Annea Lockwood / Christina Kubisch – The secret life of the inaudible
Łukasz Komła:

Dwie wielkie artystki dźwiękowe, przekazały sobie odmienny materiał źródłowy, który połączyły na jednym wydawnictwie.   

Pejzaż – Ostatni Dzień Lata
Ania Pietrzak:

Błogi soundtrack polskich wakacji.

ACT! – Universalist
Paweł Gzyl:

Fairlight CMI znow w modzie.

The Young Mothers – Morose
Łukasz Komła:

Czy to kolejna supergrupa jedynie z nazwy? Śmiem twierdzić, że nie!    

Laurel Halo – Raw Silk Uncut Wood
Jarek Szczęsny:

Niezmordowana eksperymentatorka.

Thomas Leer – 1982
Paweł Gzyl:

Nienagrane przeboje.

The Magnificent Tape Band – The Subtle Art of Distraction
Jarek Szczęsny:

Retromania w wersji turbo.

Abul Mogard – Above All Dreams
Maciej Kaczmarski:

Kim pan jest, panie Mogard?

Sstrom – Otider
Paweł Gzyl:

Wykastrowane techno.

cv313 – Analogue Oceans
Paweł Gzyl:

Mistyka oceanu dźwięków.

Mika Vainio & Franck Vigroux – Ignis
Paweł Gzyl:

Tibi et igni.

Wczasy / Wolne pokoje
Jarek Szczęsny:

Na wakacje jak znalazł.

Shy Layers – Midnight Marker
Paweł Gzyl:

Wspomnienia sprzed trzech dekad.

Toxe – Blinks
Kasia Jaroch:

Oblicze najbardziej nieprzystępnego brzmienia Bala-Core złagodniało.



Lublin był świetnym początkiem – rozmowa z Benediktem Wielandem

Nowa EP-ka szwajcarskiego zespołu Kaos Protokoll stała się pretekstem do rozmowy ze współzałożycielem i basistą tej grupy – Benediktem Wielandem. „New Chapter” ukazała się 27 kwietnia nakładem wytwórni Prolog Records.

 

Łukasz Komła: 18 kwietnia zagraliście w Polsce w ramach Lublin Jazz Festival. Jak wspominacie ten koncert? Jeśli mam dobre informacje, to nagrywaliście też swoją muzykę w polskim studiu. Czy to prawda (śmiech)?

Benedikt Wieland: Lublin okazał się niespodzianką. Nie planowaliśmy tego wyjazdu, bo wcześniej graliśmy w Niemczech w Lubece, to był szalony czas – mieliśmy tylko czternaście godzin, żeby dojechać do Lublina. Nigdy wcześniej nie graliśmy w Polsce, ale za to dużo na Wschodzie, czyli w Rosji i na Ukaranie. Klub w Lublinie był naprawdę niewielki, ale został tak zaaranżowany, aby ludzie mogli być blisko artystów, dokładnie wiedzieć ich instrumenty i jak na nich grają. To było fantastyczne doświadczenie. Bardzo otwarci ludzie i piękny festiwal.

Tak, byliśmy w Polsce, żeby nagrać nasz poprzedni i nowy album. To było bardzo blisko granicy z Niemcami, ale nigdy nie mieliśmy okazji poznać lepiej Polski. Nadszedł czas, by odkryć polską muzykę, a Lublin był świetnym początkiem.

Do tej pory wydaliście dwa albumy studyjne: „Quick & Dirty” (2012) i „Questclamationmarks” (2015). Nastąpiły również zmiany w składzie zespołu Kaos Protokoll. Jak oceniasz ten okres między „Questclamationmarks” a najnowszą EP-ką „New Chapter”?  

Dla mnie to jak przechodzenie przez różne strefy czasowe. Właściwie nie czujesz się gorzej ani lepiej, jeśli pozostajesz w jednej strefie i dopóki nie przełączysz się na drugą, wtedy najprawdopodobniej odczujesz zmęczenie spowodowane różnicą czasu.

Na albumie „Questclamationmarks” graliśmy jako trio. Ja na basie, perkusja Flo Reichle i Marc Stucki na saksofonie. Muzyka była naładowana energią, szybkimi i trudnymi rytmami. Często bardzo ironicznymi, ale zawsze prosto w twarz. Wiesz, co mam na myśli..? To była czysta zabawa, ale kiedy rozmawialiśmy o kolejnym albumie, czułem się jakbym był już w innej strefie czasowej i zrobienie następnej płyty, czyli tej nadchodzącej, prawdopodobnie miałoby coś z odczuwania zmęczenia spowodowanego różnicą czasu.

Na nowej EP-ce zmienił się skład zespołu: odszedł Marc Stucki, a dołączyli saksofonista Simon Spiess i grający na instrumentach klawiszowych Luzius Schuler. Tych dwóch facetów wprowadza zupełnie innych background. Simon ma głębokie, liryczne brzmienie i mnóstwo duszy w swojej grze. Luzius, nasz najmłodszy członek w rodzinie, posiada niebywałą dojrzałość co do rozumienia dźwięku. Produkuje dźwięki, które przenoszą cię na inną planetę.

Zauważyłem, że w nowych nagraniach jest znacznie więcej elektroniki. Jestem pod wrażeniem dźwięku, jaki osiągnęliście na „New Chapter”. Jak wyglądał proces powstawania?

Tak, gdyż rozszerzyliśmy przestrzeń zespołu o instrumenty klawiszowe, przez to w muzyce jest zdecydowanie więcej elektroniki i efektów. Graliśmy już w trio z różnorodną elektroniką, ale wyzwaniem dla nowego składu było znalezienie własnego miejsca, ponieważ nagle pojawiło się czterech facetów grających z efektami. Na początku nie było to łatwe, ale z czasem znaleźliśmy sposób na zintegrowanie nowych pomysłów z tym, co do tej pory robiliśmy. Jestem teraz bardzo szczęśliwy z połączenia tych dwóch światów.

Słuchając „New Chapter” przyszły mi na myśl skojarzenia z muzyką takich zespołów jak ADHD, Jaga Jazzist, Tortoise i Witxes. Co was inspiruje? Czy zespół Kaos Protokoll ma swego duchowego patrona? Może jest nim Sun Ra (śmiech)?

Właśnie je wymieniasz. Kiedy pisałem materiał na „New Chapter” dużo słuchałem ADHD, Jaga Jazzist, Girls in Airports czy Splashgirl. No i oczywiście sięgałem po muzykę mistrzów: Johna Coltrane’a i Pharoah Sandersa. W mojej muzyce są też odniesienia do twórczości kompozytorów, jakich słuchałem jako dzieciak – Claude’a Debussy’ego, Bedřicha Smetany czy Fryderyka Chopina.

W świetnej kompozycji „SunRaColtraneSolar” słychać głos i melorecytację Mr. Are Dota. Jak doszło do waszej współpracy?

Uwielbiam ten jego niczym anielski głos. Usłyszałem Mr. Are Dota, jak nagrywał kiedyś płytę ze szwajcarskim zespołem Filewile. Nie znałem go, ale widziałem, że wcześniej czy później nasze drogi się skrzyżują i użyczy mi swego głosu w jakimś utworze. Już na poprzednich wydawnictwach mieliśmy gościnny udział różnych wokalistów. Bardzo kochamy spoken word. To była właściwa chwila, właściwa piosenka i szczęśliwy moment, kiedy mogliśmy zaprosić Mr. Are Dota na wspólne nagranie.


Proszę opowiedz coś więcej na temat współczesnej sceny jazzowej i elektronicznej w Szwajcarii. Bardzo mnie ciekawi, w jakim kierunku zmierza i jakie są na niej trendy?

Tak, zdecydowanie nad sceną unosi się wielki duch i od około 10-15 lat jest coraz bardziej widoczny poza Szwajcarią. Chociaż kraj jest bardzo mały i podzielony przez wiele języków, zwłaszcza francuski i niemiecki, mamy bardzo mocne sceny w miastach. Powszechną sprawą jest to, że muzycy grają w różnych zespołach prezentujących rozmaite stylistyki, a to być może jedna z cech wyróżniające szwajcarskie zespoły jazzowe, które nie brzmią jak typowe formacje jazzowe. Na przykład grupa z Berna Me&Mobi ma ten unikalny elektroniczny, techno-jazzowy styl. Widziałem też świetny koncert Trio Heinza Herberta podczas Jazz Festival Willisaui. Sposób, w jaki bawią się rytmami i dźwiękami, a także ich elektroniczne konfiguracje brzmią po prostu niewiarygodnie. Koncert został nagrany i można odsłuchać go na Spotify. Kolejnym projektem jest Egopusher również z Zurychu. Jest to duet na perkusje i skrzypce, powiedziałbym, że skrzypek Tobias Preisig jest żywym dowodem na to, iż jego instrument sprawdza się doskonale również w połączeniu z elektroniką. Ten duet przekazuje dużo mocy i piękna, aż dostaję gęsiej skórki.


Z niecierpliwością czekam na nową płytę Kaos Protokolll. Czy zdradzisz jakieś szczegóły na jej temat?

„New Chapter” jest początkiem (otwarciem), a nowy album będzie czymś w rodzaju odpowiedzi. Jeśli nie masz gramofonu, to warto, żebyś się zaopatrzył, bo nadchodzący longplay ukaże się również na winylu.

 

Strona Kaos Protokoll »Profil na Facebooku » Strona Prolog Records »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze