Rajery poza tym, iż zwany jest „księciem valihy z Madagaskaru”, to od dzieciństwa cierpi na niedowład prawej dłoni, a tego w ogóle nie słychać – jest niesamowitym instrumentalistą i wokalistą. Dopisywały dobre humory El Maloumiemu i Rajery’emu – wydawali różne odgłosy, a Rajery zamienił valihę w karabin strzelając z niego do moskitów. Sissoko siedział przy korze w dużym skupieniu, ale widać było, że spod jego palców wypływa ogromna lekkość. Burza braw i entuzjastyczne okrzyki publiczności wywołały na bis 3MA. To był fantastyczny koncert!

Występy finalistów oceniało Jury w składzie: przewodniczący Wojciech Waglewski (muzyk i producent muzyczny), Sylwia Świątkowska (skrzypaczka, Kapela ze Wsi Warszawa), Jacek Hałas (muzyk), Tomasz Janas (krytyk muzyczny), Magdalena Tejchma (RCKL) i Piotr Kędziorek (RCKL).

Nagrodzeni:

Grand Prix – nagrodę ufundowaną przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w wysokości 15 tysięcy złotych zespołowi Vocal Varshe feat. Jacaszek za delikatność, wirtuozerię, głębię, klasę, wzruszenia oraz wysmakowaną formę połączenia elektroniki z klasycznym śpiewem, która przenosi folklor w przestrzenie mistyki.

I nagrodę ufundowaną przez Polskie Radio w wysokości 9 tysięcy złotych zespołowi POLMUZ za połączenie wzruszającej szorstkości starożytnej elektroniki z ludowym transem.

Dwie równorzędne III nagrody ufundowane przez Polskie Radio w wysokości po 3 tysiące złotych każda zespołowi Kirszenbaum za szczerość, oryginalność i młodzieńczą energię oraz zespołowi Mehehe za przemyślaną kreację sceniczną, intymność i baśniowość.

Dwa wyróżnienia zespołowi DO DNA za udany mariaż muzyki źródłowej i teatru oraz zespołowi PIOUN za inteligentne wykorzystanie tradycyjnych źródeł w tworzeniu własnej muzyki.

Nagrodę specjalną im. Czesława Niemena zespołowi POLMUZ.

Nagrodę dla najlepszego instrumentalisty „Złote Gęśle” Michałowi Jacaszkowi.

Nagrodę publiczności „Burza Braw” otrzymał zespół DO DNA.

 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarzy 10

  1. KKE

    >Pan Komła próbuje być znawcą w tematach wielu ale na szczęście takimi tekstami >tylko podkreśla, w jak wielkim błędzie się znajduje. Zgadzam się również, że relacja z >jednego dnia festiwalu to jest jakaś kpina

    Nieporozumienie. Nie było moją intencją ocenianie innych publikacji na tym portalu i tego autora gdzieindziej – i ich nie znam, i nie jestem zaangażowany emocjonalnie w ich tematy. Wskazałem tylko, że czołowy polski konkurs folkowy (młodszy od konkursu w Lublinie, starszy od konkursu w Szczecinie, mniejszego w Poznaniu i nieregularnych innych) na portalu istniejącym od 15 lat pojawia się po raz 1. (nie licząc wzmianek, że w nim startowali, w opisach 2 zespołów przy opisie cd itd.), a to 21. edycja (i akurat ja, jak wspomniałem, słuchaczem tu od 1998 r. jestem „jedynym takim”, tj. obok głównego konferansjera). Również obecność tylko na niepełnym dniu konkursu i nie skorzystanie przed opisywaniem z w br. dostępnych od razu pełnych nagrań obu dni świadczy, że to „nie jest to centrum zainteresowań” autora, a więc siłą rzeczy układ odniesienia i – z perspektywy głównej tematyki konkursu – wiedza autora jest „mniej szczegółowa”, a nie zostało to jasno zadeklarowane z góry i to gdy część opinii – np. o „Do Dna” i Lesji – była b. stanowcza, surowa i to w sposób nie tylko rażąco niesprawiedliwy (nie dziwię się, że „Do Dna” wygrało nagrodę publiczności, choć… swe „gruntowne” zastrzeżenie tu sygnalizowałem), ale – pieśni o przeżyciach w związku z wojną Lesji – okrutnie pod względem ludzkiej empatii. Poprosiłem o wskazanie, które pieśni, czemu, wg jakich – jak sugeruje logika tych słów – wcześniejszych doświadczeń autora (gdzie, kiedy jej słuchał?) były „przewidywalne”, a które (a może to się w ogóle odnosi do wszelkich pieśni ludowych, np. byłbym ciekaw szczegółowej analizy pieśni chóru „Dobryna”, ale 1 z najstarszych tam miała chore gardło, dlatego też skróciły występ – dopytywałem) – boli cytować – „przaśne”? A podziękowałem za docenienie np. „Fragile”, co u jury bez słowa, a – bez urazy – choćby z „Kirszenbaum” czystość głosów porównać, że kolejny raz nie wspomnę o bogactwie i nowatorskim wykorzystaniu typów rytmów i obszarów źródeł. Ze szczegółowymi opiniami zapraszam na Muzykanta. Czekam na wskazanie, które pieśni Lesji miały być „przewidywalne” i czemu? Ukłony, Karol „Karol” Ejgenberg

  2. Natan

    Och jak dobrze, że ktoś jeszcze widzi rażące niedociągnięcia w działaniach pana „redaktora” Łukasza K. Dziękuję za wnikliwą analizę tekstu! Pan Komła próbuje być znawcą w tematach wielu ale na szczęście takimi tekstami tylko podkreśla, w jak wielkim błędzie się znajduje. Zgadzam się również, że relacja z jednego dnia festiwalu to jest jakaś kpina i na miejscu pana „redaktora” nie kompromitowałbym się w ten sposób. Aby recenzować muzykę tradycyjną należy mieć wiedzę szeroką, siedzieć w temacie latami. Panie Łukaszu, proszę poprzestać na swoich niszowych projektach jak „Nowe oblicze RPA” czy co tam pana interesuje. Brakuje warsztatu, wiedzy, samokrytyki. Jest za to parcie na „szkło” (a raczej papier) i przerośnięte ego.

    • Łukasz Komła

      @Nata—> Akurat to moja prywatna sprawa na ilu jestem dniach festiwalu, a to nie jest żaden warunek lub wyznacznik do tego, abym mógł wyrazić subiektywną opinię. Moim głównym celem był koncert tria 3MA, co nie znaczy, że nie mogę opisać tego, co słyszałem na konkursowych przesłuchaniach.

      – „Aby recenzować muzykę tradycyjną należy mieć wiedzę szeroką, siedzieć w temacie latami” —> to jest właśnie nadęta snobizmem bezpodstawna kpina z Pana strony, która jest jedynie sloganem jakich wiele.

      Z pozostałą częścią Pana komentarza nie zamierzam wchodzić w dialog.

  3. KKE

    O rety, przepraszam, „Lesja i Muzyky” oczywiście na NT’2011, już się nie „poprawiam”. KKE

  4. KKE

    W tę poprawkę dalej mi się wkradło „nagrodzenie” zamiast „nagrodzeni’ i „uczyć” zamiast „uczuć”, spróbuję na spokojniej na Muzykanta. W najważniejszej tu dla mnie sprawie, powtórzę, na fb.com/FestiwalNowaTradycja są robocze nagrania z obu dni konkursu (ale czekamy, by występy z osobna – z zapowiedziami – były też i w lepszej rozdzielczości na www festiwalu) i proszę raz jeszcze odsłuchać (wtedy polecam też z 2. dnia „Ulyanicę”, choć mam serię zastrzeżeń do aranżacji, ale… do Lesji na NT’2012 też miałem i… na SO MF’2012 przyznała mi rację; tam się też czemuś wkradł błąd, że w zapowiedzi i potem Krzysio mówił Podlasie, choć w folderze miał poprawnie napisane Polesie) i wskazać, które utwory (bo to nie po prostu pieśni, a ich przeplatanie i zmiany melodii) Lesji były – boli mnie znów cytować – „przaśne”, a które „przewidywalne” i czemu. Na „pocieszenie” wspomnę – opisywałem dziś nad ranem na Muzykancie – że w udostępnionej na www festiwalu rozmowie po koncercie laureatów Kuba Borysiak błędnie mówi o powodach braku nagrody o nazwie „1. miejsce” po „Grand Prix” od 2010 r., kryteria nagrodzenia „Złotymi Gęślami” Wojtek Waglewski i Tomek Janas podają praktycznie bez związku z tematem tego festiwalu (w dodatku, gdy – jak już wspominałem – do pieśni „nie-ludowych” w treści i formie, ale to nie „wina” muzyka, a projekt, oczywiście, skądinąd też piękny), uzasadnienie nagrodzenia „Kirszenbaum” budzi me zaskakujące obawy o najbardziej elementarną pamięć lub wiedzę jury (nie mówić już o czystości głosów) i to uzasadnienie „za oryginalność” przypomina – w niemniej znamienitym składzie jury – z 2002 „za autentyzm” kapelę „Turnioki”, z czego – po chwili zaskoczenia – się sami uśmiali, a konkretnych słów o nagrodzonych „Do Dna” i „Mehehe” oraz o pominiętych w tych 22 minutach „wzajemnej adoracji” niestety brak. Podkreślam, bo nie „uwziąłem” się na 1 portal, zamiast w ogóle podziękować, że coś w ogóle (gdy np. „patron medialny” rp.pl, a poza zapowiedzią nic nie znalazłem, a na tvp.pl „Kultura’ tylko migawki z otwarcia i zamknięcia festiwalu, a na 2 dni konkursu nie zajrzeli), ale… proszę o ww. odp. ws. pieśni Lesji, a… d. przew. jury i po śmierci patron głównego wyróżnienia Czesław Niemen śpiewał: „słowem złym zabija…”. Dzięki. Karol

  5. KKE

    Najmocniej przepraszam, ale znów dopiero po wysłaniu wyłapałem sporo błędów u siebie – na prawdę szykowałem się dziś na spotkanie w ambasadzie Litwy ze słynnym, wiekowym poetą, przyjacielem Czesława Miłosza, ale nie mogłem tego „odłożyć”. Znów muszę powtórzyć z korektami, w tym też drobnymi uściśleniami poboczności.

    Dziękuję za odpowiedź, choć – jak wspomniałem – czytelniej byłoby przenieść to w ramach szerszej debaty na Muzykanta (i tam zresztą, wzorem innych list dyskusyjnych i z wielu względów praktycznych używamy wszyscy formy „Ty”, bez urazy). Odpiszę teraz – z konieczności, bo brak czasu – na razie krótko.

    >Co do pewnych zapisów nazw, np. napisanie z małej „f” czy z dużej „F” w środku >wyrazu uważa Pan za jakiś kategoryczny błąd? Ja uważana, że nie.

    Powtórzę: poprawna, logiczna i zawsze używana ich nazwa jest „InFidelis”, redaktorzy notki na www i do folderu NT popełnili błąd (nie 1 tam, np. też tytuł cd ‚Dikandy”, choć na skanie okładki mają poprawny i arcyważne, częste w pieśniach słowo w romani, w dodatku błędny link do pdf spisu FFR, a teraz jeszcze migawki z 2014 jako rzekomy reportaż z 1. dnia 2018 i błędne podpisy 3 fot. w galerii „3Ma” – zgłaszam i… czekamy na korekty) i nie należy go powtarzać. Jeśli można edytować ten tekst, to po prostu.
    W tym kontekście pytałem też o kapelę „Kuso”, której na żywo niestety nie słuchałem (a słowo to w języku japońskim jest… bardzo popularne, ale na nazwę kapeli raczej punk).

    >– „Vocal Varshe” {…} —> Pewnie Pan wie, że ten skład przygotowuje się do wydania >płyty, a wyliczenie przeze mnie gatunków, które łączą Ci artyści odnosi się do >całości, nie do tego konkretnego występu na NT. Chodziło mi o ogólny zarys ich >twórczości, dodając do tego moje wrażenia po koncercie.

    Z kontekstu „Nie będę ukrywał, że wyczekiwałem {…} Vocal Varshe feat. Jacaszek {…} Członkowie tego przedsięwzięcia postanowili odkryć na nowo utwory” wynikało, że jest to opis występu. Jak wspomniałem, miało to też istotne znaczenie praktyczne, bo (pomijając typ emisji śpiewu, w tym m.in. brak nawiązań do „zaciągania” kantorów, i styl aranżacji) wybrane źródła inspiracji były „trad. etniczne”, a nie „ludowe” i – jak już wspomniałem – przed werdyktem pogratulowałem im, ale z m.in. tym zastrzeżeniem.

    >—> podtrzymuję moje zdanie. Na tle tego, co usłyszałem tego dnia, ten duet >odstawał kategorycznie od pozostałych artystów. Nie twierdzę, że Lesji źle śpiewała, >bo bardzo ładnie, ale całościowo dla mnie nie do przyjęcia

    Owszem, „odstawał”, i dlatego Grand Prix oczekiwałem jako bezdyskusyjne i zresztą – jak wspomniałem – w szerszej instrumentacji i w „lżejszym” (w tym najdosłowniej, gdy po Majdanie”) repertuarze Lesja była już nagradzana na NT’2013 i SO MF’2012, gdzie w jury był też Jacek Hałas. Bywały nieraz na NT „opory”, by „2. raz nagradzać ‚to samo'” (np. skrzywdzono „Sufity”, bo już nagradzany „Lechistan”, bo lider i główny kraj inspiracji ten sam, nie wyróżniono rok temu innego projektu Joli Kossakowskiej, choć wtedy tej rangi wątpliwości więcej – gdy nagrodzenie „Mitomani” i aranżacja „Niewte” – choćby Marek Przewłocki, co teraz był solo i inaczej nazwany, itd. od lat), ale i jeszcze więcej było przypadków odwrotnych, i to nie było „to samo” i to w wymiarach wielu. „Nie do przyjęcia” to kwestia gustu. Teoretycznie możliwa jest też interpretacja, że jak ktoś śpiewa tak najgłębiej prawdziwie i o tak osobistych, dramatycznych sprawach, to… nie powinien na konkursie (tylko gdzie inaczej i czemu nie?), bo się czujemy skrępowani „podglądaniem” łez i nie możemy oceniać, ale to by było absurdalne zaprzeczenie idei naszego kontaktu z muzyką, „użycia jej” i od zawsze tego festiwalu. Wiele bywało wydarzeń pięknych i wzruszających (choćby wieczór wcześniej Malisze, którzy rosną w mych oczach od SO MF’2011, a muzyka mi najdosłowniej koi rany – przestał boleć ząb, a zaczął znów po werdykcie), ale takiego „ciosu Prawdy” i obezwładniającego wzruszenia w tym kierunku od NT’1998 i w ogóle na koncertach konkursowych nie pamiętam. Nawet, jeśli nie podziela się tych uczyć, czy wręcz nie zna od lat i z innych interpretacji wszystkich tych pieśni, czy nie podziela emocji wobec statusu „Pływe Kacza” (w literackim ukr., bo łemk. „Płyne”) po Majdanie, to przecież Lesja ten wybór i dialogi pieśni uzasadniała. Dalej nie rozumiem i proszę o konkretną odpowiedź, które pieśni i w których momentach były „przaśne”, a które „przewidywalne”? Jak już napisałem, z odniesieniem do Jej osobistych „spotkań z wojną”, takie komentowanie opowieści o zabitych kolegach lub synach koleżanek, to… „koszmarny nietakt”, określając to najłagodniej (a wzburzony jestem też na jury).

    >– „Zawsze miło, jak ktoś, kto o tym dotąd nie miał żadnej wiedzy, nagle dostrzegł >piękno tej muzyki, tak ważnej dla nas i to przez większą część życia.” — i tu się Pan >głęboko myli,

    Ja nie podważam wiedzy ws. np. Michała Jacaszka, tylko zadałem proste pytanie, czemu o festiwalu „Nowa Tradycja” na tej www jest tylko w br. (oraz skopiowane opisy 2 kapel, a co akurat też przypadkiem w br. ich 2 muzycy byli w „PolMuz” i 1 w sob. po konkursie), a nie „choć” od 2003 r. (a to akurat byłoby b. potrzebne, bo z NT’2003 na www festiwalu uchowała się oryginalnie tylko fot. zwycięzców, a www z protokołem – też z paru innych dziur na tej www – doklejono w 2014), a poza tym „odwiedzanie” 1 dnia i to po starcie konkursu jest… – jak opisałem, tj. dzięki, że w ogóle, ale dla kogoś w to zaangażowanego i profesjonalnego to absurd i lekceważenie, a przyjeżdżają specjalnie z daleka, na czele ze wspomnianą Agnieszką Matecką, bo w br. akurat niestety nie też ze świata.

    >usunąć z komentarza ten pański nietakt,

    W przeciwieństwie do webmastera, nie miałbym tu nawet takiej technicznej możliwości. Nie znamy się (szkoda, ja się nie ukrywam, a na NT fotel w 1. rzędzie po środku od zawsze, w dodatku dopiero co przed NT linkowałem na Muzykancie wywiad Joasi Strelnik na archiwum-gana.pl – jako przykład „poza-programowych” pożytków z festiwalu – że na NT’2012 dzięki spytaniu mnie trafiła na, co dawno chciała, warsztaty tańczenia oberków Grzesia Ajdackiego) i oczywiście nie chciałem urazić osobiście, ale… i tekst jest niestety rażąco niekompetentny w zakresach, które nie są głównym obszarem zainteresowania tego portalu (a tego z kolei dowodzi brak jakichkolwiek wzmianek o NT od 15 lat), a to wybiórcze podejście nie zostało z góry zadeklarowane, tj. nie mylić gustu z wiedzą, i zawiera błędy, które wyliczyłem i należy je po prostu (gdy możliwość edycji www) poprawić, i szczególnie to „przaśne i przewidywalne” jest bez podania jakiegokolwiek uzasadnienia, a – nie mogę tego ująć łagodniej – „plucie na rany wojenne” Lesji to [—-] …. – proszę to naprawić.
    Przez to nagłe pisanie nie zdążyłem na wieczór z Tomasem Venclovą w lietuva.pl, tym bardziej proszę o wybaczenie, że nie rozdzielałem tego bardziej na akapity i nie pisałem dokładniej. Dziękuję.
    Karol „Karol’ Ejgenberg, „Szcze ne wmerła Ukraina, póki my żyjemy”

  6. KKE

    Dziękuję za odpowiedź, choć – jak wspomniałem – czytelniej byłoby przenieść to w ramach szerszej debaty na Muzykanta (i tam zresztą, wzorem innych list dyskusyjnych i z wielu względów praktycznych używamy wszyscy formy „Ty”, bez urazy”). Odpiszę teraz – z konieczności, bo brak czasu – na razie krótko.

    >Co do pewnych zapisów nazw, np. napisanie z małej „f” czy z dużej „F” w środku >wyrazu uważa Pan za jakiś kategoryczny błąd? Ja uważana, że nie.

    Powtórzę: poprawna, logiczna i zawsze używana ich nazwa jest „InFidelis”, redaktorzy notki na www i do folderu NT popełnili błąd (nie 1 tam, np. też tytuł cd ‚Dikandy”, choć na skanie okładki mają poprawny i arcyważne, częste w pieśniach słowo w romani, w dodatku błędny link do pdf spisu FFR, a teraz jeszcze migawki z 2014 jako rzekomy reportaż z 1. dnia 2018 i błędne podpisy 3 fot. w galerii „3Ma” – zgłaszam i… czekamy na korekty) i nie należy go powtarzać. Jeśli można edytować ten tekst, to po prostu.
    W tym kontekście pytałem też o kapelę „Kuso”, której na żywo niestety nie słuchałem (a słowo to w języku japońskim jest… bardzo popularne, ale na nazwę kapeli raczej punk).

    >– „Vocal Varshe” {…} —> Pewnie Pan wie, że ten skład przygotowuje się do wydania >płyty, a wyliczenie przeze mnie gatunków, które łączą Ci artyści odnosi się do >całości, nie do tego konkretnego występu na NT. Chodziło mi o ogólny zarys ich >twórczości, dodając do tego moje wrażenia po koncercie.

    Z kontekstu „Nie będę ukrywał, że wyczekiwałem {…} Vocal Varshe feat. Jacaszek {…} Członkowie tego przedsięwzięcia postanowili odkryć na nowo utwory” wynikało, że jest to opis występu. Jak wspomniałem, miało to też istotne znaczenie praktyczne, bo (pomijając typ emisji śpiewu, w tym m.in. brak nawiązań do „zaciągania” kantorów, i styl aranżacji) wybrane źródła inspiracji były „trad. etniczne”, a nie „ludowe” i – jak już wspomniałem – przed werdyktem pogratulowałem im, ale z m.in. tym zastrzeżeniem.

    >—> podtrzymuję moje zdanie. Na tle tego, co usłyszałem tego dnia, ten duet >odstawał kategorycznie od pozostałych artystów. Nie twierdzę, że Lesji źle śpiewała, >bo bardzo ładnie, ale całościowo dla mnie nie do przyjęcia

    Owszem, „odstawał”, i dlatego Grand Prix oczekiwałem jako bezdyskusyjne i zresztą – jak wspomniałem – w szerszej instrumentacji i w „lżejszym” (w tym najdosłowniej, gdy po Majdanie” repertuarze Lesja była już nagradzana na NT’2013 i SO MF’2012, gdzie w jury był też Jacek Hałas. Bywały nieraz na NT „opory”, by „2. raz nagradzać ‚to samo'” (np. skrzywdzono „Sufity”, bo już nagradzany „Lechistan”, bo lider i główny kraj inspiracji ten sam, nie wyróżniono rok temu innego projektu Joli Kossakowskiej, choć wtedy tej rangi błędów więcej, choćby Marek Przewłocki, co teraz był solo i inaczej nazwany, itd. od lat), ale i jeszcze więcej było przypadków odwrotnych, i to nie było „to samo” i to w wymiarach wielu. „Nie do przyjęcia” to kwestia gustu. Teoretycznie możliwa jest też interpretacja, że jak ktoś śpiewa tak najgłębiej prawdziwie i tak osobistych, dramatycznych sprawach, to… nie powinien na konkursie (tylko gdzie inaczej i czemu nie?), bo się czujemy skrępowani „podglądaniem” łez i nie możemy oceniać, ale to by było absurdalne zaprzeczenie idei naszego kontaktu z muzyką, „użycia jej” i od zawsze tego festiwalu. Wiele bywało wydarzeń pięknych i wzruszających (choćby wieczór wcześniej Malisze, którzy rosną w mych oczach od SO MF’2011, a muzyka mi najdosłowniej koi rany – przestał boleć ząb, a zaczął znów po werdykcie), ale takiego „ciosu Prawdy” i obezwładniającego wzruszenia w tym kierunku od NT’1998 i w ogóle na koncertach konkursowych nie pamiętam. Nawet, jeśli nie podziela tych uczyć, czy wręcz nie zna od lat i z innych interpretacji wszystkich tych pieśni, czy nie podziela emocji wobec statusu „Pływe Kacza” (w literackim ukr., bo łemk. „Płyne”) po Majdanie, to przecież Lesja ten wybór i dialogi pieśni uzasadniała. Dalej nie rozumiem i proszę o konkretną odpowiedź, które pieśni i w których momentach były „przaśne”, a które „przewidywalne”. Jak już napisałem, z odniesieniem do Jej osobistych „spotkań z wojną”, takie komentowanie opowieści o zmarłych kolegach lub synach koleżanek, to… „koszmarny nietakt”, określając to najłagodniej (a wzburzony jestem też na jury).

    >– „Zawsze miło, jak ktoś, kto o tym dotąd nie miał żadnej wiedzy, nagle dostrzegł >piękno tej muzyki, tak ważnej dla nas i to przez większą część życia.” — i tu się Pan >głęboko myli,

    Ja nie podważam wiedzy ws. np. Michała Jacaszka, tylko zadałem proste pytanie, czemu o festiwalu „Nowa Tradycja” na tej www jest tylko w br. (oraz skopiowane opisy 2 kapel, a co akurat też przypadkiem w br. ich 2 muzycy byli w „PolMuz” i 1 w sob. po konkursie), a nie „choć” od 2003 r. (a to akurat byłoby b. potrzebne, bo z NT’2003 na www festiwalu uchowała się oryginalnie tylko fot. zwycięzców, a www z protokołem – też z paru innych dziur na tej www – doklejono w 2014), a poza tym „odwiedzanie” 1 dnia i to po starcie konkursu jest… – jak opisałem, tj. dzięki, że w ogóle, ale dla kogoś w to zaangażowanego i profesjonalnego to absurd, a przyjeżdżają specjalnie z daleka.

    >usunąć z komentarza ten pański nietakt,

    W przeciwieństwie do webmastera, nie miałbym tu nawet takiej technicznej możliwości. Nie znamy się (szkoda, ja się nie ukrywam, a na NT fotel w 1. rzędzie po środku od zawsze, w dodatku dopiero co przed NT linkowałem na Muzykancie wywiad Joasi Strelnik na archiwum-gana.pl, że na NT’2012 dzięki spytaniu mnie trafiła na, co dawno chciała, warsztaty oberków Grzesia Ajdackiego) i oczywiście nie chciałem urazić osobiście, ale… i tekst jest niestety rażąco niekompetentny w zakresach, które nie są głównym obszarem zainteresowania tego portalu (a tego dowodzi też brak jakichkolwiek wzmianek o NT od 15 lat), a to wybiórcze podejście nie zostało z góry zadeklarowane, tj. nie mylić gustu z wiedzą, i zawiera błędy, które wyliczyłem i należy je po prostu (gdy możliwość edycji www) poprawić, i szczególnie to „przaśne i przewidywalne” jest bez podania jakiegokolwiek uzasadnienia, a – nie mogę tego ująć łagodniej – „plucie na rany wojenne” Lesji to [—-] …. – proszę to naprawić.
    Przez to nagłe pisanie spóźnię się na wieczór z Tomasem Venclovą w lietuva.pl, tym bardziej proszę o wybaczenie, że nie rozdzielam tego bardziej na akapity i nie piszę dokładniej. Dziękuję.
    Karol „Karol’ Ejgenberg, „Szcze ne wmerła Ukraina, póki my żyjemy”

  7. KKE

    W komentarz wkradło mi się parę literówek i powtórzeń, więc wybaczcie powtórkę, wersja poprawiona:

    Podpis zdjęć „Wojciech Kusiński” wymaga uzupełnienia „Polskie Radio”, czyli że jest to po prostu kopia z oficjalnej www festiwalu. Nazwę „InFidelis” pisze się zawsze przez duże „F” (ta literówka faktycznie pojawiła się w programie NT na www i w folderze, ale przecież projekt tak znany, że świadomie powtarzać takiego błędu się nie da, o ile się nie stosuje „kopiuj – wklej” bezmyślnie lub jest się ignorantem, a pozuje na znawcę), już bardziej dopuszczalne napisanie tej nazwy osobno, a przy okazji, ciekaw jestem, gdzie, kiedy, przy jakiej okazji szanowny autor słyszał projekt „Kuso”, skoro o nim tu wspomina? – z recenzją w treści listu bez html i załączników lub do niej linkiem zapraszam na Muzykanta. Nazwa, oczywiście, znów z japońskiego, dlatego pewno kankles Basi brzmiały wibrująco niczym koto? Ale dziękuję za ciepłe słowo o mych bliskich koleżankach, które chwaliłem na Muzykancie, nim 1. raz wystąpiły jako „Same Suki” i „Sutari” na NT’2012. Analogicznie, dzięki za ciepłe słowa o „Fragile”, w tym o wirtuozerii, kreatywności i kiedyś prekursorstwie w propagowaniu tych instrumentów w Polsce przez Gwidona (bo Jola już „Złote Gęśle” ma), tylko czemu są bez jakiejkolwiek wzmianki w werdykcie? – z interpretacją zapraszam na Muzykanta, tylko bez wyzwisk o jury, jeśli się uda. Gdzie wśród pieśni wykonanych przez 20 minut na tym konkursie przez „Vocal Varshe” były – jak pisze szanowny autor – „niguny (chasydzkie modlitwy bez słów), pieśni gettowe i melodie ludowe wykonywane na terenie Polski”? – nie tylko, że jeszcze odróżniam typy melodii i języki (lub brak słów w trad. nigunach), ale też dla pewności spytałem: 1 renesansowy utwór Salomona Rossi i 2 inspirowane folklorem krajów wielu (np. rumuński taniec hora) i tradycją kantoralną kompozycje izraelskie z 2. połowy XX w., oczywiście z tekstami modlitw, ale pieśni z czasu Getta i ludowe Żydów w Polsce były w jidysz i faktycznie też takie w repertuarze mają (nazwa miasta zobowiązuje), jakkolwiek więcej w poprzednim chórze Kuby „Szir Awiw”, ale na konkursie ich nie było. Skojarzennie „Południc” (nie mylić z „Południcą!” z Krakowa) z ich młodszymi koleżankami „Dobryną” uprawnione, bo i Julita Charytoniuk, i wszystkie z tego chóru (i najstarsze wcześniej jako „Słowianoczki”) mają w biografii Czeremchę, ale różnic więcej – przypomnę je na Muzykancie przy innej okazji, choć oczywiście ich wspólny koncert byłby najlepszą do tego okazją, zorganizujcie! Skoro „jak na ucho autora” występ „Do Dna” to był „miszmasz z naciskiem na teatralność, z którego niewiele wyniósł”, to to może świadczyć jednak po pierwsze – jak samokrytycznie z góry uprzedził – o jego „uchu”, ale prosiłbym jednak o wyjaśnienie, na czym miał tu polegać „miszmasz”, a nie właśnie płynna i logiczna kompozycja ze „smaczkami”, np. siadanie na cajonie przy pieśni „Siadaj, nie gadaj”. Plusów tam więcej – podkreślam, bo wyjątkowo w tym konkursie ich słuchałem 1. raz – ale z Agnieszką Matecką po 1-2 utworze wymieniliśmy spojrzenie, mimo odległości na sali, i mieliśmy świetny ubaw „z innego powodu”, oczywistego dla „kojarzących” repertuar. Zanim mój najważniejszy tu komentarz, to uwagi ogólne. Portal już w nazwie podkreśla, że działa „aż” od 2003 r., a tag z nazwą tego festiwalu dotyczy tylko tej edycji? Nazwę NT odszukałem tu też w opisach „Trzy Dni Później” i „Tsigunz Fanfara Avantura” – rzeczywiście, obie akurat z tą edycją personalnie związane i gratuluję, że przewidzieliście. Autor wspomina w 1. zdaniu, że „odwiedził” 1 z dni festiwalu, a następnie, że słuchanie 2. dnia konkursu zaczął nie od początku (1. w sob. była „Ulyanica”), nie zadał też sobie trudu, by na (na razie, bo muszą dać osobno też na normalną www PR) fb.com/FestiwalNowaTradycja odsłuchać pełne nagrania obu dni konkursu (czas krótszy, niż te pliki, bo zawierają też trochę minut przed i po, ale dzięki temu np. w pt. „Stam” z Gdyni w komentarzu opisał, że mnie ujrzał, gdy się witałem na dole między schodami, jak zawsze) – czy „poważny” portal w oparciu o tak „pełną” wiedzę i tak duże „zaangażowanie i szacunek” dla festiwalu, konkursu i artystów aby na pewno powinien brać się za opisywanie i to w tak kategorycznym tonie? Najważniejsze, o Lesji: „repertuar okazał się dość przaśny i strasznie przewidywalny” – prosiłbym o uszczegółowienie, wg jakich kryteriów i które utwory, w tym płynne przeplatanie-dialog zwrotek z pieśni łemkowskiej „Pływe Kacza po Tysyni” i huculskiej „Szumiała Liszczyna” i zmiany melodii oraz łączenie a’capella z różnymi typami aranżacji, erudycja i (abstrahując nawet od objaśnień, po których nie można było mieć wątpliwości, co do idei przekazu) maestria Lesji (nagrodzona m.in. w 2012 r. w Lublinie, gdy też w jury był Jacek Hałas, a w konkursie i z zespołem wyżej nagrodzona Basia Songin) były „przaśne” i przewidywalne”? Co było „przaśne”, czy może pieśni o miłości matki do syna i jego śmierci, opatrzone zwierzeniami Lesji, że jej koledzy ginęli na Majdanie i dalej wracają w trumnach z Donbasu? Co „przewidywalne”? – ile i gdzie koncertów Lesji szanowny autor słuchał (ja ostatnio w 2013 r. na „Majówce” na Szczęśliwicach), że „wiedział, co zaśpiewa”? A może woli inne wykonania tych pieśni i które, że je tak ocenił? Ja faktycznie „Dunaju, Dunaju” w górach śpiewałem co najmniej w 1992 r., a może i w 1988 r. mniej świadomie, ale bym takiego uwydatnienia, wydobycia z niej nowych treści nie przewidział. W sytuacji, gdy akurat ta śpiewaczka nie znalazła żadnego uznania u jury (a akurat Sylwia i Jacek w pieśniach łemkowskich kompetentni, a inni – jak byłem pewien – powinni wagę tego i siłę przekazu, w dodatku z cudownym i docenianym już głosem, zrozumieć), to takie opisywanie tego lekceważąco i powierzchownie jest po ludzku nieprzyzwoite, a bez eufemizmów, [—-] – w trosce o prestiż portalu, sugerowałbym wycięcie z tekstu tego akapitu o Lesji (i faktograficznych bzdur o nie-hebrajskim repertuarze „Vocal Varshe” na tym konkursie, ale to już „drobiazg”, jak też poprawienie pisowni „InFidelis” i opisu źródła fot.). Do merytorycznej dyskusji zapraszam na Muzykanta. Zawsze miło, jak ktoś, kto o tym dotąd nie miał żadnej wiedzy, nagle dostrzegł piękno tej muzyki, tak ważnej dla nas i to przez większą część życia. Dziękuję (gdy zniknie ten nietakt wobec Lesji).
    Karol „Karol’ Ejgenberg,
    Administrator Listy Muzykant od 6-VI-1997 r.,
    1 z 2 osób (obok KT-T), co była na wszystkich koncertach wszystkich edycji NT

    • Łukasz Komła

      Szanowny Panie Karolu, bardzo dziękuję za tak żywiołową i rzetelną reakcję. Co do pewnych zapisów nazw, np. napisanie z małej „f” czy z dużej „F” w środku wyrazu uważa Pan za jakiś kategoryczny błąd? Ja uważana, że nie.

      – „Vocal Varshe” były – jak pisze szanowny autor – „niguny (chasydzkie modlitwy bez słów), pieśni gettowe i melodie ludowe wykonywane na terenie Polski”? – nie tylko, że jeszcze odróżniam typy melodii i języki (lub brak słów w trad. nigunach) (…)” —> Pewnie Pan wie, że ten skład przygotowuje się do wydania płyty, a wyliczenie przeze mnie gatunków, które łączą Ci artyści odnosi się do całości, nie do tego konkretnego występu na NT. Chodziło mi o ogólny zarys ich twórczości, dodając do tego moje wrażenia po koncercie.

      – „Najważniejsze, o Lesji: „repertuar okazał się dość przaśny i strasznie przewidywalny” —> podtrzymuję moje zdanie. Na tle tego, co usłyszałem tego dnia, ten duet odstawał kategorycznie od pozostałych artystów. Nie twierdzę, że Lesji źle śpiewała, bo bardzo ładnie, ale całościowo dla mnie nie do przyjęcia.

      – „Zawsze miło, jak ktoś, kto o tym dotąd nie miał żadnej wiedzy, nagle dostrzegł piękno tej muzyki, tak ważnej dla nas i to przez większą część życia.” — i tu się Pan głęboko myli, i tak samo mógłbym „kazać”, „prosić” – jak czyni to Pan wobec mnie odnośnie np. Lesji – usunąć z komentarza ten pański nietakt, ale nie mam na tyle tupetu, żeby pisać w ten sposób.

      Dziękuję za rozmowę!

  8. KKE

    Podpis zdjęć „Wojciech Kusiński” wymaga uzupełnienia „Polskie Radio”, czyli że jest to po prostu kopia z oficjalnej www festiwalu. Nazwę „InFidelis” pisze się zawsze przez duże „F” (ta literówka faktycznie pojawiła się w programie NT na www i w folderze, ale przecież projekt tak znany, że świadomie powtarzać takiego błędu się nie da, o ile się nie stosuje „kopiuj – wklej” bezmyślnie lub jest się ignorantem, a pozuje na znawcę), już bardziej dopuszczalne napisanie tej nazwy osobno, a przy okazji, ciekaw jestem, gdzie, kiedy, przy jakiej okazji szanowny autor słyszał projekt „Kuso”, skoro o nim tu wspomina? – z recenzją w treści listu bez html i załączników lub do niej linkiem do niej zapraszam na Muzykanta. Nazwa, oczywiście, znów z japońskiego, dlatego pewno kankles Basi brzmiały wibrująco niczym koto? Ale dziękuję za ciepłe słowo o mych bliskich koleżankach, które chwaliłem na Muzykancie, nim 1. raz wystąpiły jako „Same Suki” i „Sutari” na NT’2012. Analogicznie, dzięki za ciepłe słowa o „Fragile”, w tym o wirtuozerii, kreatywności i kiedyś prekursorstwie w propagowaniu tych instrumentów w Polsce przez Gwidona (bo Jola już „Złote Gęśle” ma), tylko czemu są bez jakiejkolwiek wzmianki w werdykcie? – z interpretacją zapraszam na Muzykanta, tylko bez wyzwisk o jury, jeśli się uda. Gdzie wśród pieśni wykonanych przez 20 minut na tym konkursie przez „Vocal Varshe” były – jak pisze szanowny autor – „niguny (chasydzkie modlitwy bez słów), pieśni gettowe i melodie ludowe wykonywane na terenie Polski”? – nie tylko, że jeszcze odróżniam typy melodii i języki (lub brak słów w trad. nigunach), ale też dla pewności spytałem: 1 renesansowy utwór Salomona Rossi i 2 inspirowane folklorem krajów wielu (np. rumuński taniec hora) i tradycją kantoralną kompozycje izraelskie z 2. połowy XX w., oczywiście z tekstami modlitw, ale pieśni z czasu Getta i ludowe Żydów w Polsce były w jidysz i faktycznie też takie w repertuarze mają (nazwa miasta zobowiązuje), jakkolwiek więcej w poprzednim chórze Kuby „Szir Awiw”, ale na konkursie ich nie było. Skojarzennie „Południc” (nie mylić z „Południcą!” z Krakowa) z ich młodszymi koleżankami „Dobryną” uprawnione, bo i Julita Charytoniuk, i wszystkie z tego chóru (i najstarsze wcześniej jako „Słowianoczki”) mają w biografii Czeremchę, ale różnic więcej – przypomnę ja na Muzykancie przy innej okazji, choć oczywiście ich wspólny koncert byłby najlepszą do tego okazją, zorganizujcie! Skoro „jak na ucho autora” występ „Do Dna” to był „miszmasz z naciskiem na teatralność, z którego niewiele wyniósł”, to to może świadczyć jednak po pierwsze – jak samokrytycznie z góry uprzedził – o jego „uchu”, ale prosiłbym jednak o wyjaśnienie, na czym miał tu polegać „miszmasz”, a nie właśnie płynna i logiczna kompozycja ze „smaczkami”, np. siadanie na cajonie przy pieśni „Siadaj, nie gadaj”. Plusów tam więcej – podkreślam, bo wyjątkowo w tym konkursie ich słuchałem 1. raz – ale z Agnieszką Matecką po 1-2 utworze wymieniliśmy spojrzenie, mimo odległości na sali, i mieliśmy świetny ubaw „z innego powodu”, oczywistego dla „kojarzących” repertuar. Zanim mój najważniejszy tu komentarz, to uwagi ogólne. Portal już w nazwie podkreśla, że działa „aż” od 2003 r., a tag z nazwą tego festiwalu dotyczy tylko tej edycji? Nazwę NT odszukałem tu też w opisach „Trzy Dni Później” i „Tsigunz Fanfara Avantura” – rzeczywiście, obie akurat z tą edycją personalnie związane i gratuluję, że przewidzieliście. Autor wspomina w 1. zdaniu, że „odwiedził” 1 z dni festiwalu, a następnie, że słuchanie 2. dnia konkursu zaczął nie od początku (1. w sob. była „Ulyanica”), nie zadał też sobie trudu, by na (na razie, bo muszą dać osobno też na normalną www PR) fb.com/FestiwalNowaTradycja odsłuchać pełne nagrania obu dni konkursu (czas krótszy, niż te pliki, bo zawierają też trochę minut przed i po, ale dzięki temu np. w pt. „Stam” z Gdyni w komentarzu opisał, że mnie ujrzał, gdy się witałem na dole między schodami, jak zawsze) – czy „poważny” portal powinien w oparciu o tak „pełną” wiedzę i tak duże „zaangażowanie i szacunek” dla festiwalu, konkursu i artystów aby na pewno powinien brać za opisywanie i to w tak kategorycznym tonie? Najważniejsze, o Lesji: „repertuar okazał się dość przaśny i strasznie przewidywalny” – prosiłbym o uszczegółowienie, wg jakich kryteriów i które utwory, w tym płynne przeplatanie-dialog zwrotek z pieśni łemkowskiej „Pływe Kacza po Tysyni” i huculskiej „Szumiała Liszczyna” i zmiany melodii oraz łącznie a’capella z różnymi typami aranżacji, erudycja i (abstrahując nawet od objaśnień, po których nie można były mieć wątpliwości, co do idei przekazu) maestria Lesji (nagrodzona m.in. w 2012 r. w Lublinie, gdy też w jury był Jacek Hałas, a w konkursie i z zespołem wyżej nagrodzona Basia Songin) były „przaśne” i przewidywalne”? Co było „przaśne”, czy może pieśni o miłości matki do syna i jego śmierci, opatrzone zwierzeniami Lejsi, że jej koledzy ginęli na Majdania i dalej wracają w trumnach z Donbasu? Co „przewidywalne”? – ile i gdzie koncertów Lesji szanowny autor słuchał (ja ostatnio w 2013 r. na „Majówce” na Szczęśliwicach), że „wiedział, co zaśpiewa”? A może woli inne wykonania tych pieśni i które, że je tak ocenił? Ja faktycznie „Dunaju, Dunaju” w górach śpiewałem co najmniej w 1992 r., a może i w 1988 r. mniej świadomie, ale bym takiego uwydatnienia, wydobycia z niej nowych treści nie przewidział. W sytuacji, gdy akurat ta śpiewaczka nie znalazła żadnego uznania u jury (a akurat Sylwia i Jacek w pieśniach łemkowskich kompetentni, a inni – jak byłem pewien – powinni wagę tego i siłę przekazu, w dodatku z cudownym i docenianym już głosem, zrozumieć), to takie opisywanie tego lekceważąco i powierzchownie jest po ludzku nieprzyzwoite, a bez eufemizmów, [—-] – w trosce o prestiż portalu, sugerowałbym wycięcie z tekstu tego akapitu o Lesji (i faktograficznych bzdur o nie-hebrajskim repertuarze „Vocal Varshe” na tym konkursie, ale to już „drobiazg”, jak też poprawienie pisowni „InFidelis” i opisu źródła fot.). Do merytorycznej dyskusji zapraszam na Muzykanta. Zawsze miło, jak ktoś, kto o tym dotąd nie miał żadnej wiedzy, nagle dostrzegł piękno tej muzyki, tak ważnej dla nas i to przez większą część życia. Dziękuję (gdy zniknie ten nietakt wobec Lesji).
    Karol „Karol’ Ejgenberg,
    Administrator Listy Muzykant od 6-VI-1997 r.,
    1 z 2 osób (obok KT-T), co była na wszystkich koncertach wszystkich edycji NT