Recent Arts – Skin
Paweł Gzyl:

Ambient, minimal, industrial i… piosenki.

Spopielony – Legendy
Jarek Szczęsny:

Duchologia, analogowy anturaż i zakurzony ambient.

Klangwart – Bogotá
Łukasz Komła:

Niemiecka elektronika spotyka kolumbijskie szaleństwo.  

Locked Groove – Sunset Service
Paweł Gzyl:

Hołd dla belgijskiej muzyki klubowej sprzed ćwierć wieku.

Gesaffelstein – Hyperion
Maciej Kaczmarski:

W czarnej dupie.

Hugh Marsh – Violinvocations
Jarek Szczęsny:

Dowód na istnienie skrzypiec.

Pfirter – The Empty Space
Paweł Gzyl:

Spóźniony, ale udany debiut.

Ossia – Devil’s Dance
Maciej Kaczmarski:

Sam w mroku.

MDD – Reverse The Contrast
Paweł Gzyl:

Ekstremalna wizja techno.

King Midas Sound – Solitude
Bartek Woynicz:

„Zbadajmy przestrzeń terroru pustki”

Setaoc Mass – 53 Degrees North Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Na maksa.

Various Artists – The Warmest Hum
Ania Pietrzak:

Potrzebne odcięcie.

Solange – When I Get Home
Jarek Szczęsny:

Brakująca kropka.

Zaumne – Błysk
Jarek Szczęsny:

Zapętl to w nieskończoność.



Felix Blume – Death in Haiti: Funeral Brass Bands & Sounds from Port au Prince

15 zmarłych, 15 pogrzebów, 16 procesji pogrzebowych, 1 procesja bez zmarłego, 5 kościołów, 1 cmentarz i 1 przebudzenie. Warto poznać i posłuchać, jak to jest na Haiti!

Félix Blume – francuski artysta dźwiękowy, inżynier dźwięku. Obecnie dzieli swoje życie między Meksykiem a Francją. Wielokrotnie nagradzany twórca (m.in. nagroda „Pierre Schaeffer” na festiwalu Phonurgia w Paryżu) od wielu lat zajmuje się sztuką field recordingu. Na stronie Blume’a można znaleźć sporą bibliotekę dźwiękową z różnych stron świata.  Tworzy także muzykę do filmów dokumentalnych, filmów fabularnych, sound artu i wszelakich instalacji.

Blume postanowił w grudniu 2016 roku uwiecznić skrawek niezwykłej historii i kultury, jaka wciąż żyje na karaibskiej wyspie Haiti. Nagrań dokonał w stolicy tego kraju, czyli mieście Port-au-Prince. Francuski artysta zabiera nas do świata bólu, strat i uroczystości pogrzebowych. Po wysłuchaniu całości, piętnastu fragmentów, zastanawiałem się nad tym, czy nadwrażliwi ludzie – aktualnie przeżywający straty – będą chcieli sięgnąć po „Death in Haiti: Funeral Brass Bands & Sounds from Port au Prince” (Discrepant | 23.03.2018)? Moim zdaniem powinni ujrzeć (generalnie usłyszeć, ale są też zdjęcia na stronie Félixa Blume’a) ten proces przejścia w wymiarze zupełnie innej kultury niż europejska. Poza tym jest dużo pięknej muzyki. Każdej procesji pogrzebowi towarzyszy big band jazzowy oraz osoba posiadająca na przykład funkcję tzw. jokera (le blagier), przełamującego atmosferę smutku jakimś dowcipem, anegdotką i opowieścią z życia zmarłego.


Ta kultura haitańskich orkiestr pogrzebowych ma z pewnością swoje korzenie w tym, co robiły w Stanach Zjednoczonych dwa składy o takiej samej nazwie, czyli Eureka Brass Band, ale w innych odstępach czasowych i stanach. Pierwsza grupa związała się w Luizjanie w 1881 roku, zaś druga (bardziej słynna) powstała w Nowym Orleanie około 1920 roku, a rozpadła się w roku 1975. Ich nagrania wydawały choćby takie wytwórnie jak Atlantic Records czy Folkways.

 

 

Strona Felixa Blume’a »Profil na Facebooku »Strona Discrepant »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze