Alessandro Cortini + Lawrence English – Immediate Horizon
Jarek Szczęsny:

Bardzo popularne słowo.

D-Leria – Driving To Nowhere
Paweł Gzyl:

Hipnotycznie i różnorodnie.

Diskret – Diskret EP
Łukasz Komła:

„To tak, jakbyśmy byli połączeni (…)”. Warto nawiązać kontakt z debiutancką EP-ką szwajcarskiego duetu Diskret!  

Epi Centrum – Excrescence
Paweł Gzyl:

Weteran rodzimego techno w świetnej formie.

Neville Watson – The Midnight Orchard
Paweł Gzyl:

Soundtrackowe wspomnienie pierwotnego rave’u.

The Good, The Bad & The Queen – Merrie Land: Dwugłos
Redakcja:

Anglia tonie. Anglia odpływa.

Unknown Landscapes Vol. 6 – Mixed & Selected By Lewis Fautzi
Paweł Gzyl:

Mocno, hipnotycznie i… przewidywalnie.

Teo Olter – Mirów
Jarek Szczęsny:

Strefa komfortu.

John Tejada – Live Rytm Trax
Paweł Gzyl:

Jak brzmi muzyka amerykańskiego producenta na żywo?

Various Artists – Pop Ambient 2019
Paweł Gzyl:

Soundtrack do przejścia jesieni w zimę.

Slam – Athenaeum 101
Paweł Gzyl:

Godzinna podróż przez historię elektroniki.

Vril ‎– Anima Mundi
Ania Pietrzak:

Orbitowanie bez cukru.

Wolność – Outlines
Jarek Szczęsny:

Skład marzenie.

Chrissy – Resilience
Paweł Gzyl:

Rave dla muzycznych erudytów.



Bulkhead – Aft Pressure

Alternatywna odpowiedź dla ponurych, noisowych techno-trendów.

Projekt Bulkhead to dwóch kumpli – Popa Districta oraz Patrika Benjamina. Podobno w aurze najmroźniejszej zimy w Toronto, zaszyli się w studio, by móc ponieść się eksperymentom. Stworzyli bardzo ciekawy materiał, w który wlali sporo świeżego klimatu, nie wychodząc zbyt mocno poza ramy takich gatunków jak tech-house, IDM, czy momentami wręcz electro („Shake These Chains To Earth Like Dew”). W czym zatem tkwi świeżość? Mianowicie odcięli się od wszędobylskiej maniery przyprawiania techno mrocznym, industrialno-noisowym ciężarem, który stał się w ostatnim czasie bardzo popularnym (żeby nie powiedzieć oklepanym) trendem.

Materiał przypomina momentami muzykę LFO (w „Route Sixteen” słychać echa kawałka „Freak”). Mimo dominującej mechaniczności i repetetywności, całość wydaje się bardzo zróżnicowana. Utwory których tytuł zaczyna się od „In Voice…” są wolniejsze, nastrojowe, nieco bardziej emocjonalne. Dominuje w nich rozmyta atmosfera. Znajdą się pewnie tacy, co nazwą to slambientem.

Bardziej dynamiczne kawałki brzmieniowo najbliższe są tech-housowi, którym barwę nadają jaskrawe synthy, nierzadko (wydawać by się mogło) puszczone samopas. Są jednak też bardziej monochromatyczne, wytrawne momenty (np. w „Whiplash”).

Całość naprawdę dobrze jedzie, a jazda nie nuży. Naprzemienne szaleństwo i stonowana harmonia na pewno zasługują na uwagę. Na lepszą okładkę również!

15.06.2018 | 2MR

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze