Idris Ackamoor & The Pyramids – An Angel Fell
Łukasz Komła:

Idris Ackamoor na szczycie kolejnej piramidy!

Betonkust & Palmbomen II – Center Parcs
Paweł Gzyl:

Soundtrack do wspomnień z taśmy VHS.

Eltron – Le Volte EP
Ania Pietrzak:

Panie i Panowie, zapraszamy do podwodnego tańca! Wężykiem, wężykiem…

Lolasister – Infinite Jest EP
Łukasz Komła:

Debiutancka EP-ka szwajcarskiego zespołu Lolasister to poetycki mariaż folku i jazzu.  

LUMP – Lump
Jarek Szczęsny:

Produkt wysokiej jakości.

AMMAR 808 – Maghreb United
Łukasz Komła:

Syntezator zjednoczył Maghreb!

Watergate 24 – Mixed By Jimi Jules
Paweł Gzyl:

Ucieczka w tropiki.

Patrick Higgins – Dossier
Jarek Szczęsny:

Pół na pół.

Eartheater – IRISIRI
Paweł Gzyl:

Pociągająca niejednoznaczność.

Âme – Dream House
Paweł Gzyl:

Wymarzony album, wymarzony dom.

Jon Hassell – Listening To Pictures (Pentimento Volume One)
Łukasz Komła:

81-letni twórca terminu „Czwarty Świat” wraca z nowym albumem. To nie jest fake!

Oneohtrix Point Never – Age Of
Jarek Szczęsny:

Piosenki – tak. Koncept – nie.

Mgun – Axiom
Paweł Gzyl:

Z szacunkiem dla poprzedników.

Mary Lattimore – Hundreds of Days
Jarek Szczęsny:

Odrębny mikrokosmos.



Detroit Love – Mixed By Stacey Pullen

Kochajmy Detroit!

Pod nazwą „Detroit Love” ukrywał się do tej pory cykl imprez tanecznych organizowanych na całym świecie w klubach i na festiwalach, których pomysłodawcą był sam Carl Craig. Działając na tym polu od 2014 roku słynny didżej i producent promował muzykę ze swego rodzinnego miasta: bo didżejami zapraszanymi na występy w ramach tego cyklu byli przede wszystkim przedstawiciele Motor City. Mało tego: w większości grana przez nich muzyka była stworzona przez artystów z tego miasta lub zrealizowana przez zainspirowanych nimi twórców z innych rejonów świata.

Ponieważ cykl odniósł sukces, niemiecka wytwórnia K7 zaproponowała Craigowi uruchomienie sub-labela pod taką samą nazwą. Miałby on ten sam cel jak klubowe czy festiwalowe imprezy – promocję didżejów z Detroit. Tak też się stało – i na pierwszy ogień idzie miks zrealizowany przez Staceya Pullena. To dobry wybór: artysta ten znany jest na elektronicznej scenie od ćwierć wieku i zalicza się go do tzw. „drugiej fali” producentów z Motor City. We wlasnych produkcjach celował w gęste i poetyckie techno firmowane swoim imieniem i nazwiskiem, jak również szyldami Kosmik Messenger i Silent Phase. Dziś znany jest przede wszystkim jako didżej.

Jego specjalnością jest ognisty house – i taką też muzykę zawiera ten set. Niemal już na wstępie uderza motoryczny i masywny deep house, w którym jest miejsce na funkowy puls i soulowe wokale („The Fader” Craiga Sherrada czy „They Are Coming” Delano Smitha). Potem przychodzi czas na szybsze i zwarte rytmy – to oczywiście garage house, w którym odbija się muzyczna tradycja Nowego Jorku i Chicago („System” Burning Bridges czy „Galaxy Style” Gary’ego Martina). Dosyć niespodziewanym posunięciem jest wykorzystanie kilku nagrań w style progressive house („Delray” DJ3000 i „Sidechain Memory” Chicoli). Na finał wszystko wraca jednak do deep house’u, ale tym razem o bardziej nostalgicznym tchnieniu („Detroit State Of Mind” Patrice’a Scotta).

Stacey Pullen buduje swój set w klasyczny sposób: stawia na nagrania zbliżone do siebie pod względem rytmiki, nie rezygnując z kilku zaskakujących wtrętów. Miks płynie więc w jednolitym rytmie, skoncentrowanym na głębokich bitach i basach. Zgodnie z założeniem dominują tu twórcy z Detroit, choć są też tacy, dla których Motor City jest tylko miejscem inspiracji. Nie brak na płycie również melodii – choćby w największym killerze w zestawie, umieszczonym oczywiście niemal na finał: „Low Down” Burning Bridges. Brzmienie wszystkich nagrań jest mocno nasycone „czarnymi” dźwiękami, nic więc dziwnego, że całość bucha gorącą i zmysłową energią.

Detroit Love 2018

www.staceypullen.com

www.facebook.com/staceypullendetroit

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze