Synkro – Images
Paweł Gzyl:

Breakbeatowy ambient w pełnej glorii.

Holly Herndon – PROTO
Jarek Szczęsny:

Genetyczna DJ`ka.

Jonas Kopp – Non Virtual Reality
Paweł Gzyl:

Industrial i drony w służbie ambientu.

Ikarus – Mosaismic
Łukasz Komła:

Wielopoziomowa ekspresja.   

Qasim Naqvi – Teenages
Jarek Szczęsny:

Subtelny, oszczędny i dziwny.

Varg – Sky City Part 1 & 2
Paweł Gzyl:

Powrót syna marnotrawnego.

Samuel Kerridge & Taylor Burch – The Other
Paweł Gzyl:

Nowe oblicze muzyki brytyjskiego producenta.

Vsitor – Keep On Running
Łukasz Komła:

Rozdrapywanie aksamitu.

Paula Temple – Edge Of Everything
Paweł Gzyl:

Techno-huragan.

Little Simz – GREY Area
Jarek Szczęsny:

Istotnie, miażdży.

Watergate 26 – Mixed By WhoMadeWho
Paweł Gzyl:

Powoli i bez pośpiechu.

Michał Turowski – Wormwood And Flame
Jarek Szczęsny:

Witajcie w Prypeci.

Gary Holldman – Celina EP
Paweł Gzyl:

Poznański producent rozwija skrzydła.

Brzoska/Marciniak/Markiewicz – Wpław
Jarek Szczęsny:

Sprawdzona formuła.



Naphta – Naphta and The Shamans

Szamańskie wersety.

W niedawnym wywiadzie dla Nowej Muzyki Naphta wyłożył swoją teorię dotyczącą współczesnej muzyki: „Hybrydowość dyktuje współczesny sposób konsumowania muzyki – można skakać z gatunku na gatunek w sekundę.”. Wcieleniem tej idei jest jego najnowszy krążek „Naphta and The Shamans”, na którym Paweł Klimczak postanowił pójść szeroko. W składzie osobowym znaleźli się muzycy m.in. zespołu EABS. Odnotować należy obecność Marcina Mrówki oraz Bartosza Kruczyńskiego (Ptaki), a to ze względu na ich wkład w efekt końcowy. A ten, co pozwolę sobie stwierdzić na początku, jest uderzająco świeży.

Skąd w tytułowi szamani? Pierwsze takty „Dim Daybreak” powinny rozwiać wątpliwości. Perkusyjne wstawki, dzwoneczki, gitara akustyczna. Wszystko to tworzywa, z których wykuwany jest rytm przypominający plemienne obrzędy. Programowo tak ma to brzmieć jako miszmasz z wielu światów i kultur. Naphta nie tyle się tym bawi, co bardzo sprawnie ze sobą łączy. Naturalne są też odniesienia do kultury afrykańskiej, którą twórca się fascynuje. Tych stylistyk mamy tu mnogość. Ze świata dubu na przykład wywodzi się „Firelink Shrine”. Utwór rozpoczynający oraz zamykający zostały doposażone w wokalizy Jaqa Mernera.

Zachwyca lekkość jaką w brzmieniu i kompozycji Naphta potrafi uzyskać. Wyrazem tego jest „Thom`s Beach”, który został umiejętnie rozplanowany.  Spokojne wejście, perkusyjne natarcia, które z czasem przechodzą taneczne przeobrażenie. Jeżeli przy taneczności już jesteśmy to uwagę absorbuje „Stalking Knights”. Zrywne tempo bierze górę. Naturalnie w tej hybrydzie musi znaleźć się miejsce dla wolniejszej nuty. „Frozen Path” stoją w pierwszym szeregu. Spowolnienia powodowane gitarową wstawką, ale mnie bardziej zajmuje łamaniec rytmiczny będący kręgosłupem utworu.

Niesłychanie dobrym utworem jest odnoszący się do zimnej fali „Endurance” z udziałem Kasi Konachowicz (Braki) na perkusji. Lekki, wibrujący, mieniący się letnią tęsknotą, a jednocześnie bogaty brzmieniowo. Widać pomysł, twórczy potencjał i zwyczajną bezbłędność. Nie ma mowy o bezładzie, gdyż to wszystko spięte jest konsekwentnym rytmem. Równie dobrze jest, kiedy Naphta zagęszcza ruchy. Podparte linią basu dźwięki gitary tworzą dają świetny efekt. Właściwie „Jungle of Doom” można uznać za charakterystyczne dla całej płyty. Psychodeliczna beztroska, która jest wynikiem koncepcyjnej pracy i znakomitego rzemiosła. Do zestawu wielokrotnych należy dodać jeszcze „Crystal Lizard” oraz „Explorer`s Judgement”. Istna torba przyjemności.

Astigmatic Records | 2018

Bandcamp
FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze