Aphex Twin – Collapse EP
Ania Pietrzak:

Ukochany troll częstuje kryształami.

Tim Hecker – Konoyo
Jarek Szczęsny:

Wkurz przemądrzałego realistę.

Kaczmarek – K.A.C.Z.M.A.R.E.K.
Paweł Gzyl:

Kolejny krok w stronę eksperymentu.

Envee, Teielte oraz Petite Noir
Jarek Szczęsny:

Polska i reszta świata.

The Lotus Eaters – Desatura
Paweł Gzyl:

Wycinki ze studyjnych improwizacji.

Marie Davidson – Working Class Woman
Jarek Szczęsny:

Alternatywny bal.

Puce Mary – The Drought
Paweł Gzyl:

Dominacja czy uległość?

The Dumplings // Oxford Drama
Jarek Szczęsny:

Młodzi, zdolni, elektroniczni.

Various Artists – Air Texture Vol. VI – Selected By Steffi & Martyn
Paweł Gzyl:

Breakbeatowa wersja ambientu.

Szun Waves – New Hymn To Freedom
Jarek Szczęsny:

Pasuje jak ulał.

Stephen Lopkin – Clyde Built
Paweł Gzyl:

Świetlista elektronika w stylu Motor City.

Oiseaux-Tempête – Tarab
Łukasz Komła:

Nie pomińcie tego!

Murcof – Lost In Time
Ania Pietrzak:

危機

Wilhelm Bras – Living Truthfully Under Imaginary Circumstances
Jarek Szczęsny:

Budowniczy syntezatorów.



Gas – Rausch

Stąd do wieczności.

Chyba nikt się nie spodziewał, że po wydanym w ubiegłym roku pierwszym nowym albumie projektu Gas od siedemnastu lat, Wolgang Voigt tak szybko zaserwuje nam jego następcę. A jednak – wczesną wiosną tego roku koloński Kompakt zaanonsował, że w drugiej połowie maja trafi na rynek kolejny krążek artysty – „Rausch”. Niestety: tym razem zarówno wytwórnia, jak i producent poskąpili jakichkolwiek informacji o przygotowanym do opublikowania dziele. Niewielki odstęp czasu dzielący go od „Narkopopu” może wskazywać, że muzyka z obu płyt powstała mniej więcej w tym samym czasie. O ile jednak pierwsza płyta miała zdecydowanie statyczny charakter, tak ta druga zaskakuje swą dynamiką.

Zestaw otwiera łagodny strumień szumu, z którego powoli wyłaniają się podniosłe partie organów, podszyte nisko zawieszonym basem („Rausch 1”). Rozświetlony strzelistymi pasażami syntezatorów wstęp powoli uzupełnia miarowy bit o wolnym metrum i stłumionym brzmieniu. Nakładają się nań przeciągłe dźwięki rodem z muzyki współczesnej – instrumentów smyczkowych i dętych („Rausch 2”). Z czasem rytm staje się coraz głośniejszy – i nieustępliwie posuwa się do przodu, wnosząc jednak bardziej melodyjne i przestrzenne tony („Rausch 3”).

W końcu muzyka zamienia się w chmurny ambient, wypełniony rozedrganymi dźwiękami o akustycznym i elektronicznym rodowodzie („Rausch 4”). Tym razem poza smyczkami i dęciakami słychać harfę, która wnosi do muzyki skoncentrowanej na kosmicznych efektach wyjątkowo delikatny ton. W tym samym czasie rytm wraca, ale ma on wyłącznie charakter podskórnej pulsacji („Rauschen 5”). Powoli większość dźwięków cichnie i uspokaja się („Rauschen 6”). To jednak nie koniec – bo niespodziewanie uderza marszowy bit rodem z deep techno, znów wnosząc orkiestrowe partie. Kiedy wydaje się, że muzyka będzie trwać w nieskończoność, wszystko niespodziewanie milknie.

Tytuł tego albumu może się u nas niewłaściwie kojarzyć, gdyż od słowa „rausch” powstał używany w języku polskim zwrot „być na rauszu”. Tym razem zdecydowanie nie chodzi tu o alkoholowe czy nawet narkotykowe skojarzenia. Zamieszczony na płycie wiersz wskazuje, że ten „rausch”, o którym mówi Wolfgag Voigt to raczej „upojenie”. Czym? Może muzyką – wszak padają tu tytuły „Careful With The Axe Eugune” Pink Floyd, „Personal Jesus” Depeche Mode” czy „Alles Ist Gut” DAF. Ale na pewno nie tylko. Może przyrodą? Może najgłębszymi poruszeniami serca? Może po prostu życiem? I to życiem bez końca? „Debut in the afterlife/Death has seven cats/World heritage Rausch/Finally infinite”.

Kompakt 2017

www.kompakt.fm

www.facebook.com/KompaktRecords

www.wolfgang-voigt.com

www.kompakt-gas.bandcamp.com 

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 3

  1. Dronik

    Raush5 wypada najciekawiej. Reszta brzmi jak odcinanie kuponòw od reszty albumòw. Uważam że trzy pierwsze części tej opowieści Gas’a były najlepsze. Teraz są po prostu rutynowe.

  2. Szymon Dobrochoczy

    Panie Pawle,
    Jak zawsze przydatna recenzja, nie mniej chciałem zwrócić uwagę, że nie ma czegoś takiego jak ‚wolne metrum’. Metrum określa rozłożenie wartości rytmicznych nut w obrębie taktu, nie wpływa bezpośrednio na tempo utworu.
    Pozdrawiam i łączę wyrazy szacunku.